Obszar, na którym wytwarzana jest suska sechlońska obejmuje 239,55 km kw. w gminach: Laskowa, Iwkowa, Łososina Dolna i Żegocina (małopolskie). Działa tam 677 tradycyjnych przydomowych suszarni (wędzarni) owoców.
Udokumentowane tradycje sadownicze w tej części Beskidu Wyspowego i Pogórza (szczególnie uprawa śliw węgierek) liczą cztery wieki, choć można z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć, że swój początek mają w czasach jeszcze odleglejszych, sięgających ponad 700 lat!!!
Warto pamiętać, że ziemie te były dobrami nadanymi św. Kindze przez jej męża Bolesława Wstydliwego.
Jan Długosz wymienia Sechnę (Sechlnę) jako wieś należącą do kościoła parafialnego w Ujanowicach i zaliczoną przez księżnę Kingę do uposażenia klasztoru starosądeckiego.
Każde gospodarstwo w dzisiejszej gminie Laskowa miało swój sad, a rzędy śliw biegły również wzdłuż pól. Dokumenty z 1738 r. przynoszą informację mówiącą, że przy jednej tylko zagrodzie w wsi Żmiąca znajdował się sad owocowy liczący 310 drzew śliwowych.
Z Sechnej sposoby suszenia owoców rozeszły się na sąsiednie miejscowości: Iwkową, Laskową, Łososinę Dolną, Żegocinę i Łukowicę. Śliwka suszona pochodząca z Łukowicy też jest wpisana na „Listę Produktów Tradycyjnych” jako „łukowicka śliwka suszona”.
Wzmianek o wyrobie powideł śliwkowych można doszukać się dokumentach z XVII wieku, ale i w tym wypadku można przyjąć, że tradycje przetwarzania owoców, nie tylko pod postacią dżemów i konfitur, są o wiele starsze - podobnie jak gorzałki, której pokątny wyrób naruszał przypisane klasztorom prawa do propinacji.
Przetwarzanie świeżej, dojrzałej śliwki wysokoprocentowe płyny i napitki (także nalewki) ma się równie dobrze w dzisiejszych czasach. Te wysokoprocentowe płyny nazywane są śliwowicą lub paryjówką (od paryi - zarośniętej chaszczami dolinki nad potokiem, idealnie maskującej proces przetwórczy).
Ma Sechna swoją opowieść o początkach suszenia śliw, które nie wynikało bynajmniej nie ze specyficznych walorów suszonych owoców czy sposobu na zarobek, lecz było próbą ograniczenia spożycia śliwki pod postacią… płynną.
Nieznany już dziś z nazwiska ksiądz proboszcz, zamiłowany sadownik, zadawał swoim parafianom jako pokutę sadzenie kilku lub kilkunastu drzew owocowych, w zależności od wyznanych na spowiedzi grzechów. Na mało żyznych glebach jabłonie, czereśnie czy grusze rosły słabo i źle owocowały, więc nakazał on ludziom sadzić śliwy. Gdy drzewa te zaczęły dobrze owocować, gospodarze, przechytrzając proboszcza, zaczęli wykorzystywać śliwy do produkcji śliwowicy. Szerzyło się pijaństwo, więc zatroskany proboszcz razem ze swym wikarym uradzili, że śliwy nadal trzeba sadzić, ale owoce obowiązkowo poddawać suszeniu. Okazało się bowiem, że suszonych dymem śliwek nie da się przerobić na śliwowicę - czytamy w oficjalnym opisie suski sechlońskiej opublikowanym na „Liście Produktów Tradycyjnych”.

W czasach nam współczesnych, tylko w gminie Laskowa - przede wszystkim w Sechnej - około 80. sadowników produkuje corocznie kilkaset ton śliwek suszonych według tradycyjnej, lokalnej technologii.
Do wyrobu suski wykorzystywane są owoce odmiany śliwy domowej tzw. węgierki i bardzo podobnych do niej odmian: Promis, Tolar, Nektawit, Valjevka oraz Stanley.
Jak czytamy w dokumentach rejestracyjnych „...wielkość suski sechlońskiej zależy od wielkości owoców wykorzystanej odmiany śliwek i waha się od 1,5 cm do 4,5 cm, a w 1 kg mieści się od 44 do 99 sztuk owoców.
Suska sechlońska charakteryzuje się elastycznym, mięsistym miąższem i pomarszczoną i lepką skórką w kolorze ciemnogranatowym przechodzącą nawet do czarnego. W smaku suska sechlońska jest lekko słodka z posmakiem i aromatem wędzenia”.
Proces rejestracji to zasługa Stowarzyszenia Producentów Owoców i Warzyw, które zawiązano w Ujanowicach, w 2000 r. Inicjatorem jego powstania była Stanisławy Niebylska - ówczesna pracownica ODR w Limanowej, a dzisiaj wójt Laskowej.
Skupia ono obecnie 27 producentów. Nad wnioskami rejestracyjnymi (polskimi i unijnymi) pracowało kilka osób pośród których znajdowali się: Stanisław Bukowiec, Kazimierz Joniec, Józef Jonik, Wincenty Krzyżak, Stanisław Nowak, Stanisław Uryga, Piotr Waligóra, Stanisław Zelek.
Jak powstaje suska sechlońska?
Oto pachnący dymem opis tego procesu z wniosku rejestracyjnegpo...
„Suszarnia składa się z podmurówki, w obrębie której znajduje się palenisko, oraz osłoniętej komory, w której umieszczony jest ruszt z drewnianych lasek. Przeciętna wielkość takiej komory ma wymiary od około 2 m szerokości i od około 3,5 m długości. Przez środek komory przebiega stragaż (drewniana przegroda), który dzieli komorę na dwie części. Dolna część komory - ruszt wyłożony jest przylegającymi do siebie drewnianymi laskami bez sęków o szerokości 4 cm, wysokości 3 cm i długości ok. 1 m. Laski umieszczane są na jednym poziomie. Dzięki właściwemu ułożeniu lasek na wysokości około 180 cm nad paleniskiem obieg dymu i ciepłego powietrza jest samoistny.
Komory suszarni są zamykane drewnianymi drzwiami, które służą do zasypywania suszarni śliwkami oraz zabezpieczają przed utratą ciepła i niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Pod każdą komorą umieszczony jest piec-palenisko. Budowlę zabezpiecza dwuspadowy dach. Najczęściej występują suszarnie dwu i trzykomorowe, można jednak spotkać suszarnie jednokomorowe jak również pięciokomorowe.

Suszarnię z Dobrociesza, w gminie Iwkowa,
prezentuje Bogusław Kamiński.
Temperatura w suszarni przy produkcji suski sechlońskiej wynosi od 45 do 60 stopni C. Śliwki podlegające procesowi suszenia i wędzenia zsypywane są w warstwę o grubości od 30 do 50 cm. Za pomocą specjalnej łopaty producenci raz dziennie odwracają masę suszących się śliwek. Czas trwania tego procesu wynosi od 4 do 6 dni i uzależniony jest od grubości warstwy śliwek.
Taki sposób suszenia i wędzenia śliwek wynika z lokalnych umiejętności tutejszych producentów i stosowany jest tylko do produkcji suski sechlońskiej....
Przodkiem dzisiejszych suszarni była „luftówka”, wbudowana w ziemię, której jedyną częścią nadziemną był dach i około 20-30 centymetrów ściany. Swą nazwę zawdzięczała podziemnemu tunelowi - „luftowi”, na końcu którego znajdowało się palenisko. Obecnie w dalszym ciągu masowo wykorzystuje się suszarnie tradycyjne, choć niektóre gospodarstwa zaczynają wprowadzać nowoczesne urządzenia, w których śliwy suszy się „na ciepło”. Sposób przetwarzania owoców od lat pozostaje ten sam. Zaraz po zbiorach owoce podsusza się partiami i składuje w workach. Gdy podsuszony jest już cały zbiór, wsypuje się go ponownie na ruszt i dosusza.
Śliwka obecna jest od wieków w tradycyjnym jadłospisie mieszkańców tego terenu, stanowiąc istotny składnik smakowy wielu potraw.
Trudno też wyobrazić sobie dobry bigos bez aromatycznej śliwki z Sechnej, bo jej „siostra” - kalifornijska śliwka suszona, która dominuje na polskim rynku - tak specyficznego aromatu i zapachu nie posiada i niewiele wskazuje, by mogła go posiąść.
Na dodatek jej cena oscyluje około 20 zł za kg, podczas gdy suska z Sechnej jest 2,5-krotnie tańsza, a na rynek przebija się z mozołem, bo w śliwkowym interesie też panuje swoista moda na duże, okazałe owoce suszone.
 Podczas poznańskich targów „Polagra' 2004”, w konkursie „Nasze Kulinarne Dziedzictwo”, suska pochodząca z suszarni i gospodarstwa Kazimiery Jonik w Sechnej, otrzymała „Perłę” - prestiżową nagrodę, którą Polska Izba Produktu Regionalnego i Lokalnego honoruje najwyższej jakości produkty tradycyjne i regionalne. W dwa lata później zwyciężyła w w plebiscycie „Małopolski Smak”, a 28 listopada 2006 r. została zarejestrowana na na „Liście Produktów Tradycyjnych”.
Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Kazimierą Jonik (MP 3).
Nie boimy się konkurencji z plantatorami śliwki kalifornijskiej. To zupełnie inna odmiana śliwy, o innym smaku i innych walorach odżywczych. Nasza suska ma także znane i uznane walory zdrowotne - powiedziała nam Stanisława Niebylska, wójt gminy Laskowa.
Śliwka kalifornijska niech się schowa. Najlepsza na świecie jest suska sechlońska - zapewnia Katarzyna Jasnos, prezes Stowarzyszenia „Na Śliwkowym Szlaku” z Iwkowej, które od trzech lat aktywnie promuje śliwkę w całej Polsce.
Wtóruje jej wójt Iwkowej Bogusław Kamiński, który mówi: „Tego sukcesu naszych gmin nie byłoby bez uporu producentów skupionych w ujanowickim stowarzyszeniu i pomocy Małopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Karniowicach oraz jego oddziałów powiatowych w Limanowej i Nowym Sączu. Rolą nas - miejscowych samorządowców - było tylko nie przeszkadzanie tej inicjatywie i wspieranie jej gdzie tylko było to możliwe. Teraz możemy wspólnie dzielić wielką radość i satysfakcję z sukcesu.
TU DO POBRANIA:
< - - - - Wniosek o rejestrację
< - - - - - Rozporządzenie KE
Tekst: Joanna i Leszek Horwathowie
Foto i nagranie: Leszek Horwath
© JM Media 2007/2010. All rights reserved.
|