Z okresem Bożego Narodzenia związane są także szczodraki - małe, pszenne chlebki (nierzadko z nadzieniem), którymi obdarowywano kolędników.
O szczodrakach piszemy w osobnym materiale.
Byśki przybierały postacie zwierząt domowych i hodowlanych. Były to więc m.in.: koniki, krówki, owieczki, kury, gęsi, ale również zwierzęta leśne: jelonki, zające niedźwiadki. Niekiedy przybierały także kształt laleczek lub pierścieni.
Nowe latka to zaś małe kręgi z postacią wyobrażającą gospodarza, gospodynię lub pasterza, otoczonego figurkami ptactwa domowego. Przypisywano im magiczną moc i zawieszano przy świętych obrazach i domowych ołtarzykach.
Byśki - wykonała Wiesława Bogdańska.
Ze zbiorów CWRDW w Tczewie.
...Minęły święta i sczerstwiał chleb pieczony na Boże Narodzenie. Wcale to jednak nie znaczy, ze wystygły piekarniki. Gospodynie na nowo rozczyniały ciasto i piekły, ponieważ pochody kolędników niemal codziennie kołatały do drzwi.
Jak sama nazwa wskazuje, pieczono je na powitanie Nowego Roku, w porze między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem.
Nowe latka znane były również na Pomorzu, importowane niegdyś z Kurpiów i Kujaw. Na przykład na Kociewiu pieczono je u Nadwiślaków, czyli w pasie nadwiślańskim. Te ciastka z pszennej mąki były dobrym pieczywem. Formowano je na kształt różnych zwierząt, lecz koniecznie lepionych ręcznie bez pomocy foremek. Była tego cala bogata zagroda: krowy, konie, owce, świnie oraz wszelki drób. Poza gospodarskimi lepiono także kształty innych zwierząt - choć rzadziej - głównie leśnych: jelenie, samy, zające, wiewiórki, dziki.
Przeważnie pieczono tylko kształty zwierząt „własnych”, a więc te, które były obecne w domowym inwentarzu. Dla uciechy dzieci znalazły się wówczas własne kotki czy pieski. W rodzinach leśników i gajowych dominowały nowe latka na wzór zwierząt leśnych. Ciasto sporządzano już, w przeciwieństwie do podpłomyków, z użyciem środków spulchniających, głównie zakwasu. Pieczywo było więc wyrośnięte, przypominające bułeczki uformowane w zwierzęce, postacie.
Pieczywem tym częstowano głównie kolędników, ale każdy z domowników też otrzymywał swoją porcję ulubionego zwierzęcia. Nowe latka pieczono też na użytek wróżb, praktykowanych wśród młodzieży w sylwestrowy wieczór. Były to figurki i symbole szczególne, przedstawiające krzyż, pierścionek i dziecko. Chowano je pod odwróconymi talerzami. Uczestniczący w zabawie musiał wskazać jeden z talerzy. Po odkryciu okazywało się, komu w następnym roku przypisane było pójście do stanu duchownego lub do klasztoru, kto trafi na ślubny kobierzec albo komu przydarzy się przedślubne dziecko - pisze Roman Landowski w książce „Dawnych obyczajów rok cały”.
Autor proponuje nam także upieczenie byśków i nowych latek z ciasta drożdżowego według następującego przepisu:
Składniki:
0,5 kg pszennej mąki, 25 dag masła, 15 dag cukru, 10 dag drożdży, 1,5 szklanki cieplej wody.
Wykonanie:
Mąkę trzeba najpierw przesiać na stolnicę, na nią wlać drożdże rozprowadzone w cieplej przegotowanej wodzie z cukrem. Ciasto bardzo dobrze i starannie wyrobić i odstawić do wyrośnięcia. Do wyrośniętego ciasta, które podwoiło swoją objętość, dodać masło, wymieszać, wyrobić i pozostawić do powtórnego wyrośnięcia. Potem wyłożyć ciasto na stolnicę, zagnieść i wywałkować na grubość 1cm. Można tez zagniatać ciastowe kule i wałkować je na pojedyncze placki. Z nich ręcznie formować kształty zwierząt. Współcześnie wycina się już ciastka wykrojnikami w formie zwierząt.
Tak przygotowanym ciastkom nadać można dwojaki smak i wystrój.
Przed włożeniem do piekarnika smaruje się je masłem lub olejem i posypuje cukrem albo smaruje piwem i posypuje solą - według własnych upodobań.
Byśków i nowych latek wypiekano bardzo dużo (na Kurpiach były znacznie bardziej tradycyjnym elementem świąt Bożego Narodzenia, niż choinka), bo tradycja głosiła, że im jest ich więcej, tym urodzaj i dostatek będą większe. Piętrzyły się wiec na kuchennych stołach.
Byśki rozdawano przede wszystkim dzieciom. Nowymi latkami obdarowywano natomiast chodzących po wsi kolędników.
Co ciekawe, pieczywo to nie było zjadane! Stanowiło swoistą magiczną pamiątkę mijających świąt.
Łakociami przeznaczonymi do zjadania w tym okresie były fafernuchy - ciasto z dodatkiem miodu, pieprzu i tartej marchwi (także buraka cukrowego), o lekko pikantnym smaku i pomarańczowej barwie.
FAFERNUCHY (NA TRZY KRÓLE).
Wg przepisu podanego przez M. Banach i A. Cekałę
z kl. VI Szkoły Podstawowej w Kuziach
Składniki:
1 kg marchwi, 1 szklanka cukru, 1 cukier waniliowy, pół szklanki miodu, mąka żytnia (2 kg może trochę więcej), 1 proszek do pieczenia.
Wykonanie:
Całą marchew myjemy i gotujemy do miękkości. Odlewamy z niej wodę i odstawiamy do wystudzenia. Następnie mielemy ją w maszynce do mięsa lub trzemy na tarce z grubymi oczkami. Mąkę przesiewamy przez sito do miski. Wrzucamy do niej marchew i pozostałe składniki. Wszystko zagniatamy do chwili aż mąka się wgniecie i połączy ze wszystkimi składnikami. Dzielimy ciasto nożem (bo jest twarde i klei się) na małe porcje i wałkujemy jak na kopytka, podsypując mąką. Kroimy również jak kopytka i układamy na blachy posypane mąką. Pieczemy w mocno nagrzanym piekarniku 30-40 min.
Fafernuchy po ostudzeniu są twarde. Jeśli chcemy uzyskać miękkie, wtedy skracamy czas pieczenia.
FAFERNUCHY.
Wg przepisu z portalu wrotapodlasia.pl
Składniki:
1 kg mąki mieszanej - żytniej i pszennej, 0,5 kg buraków cukrowych, 3 dag drożdży.
Wykonanie:
Buraki ugotować w małej ilości wody, następnie zmiksować; zrobić rozczyn z drożdży i 1 szklanki wywaru z buraków, po wyrośnięciu dodać mąkę i zmiksowane buraki - wyrobić i pozostawić ciasto do wyrośnięcia.
Rozwałkować, kroić jak kopytka, a następnie piec w tradycyjnym piecu kaflowym - z paleniskiem na drewno. Po upieczeniu polewa się syropem (wywarem) z buraków cukrowych.
Opracowanie: jph
na podstawie materiałów Myszynieckiego Ośrodka Kultur, książki Romana Landowskiego „Dawnych obyczajów rok cały. Między wiarą, tradycją i obrzędem” (Wydawnictwo „Bernardium”, Pelpin 2007), CWRDW w Tczewie i portalu wrotapodlasia.pl .
|