W całej Polsce praktykowane było wypiekanie kołacza jako tradycyjnego pieczywa weselnego. Odgrywał on zawsze istotną rolę w obrzędowości weselnej. W zależności od regionu ciasto posiadało inną nazwę, nadawano mu także odmienne kształty określone miejscowym zwyczajem.
Na terenach wschodniej Polski lud wiejski i drobna szlachta wypiekała tzw. „korowaje”, znane także w Serbii, Bułgarii, na Ukrainie i na Białorusi. Pierwsze wzmianki o tego typu pieczywie, tj. o kołaczu weselnym, u Słowian pochodzą z XIII wieku.
Obrzędy związane z wypiekaniem korowaja różnią się między sobą w zależności od regionu. Ciekawy opis znajdziemy w „Starej baśni” Juliusza Ignacego Kraszewskiego. Oto fragment:
Z pieśnią się odbył taniec wokół dzieży, w której ciasto rosło, z pieśnią poczęto lepić misternie korowaj święty, ofiarny, w którym spleciona kosa panny młodej siedziała i ptaszki, i pozatykane gałązki zielone, jagódki czerwone, kłosy dojrzałe.
Tradycyjnie korowaj pieczono ostatniego wieczoru przed ślubem w domu panny młodej. Nad wypiekiem czuwały kobiety, nazywane korowajnicami, które zależnie od terenu były albo cieszącymi się autorytetem mężatkami, albo wyłącznie pannami. Przez cały czas do izby, w której pieczono kołacz weselny, nie mógł zajrzeć żaden mężczyzna. Jan Świątek w swojej monografii znad Raby pisał („Lud nadrabski”, Kraków 1893):
Kto chce kobietom, piekącym na wesele kołacze, zrobić na despekt, przychodzi za okna tej chałupy, wyskakuje, wykrzywia się i różne stroi figle, pod wpływem tego wszystkiego kołacze będą krzywe.
Dorodność i uroda kołacza weselnego były nośnikiem informacji o pomyślności zawieranego małżeństwa. Bogato zdobiony wypiek stawiano zwykle na stole przed parą młodą.
Sam kołacz (korowaj) był ciastem drożdżowym, zazwyczaj okrągłym, posiadał duże rozmiary i był bogato zdobiony zarówno elementami z ciasta, które stanowiły jego integralną część, jak też ozdobami pieczonymi oddzielnie, a następnie nałożonymi na korowaj. Ponadto zdobiono go roślinnością i różnymi wstążkami.
Tak pisał o korowaju weselnym w końcu XIX wieku Zygmunt Gloger („O chlebie i zwyczajach przy pieczywie u ludu w Tykocińskiem”, Wisła 1898, t. 12):
Największe znaczenie obrzędowe u ludu w okolicy Tykocina posiada korowaj weselny, wypiekany z mąki pszennej, ozdabiany warkoczami ciasta, „gąskami” i kółkami. Oprócz korowaju pieką tu z mąki żytniej tak zwany chleb weselny, zawsze w liczbie czterech dużych okrągłych bochnów ozdobiony kolistemi wyciskami z kieliszek i szklanek i kładzionych na czterech rogach stołu weselnego, gdy państwo młodzi przed wyjazdem do ślubu trzykrotnie stół ten obchodzą i całują kolejno każdy bochen. W drodze do ślubu rzucają napotkanej dziatwie kawałki pieczywa weselnego, a powracających z kościoła nowożeńców spotykają przed chatą z bochnem chleba, który oni przykryci kożuchem, wnoszą oboje do chaty i kładą na stole godowym.
W domu panny młodej pieczono nieraz specjalny kołacz dla pana młodego, a u niego - dla panny młodej. Ciasto to najczęściej miało kształt jednego lub dwóch serc ozdobionych różnymi ornamentami, z których każdy pełnił określoną funkcję.
Do krojenia i podziału korowaja przystępował zazwyczaj starosta weselny, któremu czasem pomagała starościna lub drużbowie. W tym czasie druhny śpiewały:
Krajcie korowaj, krajcie
nikogo nie mijajcie
ni starego, ni młodego
ni za piecem zaspałego...
Później starszy wróżba częstował wszystkich korowajem (kołaczem) według ustalonej kolejności: najpierw państwa młodych, potem ich rodziców, starszych gości i w końcu muzykantów i młodzież.
Zwyczajem praktykowanym do dziś w południowej i zachodniej Polsce jest pieczenie kołaczy przeznaczonych do obdarowania nimi zaproszonych gości opuszczających wesele. Jest to tzw. „placek weselny”, bardziej zbliżony jest do współczesnych wyrobów cukierniczych. Może mieć kształt okrągłych lub kwadratowych placków z makiem, serem lub z powidłami.
Czasem piecze się także małe okrągłe ciasteczka i po dwa wiąże wstążeczką, co ma symbolizować obrączki. Obrączki wkłada się do paczki z kołaczem (przeznaczonych dla gości zamiejscowych). Obecnie do ciasta dołącza się także wizytówkę z napisem, np.:
Dzielimy się naszą radością i kołaczem
po staropolsku.
Aby nasi znajomi w pamięci nas mieli,
Młoda Para od serca kołaczem się dzieli.
Kołaczem weselnym się dzielimy,
gdyż obyczaj to stary,
więc smacznego Wam życzymy
na szczęście Młodej Pary.
Tak jak kilkadziesiąt lat temu, także dzisiaj, rodzice na powitanie nowożeńców wychodzą na próg mieszkania z chlebem i solą. Tak jak kiedyś korowaj, tak dziś zdobi się tort weselny. Zmienia się forma - już nie chleb, ale ciasto staje na weselnym stole, ale nie zmieniło się symboliczne znaczenie jego podziału między wszystkich uczestników wesela (gościom na odchodnym daje się kawałek dla nieobecnych) .
Barbara Jakimowicz-Klein - potrawyregionalne.pl
Foto: Leszek Horwath - potrawyregionalne.pl
© JM Media 2008. All rights reserved. |