Obidza leży tuż za Dunajcem. To jedno z pierwszych wzniesień w paśmie Radziejowej (części Beskidu Sądeckiego - tej z Prehybą). Kilka kilometrów stąd zaczynają się zbocza Beskidu Wyspowego i Gorców, kilkanaście - Pienin.
W Kadczy (na trasie Stary Sącz - Krościenko) trzeba tylko skręcić na most przejechać ze 3 kilometry i nie przegapić drogowskazu do bacówki. Jak się go przegapi, wystarczy tylko zapytać - każdy pokaże.
Na Sądecczyźnie Obidza i jej okolice znana jest głównie jako ”świątynia” grzybiarzy. Słynie z dorodnych prawdziwków, kozaków i rydzów. Właśnie grzybiarze i turyści idący tędy na Prehybę to najwierniejsi klienci bacówki.
Dzwonią zbyrkadła. Owieczki pną się po zboczu. Przenikliwy gwizd i nawoływania młodego juhasa Mateusza zagania je ku bacówce.
- Zgodzić dzisiaj juhasa to prawie niemożliwość. Ludziom się nie chce, bo robota przy owcach i na bacówce mozolna, dzień i noc trwająca, a czas liczony od udoju do wypasu, od wypasu do udoju. Nie na zegar… - wyjaśnia baca Władysław.

Idzie pora dojenia. Echo niesie poszczekiwania pasterskich psów.
- Lubię tą robotę, podoba mi się - mówi Mateusz . W domu nie było pasterskich tradycji. Nająłem się do juhaski, bo lubię zwierzęta. Z owcami trzeba się nachodzić, nawet i 10 godzin dziennie. Dwa razy dziennie, czasem i trzy razy, dojenie. Wieczorami przerabianie mleka na bundz i oscypki. Płynie dzień za dniem, ale się nie nudzi, U nas o pracę jest bardzo ciężko, trzeba ją szanować…
Juhaska to zajęcie bardzo odpowiedzialne. Mateusz - mimo młodego wieku - ma w sobie tę ważną cechę. Jest może jeszcze trochę nieśmiały, ale też wie, że jest prawą ręką bacy. Tu, gdzie wszystko jest ”pod górkę” życie i praca bez zaufania niewiele są warte. Zaufanie to honor.
A nieśmiałość? Po chwili rozmowy ustępuje szczeremu uśmiechowi …
Z bacą Władysławem to inna historia. Pasterstwo jest rodzinną kilkupokoleniową tradycją. Sztuki bycia bacą, pasterstwa, wyrobu bundzu i pucenia oscypka nauczył się od ojca. Brat też bacuje - nad Wierchomlą, a w najbliższej rodzinie, pośród braci i sióstr, każdy ma owieczki. Choćby kilka, ale ma.
Kierdel na Obidzy liczy około 200 owiec - 90 jest własnością bacy, pozostałe to własność okolicznych gospodarzy. Jest przy czym chodzić. A we dwóch można ”urobić się” po same łokcie.

Zapraszany na spotkanie z bacą Władysławem Sajdakiem (MP3).
Warto posłuchać szczerej prawdy o pracy i życiu w górach. Warto odwiedzić bacówkę pod Obidzą, kupić pysznego oscypka wyjętego wprost z dymu, napić się żentycy, złapać w płuca wiatr od Prehyby i pogwarzyć z bacą.
Ej, a jak tam pięknie będzie za moment. Jesień już zaczyna pierwsze drzewa malować !!!
Tekst, foto i nagrania:
Leszek Horwath © JM Media 2006. All rights reserved.
|