V ŚWIĘTO GOLONKI PODKARPACKIEJ !!!
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Aktualności (ostatni kwartał)
Imprezy
Specjały
    Chronione w UE
    Poznaj Dobrą Żywność
    Małopolska
    Małopolski Festiwal Smaku
    Opolszczyzna
    Festiwal Ślaskie Smaki
    Podkarpacie
    Konkurs dla LGD
Przepisy i receptury
Przyprawy
Zioła
Poradnik Babci Aliny
Gwarzenie przy warzeniu
Wierszowane jodło
Pokochajmy chwasty
Wokół kuchni i stołu
Obyczaje
Rękodzieło
Regiony
Biblioteczka
Na wesoło
Rozmaitości
Do pobrania
Miejsca z... klimatem
Redakcja
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
KONKURS FOTOGRAFICZNY
LISTA PRODUKTÓW TRADYCYJNYCH
POZNAJ DOBRĄ ŻYWNOŚĆ
PORADNIK BABCI ALINY
KUCHNIA WROCŁAWIA
GASTROMANIAK - INFORMACYJNY PORTAL KUCHARSKI
OGÓLNOPOLSKIE STOWARZYSZENIE SZEFÓW KUCHNI I CUKIERNI
FUNDACJA KLUB SZEFÓW KUCHNI
[PARTNERZY]egory
Instytut Orkana

INNE PRODUKTY.


* Kroszonka opolska
* Tej ziołowy
- A A A +
Drukuj Drukuj
 E-mail  E-mail
RSS RSS

KROSZONKA OPOLSKA.

Sztuka kroszonkarska jest powszechnie znana i cieszy się na całym Śląsku ogromnym powodzeniem .
To kolorowe jajo z wydrapanymi tradycyjnymi śląskimi wzorami - ornamentami roślinnymi, regularnie powtarzającymi się formami geometrycznymi lub floralnymi.
Do wykonania „kroszonek” używa się jaj kurzych od 40 do 60 mm i stąd ich owalny kształt. Barwa uzależniona jest od barwnika. Najczęściej malowane są na czerwono, niebiesko, fioletowo, zielono, żółto, czarno, brązowo..
Kroszonka ma konsystencję twardej skorupy, w dotyku jest gładka i aksamitna. Jajko ugotowane na twardo ma konsystencję elastyczną a smak i zapach typowy dla jajka. W przekroju widoczne jest białko i żółtko.

Ta „krołsonka”, to jajo - symbol płodności, symbol utajonego i odradzającego się życia i sięga dalekiej przeszłości. Zaś zwyczaj malowania jajek znany był na terenie Opola już w drugiej połowie X wieku. W drugie święto wielkanocne wczas rano chłopcy idą do chałup, gdzie są dziołchy, aby je posikać. Za to dostaną  „krołsonki”. I tak chodzą po całej wsi. Niekiedy robią to garncem albo jak idzie bardzo ostro, to chwytają za wiadra. Po takiej wojnie byle gdzie widać łuski łod „krołsonków”, zielone, żółte albo czerwone, chtoś jy sobie w drodze zjołd.
Słowianom była ona znana w już IX wieku. O zabawach z malowanymi jajami w Polsce wzmiankuje XII-wieczna kronika Wincentego Kadłubka. Do dziś istnieją specjalne techniki zdobienia, sposoby barwienia oraz regionalna ornamentyka. Do barwienia jaj, lud używał powszechnie niemal do końca XIX wieku barwników naturalnych pochodzenia roślinnego, obecnie stosuje się także farby syntetyczne dające różne możliwości zdobnicze.
Kroszonki nierozerwalnie łączą się z tradycją świąt wielkanocnych. Znane były przez wszystkie warstwy społeczne. Nawet najbiedniejsi starali się przygotować ich choć kilka, aby poświęcić je wraz z innymi pokarmami.

Przed przystąpieniem do spożycia jadła dzielono się poświęconym jajkiem, składając sobie przy tym życzenia, wierzono bowiem, że kto zje święcone jajko, temu nie przydarzy się nic złego. Dzieląc się wielkanocnym jajkiem (kroszonką), życzono sobie powodzenia, zdrowia i szczęścia.
W niektórych wsiach powtarzano przy tym formułkę: „jakbyś się stracił, to se ino przypomnij z kim żeś to we Wielkanoc jajkiem się dzielił”. Magiczną moc przypisywano również skorupkom poświęconych kroszonek, a po dziś dzień istnieje zwyczaj zakopywania jaj w ziemi w dniu pierwszego wypasu bydła, aby zapewnić dużą mleczność krów i aby śmietanka była grubo, zatykania skorupkami kretowisk, dzielenie się jajkiem, aby zapobiec zwodzeniu przez mamonę i aby się nic złego nie przytrafiło oraz aby utrzymać więzy rodzinne.

Na „Liście Produktów Tradycyjnych” od 30 sierpnia 2007 r.


TEJ ZIOŁOWY.

Suszone zioła w różnych odcieniach: zielonego, żółtego, wrzosowego i białego. Charakterystyczny ziołowy zapach, zbliżony jest do zapachu siana a wygląd zależy od dodanych ziół i klimatu lata. Gospodynie śląskie bardzo dobrze znały się na ziołach i wierzyły w ich zbawczą moc w leczeniu przeróżnych chorób. Dawniej był to wyrób pospolity, teraz jest robiony okazyjnie.

W książce „Śląska Kucharka Doskonała”, wymienione zostały: mieszanka ziołowa całoroczna oraz herbata od bólu głowy (stara receptura - liść babki, kwiat lipy, rumianek, ruta ogrodowa), herbata przeciw grypie (stara receptura - kwiat lipy, melisa, mięta pieprzowa), herbata przeczyszczająca (stara receptura - kora kruszyny, rumianek, kwiat lipy, liść mięty pieprzowej, kozłek lekarski, liść jeżyny) oraz herbata z lipy z mlekiem, miodem.
Przepis w rozdziale o ziołach w śląskiej kuchni na domową herbatę ziołową mówi, że pijano ją na przemian z kawą zbożową, mlekiem, i wywarem z łusek kakaowych.
W monografii wsi Nowe i Stare Siołkowice, Zofia Szromba opisuje: „coraz większe znaczenie przypisuje się nie jak dawniej warzywu, ale właśnie kawie i herbacie zwanej tejem lub ruskim tejem, szczególnie w zimie, podawanymi z chlebem. Z napojów, poza prawdziwą kawą z mlekiem lub śmietaną podawane są: wódka, piwo, likiery, wino i lemoniada, natomiast na wieczerzę zamiast kawy - herbata, czyli ruski tej”.
Zioła odgrywają w dalszym ciągu niemałą rolę nie tylko w lecznictwie ludowym na Śląsku, lecz także jako przyprawy kuchenne.

Wera Sztabowa w Krupniokach i Moczce, czyli gawędach o kuchni śląskiej pisze o zwyczajach związanych z ziołami: „krótki czas między sianokosami a żniwami, kiedy cała przyroda jest w pełni rozkwitu, był okresem radości i wesela, roztańczonych zabaw i wróżb. Sprzyjały temu zwłaszcza rzucanie wianków i palenie ogni świętojańskich. Zwyczaj ten obejmował cały Śląsk, tak Opolski, Górny, jak i Cieszyński. W dzień letniego przesilenia palono ognie związane z obrzędowym tańcem i śpiewem, zbierano i palono zioła. Różnym obrzędom sprzyjała noc świętojańska. Tę noc na odmianę upodobały sobie dziewczęta, wijąc wianki i rzucając je do ognia, do studni, na drzewa, czasami puszczając z biegiem rzeki, a wszystko po to, aby wywróżyć sobie, kiedy pójdą za mąż. Na wianki składał się nie tylko maryjonek (majeranek), o którym dziewczęta śpiewały, ale także inne zioła posiadające cudowną moc leczniczą, a wśród nich marzanka wonna, macierzanka, lubczyk, cząber, bazylia, czarnuszka, arcydzięgiel i ziele hyzopu. Najmniej w wianku musiało być ziół siedem. Największą moc miał wianek, w którym znalazło się dziewięć cudownych ziół. Żeby moc zaklęcia była pełna, dziewczyny rzucając w ogień wianek wołały - niech no opuści i tu się spoli, to wszystko zło, co mnie boli”.

Przepisów na domową herbatę było sporo i zależały one od upodobań rodziny.
Najczęściej już od wiosny poczynając zbierano listki poziomek, malin, jeżyn, później kwiaty dzikiego bzu i lipy, wreszcie owoce głogu (dzikiej róży), kwiat wrzosu, który nadawał herbacie piękny czerwony kolor. Zioła suszono, chowano do lnianych woreczków, zawieszano na strychu, a jesienią i zimą w zależności od zapotrzebowania i smaku robiono właściwą mieszankę.
Do dzisiaj pije się na Śląsku herbaty ziołowe np. zimą, kiedy na dworze mróz lub gdy ktoś zachoruje. Dodaje się wtedy do herbaty mały kieliszek soku malinowego własnej roboty.
„Doprawdy nie ma napoju od tej herbaty smakowitszego, a i dla zdrowia po grypie czy przeziębieniu przychodzi się łatwiej”.

Na „Liście Produktów Tradycyjnych” od 14 maja 2007 r. 


Opracowanie - jph
na podstawie „Listy Produktów Tradycyjnych”
Foto: archiwum Urzędu Marszałkowskiego Województwa Opolskiego
 
Wróć ...
LODY MELBA - SMAK DZIECIŃTWA
TRADYCYJNE PRODYKTU - NOWOCESZNA KUCHNIA POLSKA
KRAKOWSKIE ŚWIĘTO CHLEBA
FESTIWAL ŚLĄSKIE SMAKI
TAPETY Z KALENDARZEM - 2012.
BABCIA ALINA NA FACEBOOKU
NASZ PROFIL NA fACEBOOK'U - ZAPRASZAMY