 |
| |
|
|
| Legendy regionalne | 
|
|
Legendy, podania, bajdy, klechdy, ludowe opowieści - często przetrwałe z dawnych wieków; przekazywane z pokolenia na pokolenie - świadczą o bogactwie duchowym regionów, ich kulturowym dziedzictwie, zamożności.
Wiele z nich, to fakt, pozostaje w cieniu legend góralskich, śląskich, warszawskich, gdańskich, czy kaszubskich.
Chcemy wydobyć je z tego cienia, prezentując nieznane większości Polaków legendy różnych regionów.
Wszak są one echem dawnych, niekiedy zapomnianych wydarzeń, odzwierciedleniem panującego niegdyś systemu wartości, czy też świadectwem odwiecznej walki dobra ze złem…
To także część lokalnego kolorytu każdego regionu i swoisty pretekst do bliższego poznania się z nim.
Stanisław Gazda - potrawyregionalne.pl
|
| |
Pojawia się w sylwestrową noc ponoć już od 1636 r., w którym zmarł. Przechadza, odziany w togę profesora Akademii Krakowskiej, i rozrzuca wokół złote monety. Jednak brzęku spadającego złota nie słychać, a postać w todze - nawet przy pełni Księżyca - nie pozostawia za sobą cienia. Trzeba zatem baczyć pod nogi, by nie przegapić sztuk złota ofiarowywanych przez wyjątkowo rozrzutnego ducha.
| | |
| |
...DO ŁUKASZKA, CO RZESZOWA BRONIŁ PRZED TATARAMI.
(legenda podkarpacka)
W owym czasie wieść okrutna lotem błyskawicy rozeszła się po Rzeszowie:
„Tatary idą! Ratuj się, kto może!” „Chowajcie się, kryjcie się!” „Tatary idą”.
Strach wielki ogarnął piękną, blondwłosą Zuzię. Co teraz będzie? Nie daj Boże jej ukochanego Łukaszka na bitwę zabiorą… i zginie od tatarskiej strzały?
| | |
| |
TAJEMNICA WIEŻY MARIACKIEJ.
 Działo się to podówczas, kiedy wszyscy mieszkańcy Gdańska spokojnie wykonywali swoje codzienne czynności. Choroba pojawiła się z nienacka i atakowała wszystkich bez wyjątku. Umierali starzy i młodzi, kobiety i dzieci. Miasto było bezsilne. Na nic zdały się pasma grubych murów, przed którymi znajdowały się fosy napełnione wodą, działa armatnie z brązu i żelaza. Dżuma zaczynała dziesiątkować mieszkańców. Nikt bez potrzeby nie wychodził na ulicę, bano się pić wodę z miejscowych studni. Miasto pustoszało... | | |
| |

Ziemia Chełmińska i Pojezierze Brodnickie to regiony bogate różnorodnością i pięknem krajobrazów. Lasy, pagórki, rzeki, jeziora, a wśród nich prastare zamki. Wszystko to razem tworzy niepowtarzalny klimat tych ziem. Jednak dopełnieniem lokalnego kolorytu są legendy. My pójdziemy ich szlakiem…
| | |
| |
...I KRZESZOWSKI KLASZTOR ORAZ KOŚCIÓŁ
ZBUDOWAĆ KAZAŁ.
(legenda dolnośląska)
 Syn księcia Bolesława Rogatki - Bolko, zwany Surowym, powracał był jesienią z czeskiej Pragi do Świdnicy. Miał pod sobą wspaniałego, karego konia, a sposób w jaki nim kierował, wskazywał, że jeździec był z niego doskonały. Jako że mroczne skrzydła nocy szeroko rozpostarły się już nad ziemią, postanowił Bolko zatrzymać się w pobliskim zamku Strażnica, położonym na szczycie wyniosłej góry, ponad osadą targową zwaną Kamienną Górą, u zbiegu Zadrnej i Bobru. Miasto spało spokojnie pod opieką straży, która snuła się po zębatych murach. W bramie zamkowej, pochylając się w głębokim ukłonie, powitał Bolka kasztelan Dobek, rycerz znamienity, lubiany i szanowany ogólnie. Ciekaw był nowinek ze świata i liczył choćby na krótką pogawędkę, ale książę, strudzony wielce, spocząć rad był co rychlej. | | |
| |
 Dawno, dawno temu, na ziemię śląską przyjechał z dalekiej Italii wysłannik stolicy apostolskiej, kapelan papieski, archiprezbiter kościoła św. Archanioła w Rimini. Książę Bernard, z okazji przybycia do Świdnicy tak dostojnego gościa, specjalną ucztę przygotować kazał, a ponieważ ciekaw był nowinek ze świata chciał nakłonić go, by w zamku gościć raczył, a nie w Domu Opatów Krzeszowskich. | | |
| |
(legenda dolnośląska)
 Nad rzeką Kamienną w Karkonoszach, nieopodal Szklarskiej Poręby, nieco powyżej ujścia Kurzackiej Wody, mieszkał sobie smok Krak. Był ogromny, miał wielką paszczę, a oddech tak cuchnący, że więdły od niego rośliny, zwierzęta zaś padały bez czucia i wkrótce potem zdychały.
Żywił się ów smok rybami, które wpadały do jego paszczy podczas picia wody.
Dla ludzi w zasadzie był niegroźny, mimo to wszyscy omijali siedzibę smoka Kraka dużym kołem.
Droga ze Szklarskiej Poręby wiodła więc nie jak obecnie brzegiem Kamiennej, lecz przez Białkę, Szklarską Porębę Średnią i Dolną. | | |
| |
(legenda kujawsko-pomorska)
Mknący 25-tką z Bydgoszczy w kierunku Bobolic i Koszalina, zapewne nawet nie zauważają, że 3 km przed Koronowem mijają wieś o dziwnej nazwie Stopka, a cóż dopiero mówić o znajdującej się tam przydrożnej figurce Matki Boskiej, stojącej na prawym poboczu drogi. Gdyby wiedzieli, co kryje się za niewielkim płotkiem okalającym rzeźbę, zatrzymywaliby się tu na dłużej…
| | |
| |
(legenda kujawsko-pomorska)
 Jedziemy z Bydgoszczy drogą nr 23 (kierunek Koszalin) do Mąkowarska, skąd w prawo drogą nr 237 do Gostycyna. Kierując się około 100 metrów za miejscowością w prawo - dojedziemy do wsi Piła-Młyn.
Można by rzec: wszystkie szlaki prowadzą do Piły-Młyna. Tam wodniacy kończą najpiękniejszy odcinek spływu Brdą, która z górskiej, krętej i zdradliwej rzeki zmienia się w potulną rzeczkę, jakby niechętnie wpływającą do Zalewu Koronowskiego. | | |
| |
|
|
|
|