Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Aktualności (ostatni kwartał)
Imprezy
Specjały
Przepisy i receptury
Przyprawy
Zioła
Poradnik Babci Aliny
Gwarzenie przy warzeniu
Wierszowane jodło
Kuchnia od... kuchni
Wokół kuchni i stołu
Obyczaje
Rękodzieło
Regiony
    Beskid Wysoki
    Limanowszczyzna
    Łemkowszczyzna
    Łużyce
    Orawa
    Pieniny
    Podhale
    Pogórze
    Sądecczyzna
    Spisz
    Gwara
    Legendy regionalne
Biblioteczka
Na wesoło
Rozmaitości
Do pobrania
Miejsca z... klimatem
Redakcja
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
Potrawy regionalne - najsmakowitszy portal w sieci
POZNAJ DOBRĄ ŻYWNOŚĆ
LISTA PRODUKTÓW TRADYCYJNYCH
REGIONALNE SMAKI - KUCHNIA Z OKRASĄ
WĘDLINY DOMOWE
PSZCZELI PARK - PORTAL NIE TYLKO DLA PSZCZELARZY.
OGÓLNOPOLSKIE STOWARZYSZENIE SZEFÓW KUCHNI I CUKIERNI
FUNDACJA KLUB SZEFÓW KUCHNI
[PARTNERZY]egory
Instytut Orkana

SZLAKIEM LEGEND KUJAWSKO-POMORSKICH.


Ziemia Chełmińska  i Pojezierze Brodnickie to regiony bogate różnorodnością i pięknem krajobrazów. Lasy, pagórki, rzeki, jeziora, a wśród nich prastare zamki. Wszystko to razem tworzy niepowtarzalny klimat tych ziem. Jednak dopełnieniem lokalnego kolorytu są legendy. My pójdziemy ich szlakiem…

- A A A +
Drukuj Drukuj
 E-mail  E-mail
RSS RSS
Pojezierze Brodnickie leży na prawym brzegu Drwęcy, na północ od Brodnicy. Występuje tu zgrupowanie malowniczych jezior wypełniających cztery rynny o kierunku prostopadłym do Doliny Drwęcy. Najbardziej na zachód wysunięta jest Rynna Jabłonowska z jeziorami: Chojno, Wądzyń, Grzywinek i Oleczno. Z  tym ostatnim związana jest ciekawa legenda.

Niegdyś, przed wielu laty, niedaleko od Brodnicy mieszkał w pięknym dworze bogaty hrabia, który wiódł próżniacze życie. Pewnego dnia poślubił piękną i bogatą kobietę. Ta przywiozła ze sobą służbę, z pogardą odnoszącą się do okolicznych mieszkańców i poddanych.
Niczego jej nie brakowało poza potomstwem, a czas nieubłaganie mijał. Zazdrościła więc hrabina wszystkim młodym mężatkom posiadającym dzieci. Na każdym kroku dokuczała matkom, dziewczętom zaś zabraniała wychodzić za mąż. Szczególnie okrutnie obeszła się ze swoją pokojówką, która zamierzała poślubić miejscowego parobka. Dowiedziawszy się o tym hrabina wpadła w ogromną złość i kazała wychłostać dziewczynę. S
łużba pobiła dziewczynę do nieprzytomności. Żeby ją ocucić, okrutna pani kazała wrzucić pokojówkę do bagna. I stała się rzecz straszna: nieprzytomna i wyczerpana dziewczyna utonęła.
Wiadomość o jej śmierci prędko dotarła do jej rodzinnego domu. Pogrążona w smutku i rozpaczy matka dziewczyny, rzuciła na hrabinę klątwę, życząc jej podobnej śmierci.
Niedługo potem nadeszły Zielone Świątki i hrabina zamierzała wybrać się razem z mężem do kościoła, żeby pokazać wszystkim jaka jest pobożna i dobra. Hrabia  wiedząc  jak wielką nienawiścią darzy ją okoliczny lud, polecił jej zostać w domu i na mszę pojechał sam. Rozwścieczona hrabina chciała koniecznie postawić na swoim.
Zaraz po wyjeździe męża ruszyła w drogę najpiękniejszą z karet, zaprzężoną w cztery konie. Nie ujechała jednak daleko, bo nagle gościniec począł zmieniać się w grzęzawisko. Kareta i konie coraz bardziej zanurzały się w powstającym bajorze. Przerażona hrabina z trudem wydostała się z tonącej karety i jęła wołać służbę na ratunek. Wołanie usłyszał stary służący, który popędzał biegnących z pomocą parobków słowami: „O leć no prędko! O leć no prędko!”.
Ale na ratunek było już za późno. Hrabina, tak samo jak jej pokojówka, znalazła śmierć w grzęzawisku.
Z biegiem lat zmieniło się ono w jezioro, któremu od zawołania starego służącego nadano nazwę Oleczno

W głębinach jezior i bagien ziemi chełmińskiej i brodnickiej swój kres znajdowali nie tylko ludzie, ale  także zwierzęta, dzwony a nawet całe kościoły. Podobno na miejscu dzisiejszego jeziora Głęboczek koło Szczepanek, znajdowała się niegdyś okazała świątynia. Mieszkańcy parafii stronili jednak od modlitwy różańcowej, za co karą było zapadnięcie się pod ziemię świątyni, na miejscu której powstało głębokie jezioro. Dusze zmarłych parafian do dziś, w pokucie za swe zaniedbania, zawsze w październiku gromadzą się w zatopionym kościele i odmawiają różaniec.
Podobny los spotkał kościół w pobliżu Papowa Biskupiego. Cały, wraz z modlącymi się zapadł się pod ziemię, gdy jedna z kobiet zaklęła w czasie mszy, zniecierpliwiona długo trwającą ceremonią. Chwilę później na tym miejscu powstało jezioro.
Skoro już dotarliśmy do Papowa Biskupiego przyjrzyjmy się ruinom tutejszego krzyżackiego zamku. Znajdują się na niewielkim sztucznie podwyższonym wzniesieniu położonym na skraju wsi.
    
Początkowo Papowo należało do biskupów płockich, a od 1222 r. do Chrystiana - misyjnego biskupa pruskiego.
W roku 1231 wieś przechodzi w ręce Zakonu Krzyżackiego. Po umocnieniu się władzy Zakonu na nowo przejętych terenach w drugiej połowie XIII Papowo staje się siedzibą komtura. Pierwsza wzmianka o komturii pochodzi z roku 1287. Około roku 1280 przystąpiono do budowy zamku którą zakończono w roku 1300.
Był on jednym z pierwszych zamków-klasztorów na terenie państwa krzyżackiego. Składał się z zamku właściwego do którego od północy i wschodu przylegało podzamcze. Zamek właściwy tworzyła czteroskrzydłowa budowla wzniesiona na planie kwadratu o boku 40 metrów. Posiadał wewnętrzny niewielki dziedziniec otoczony dwukondygnacyjnymi drewnianymi krużgankami. Do budowy zamku użyto głównie głazów narzutowych. Jedynie sklepienia oraz otwory okienne wykonano z cegły. Na podstawie zachowanych pozostałości murów uważa się że na narożnikach posiadał baszty obronne.
Wjazd do zamku prowadził przez most nad fosą i umocnione przedbramie w skrzydle północnym. Oprócz bramy w skrzydle tym mieściła się jeszcze kaplica oraz kapitularz. Jak każdy zamek konwentualny również i ten posiadał refektarz w skrzydle wschodnim oraz sypialnie dla rycerzy zakonnych zwaną dormitorium w skrzydle zachodnim. Najbardziej okazałą częścią zamku było skrzydło południowe gdzie znajdowało się mieszkanie komtura.
Zamek właściwy otoczony był niskim murem i fosą które oddzielały go od rozległego podzamcza. Również ono było bronione przez mury i szerokie fosy. Wjazd na teren podzamcza usytuowany był od strony zachodniej.

                             

Podczas wojny z Zakonem w roku 1410, mimo swej obronności, zamek został na krótko zajęty przez wojska Władysława Jagiełły.
Klęska Krzyżaków pod Grunwaldem spowodowała że około 1421 zlikwidowano mieszczące się w Papowie komturstwo a warownia stała się siedzibą wójta. W roku 1454 zamek ponownie został zajęty przez Polaków i odzyskany przez Krzyżaków dopiero po czterech latach.
Nie pozostał jednak długo w ich rękach. Już w kilka miesięcy później wojska polskie pod dowództwem Piotra z Szamotuł szturmem zdobyły zamek który splądrowano i podpalono. Zgodnie z rozkazem królewskim warownia miała zostać zburzona co częściowo zostało dokonane.
W roku 1466 na mocy II pokoju toruńskiego kończącego wojnę trzynastoletnią Papowo wraz z całą ziemią chełmińską zostało przyłączone do Polski a w roku 1505 król Aleksander Jagiellończyk przekazał mocno zniszczony zamek wraz z wsią na własność biskupom chełmińskim. W ich rękach Papowo znajdowało się do roku 1772, kiedy to zostało im odebrane na mocy decyzji króla pruskiego Fryderyka Wielkiego. Od tego momentu zamek zaczął szybko popadać w ruinę.
Do naszych czasów z dawnej krzyżackiej warowni pozostały jedynie relikty zamku właściwego. Najlepiej zachowane jest skrzydło północne mieszczące niegdyś kaplicę i kapitularz. Ze skrzydeł wschodniego i zachodniego pozostały jedynie grube mury zewnętrzne, natomiast ze skrzydła południowego zachowały się fragmenty murów przyziemia. W pobliskim Lipienku stał także średniowieczny zamek. Pośród chaszczy natknąć się można na jego nikłe ślady. Oba zamki żyją za to w miejscowej legendzie…

Lipienek i Papowo - jak dwaj bardzo lubiący się  bracia, którzy byli komturami obu zamków. Codziennie spotykali się, to w Papowie, to w Lipienku. Często też udawali się na polowania, zawsze jednak trzymając się blisko siebie. Mówiono, że łączy ich bardzo silna przyjaźń. Pewnego razu doszło jednak między braćmi do wielkiej niezgody, iż obaj poprzysięgli sobie, że nigdy więcej na ziemi się nie spotkają. Pierwsze dni samotności każdemu z nich wydały się znośne, ale kolejne - coraz trudniejsze. Mijające miesiące rozłąki stawały się udręką nie do zniesienia. Ale rycerska przysięga musiała być dochowana. Po pewnym czasie jeden z braci znalazł sposób na zobaczenie brata, nie łamiąc przy danej obietnicy. W jego zamku rozpoczęto drążenie tunelu skierowanego ku sąsiedniej warowni. Dowiedziawszy się o tym drugi brat również zarządził kopanie podziemnego korytarza. Po kilku tygodniach ciężkiej pracy dwaj bracia zobaczyli się wreszcie po długiej  rozłące, w półmroku oświetlonego łuczywem podziemnego korytarza. Odtąd, do końca swego życia, schodzili codziennie do podziemi, by spotykać się nie łamiąc dawnej przysięgi. Wiele lat po śmierci obu rycerzy, w czasach wojen i zaraz, to podziemne przejście było ostatnim ratunkiem dla mieszkającej w pobliżu ludności.

Z Papowa Biskupiego udajemy się do Radzynia Chełmińskiego.
Murowany zamek w  Radzyniu został zbudowany na miejscu wcześniejszej drewniano-ziemnej warowni pod koniec XIII lub na początku XIV wieku. Założenie powstało na planie niemal kwadratu o wymiarach 51x52 m. Czworobok zamku był otoczony murem zewnętrznym i fosą. W narożach wzniesiono cztery wysmukłe, kwadratowe wieże, a od północnego-wschodu ośmiokątną, potężną wieżę tzw. bergfried. Wjazd umieszczono w osi skrzydła południowego, w którym znajdowały się główne pomieszczenia zamkowe i kaplica. W skrzydle zachodnim znajdowało się mieszkanie komtura i przejście do danskeru. Dziedziniec wewnętrzny otoczony był krużgankami. Od strony południowej usytuowano rozległe przedzamcze, otoczone murami obronnymi i fosą. W latach 1466-1772 zamek należał do Polski i stanowił siedzibę starosty. W 1628 roku zamek został zniszczony przez Szwedów, lecz do rozbiorów był użytkowany. W 1780 roku władze pruskie rozpoczęły sukcesywną rozbiórkę warowni. Rozebrano trzy skrzydła , prócz południowego, lecz i ono utraciło sklepienia i część podziałów wewnętrznych. W roku 1838 ruinę zabezpieczono, a w latach 1886-90 przeprowadzono badania pod kierunkiem C. Steinbrechta. Na początku XX wieku kaplicę nakryto dachem. W latach 1961-68 przeprowadzono prace konserwatorskie, połączone z częściową rekonstrukcją murów. Obecnie na zamku ma siedzibę muzeum. Ruiny można zwiedzać!

         

I z tym zamkiem wiąże się wiele legend. Według nich, za czasów krzyżackich zamek stanowił centrum ucisku okolicznej ludności. Stąd wychodziły niesprawiedliwe zarządzenia i rozkazy pognębiające nieszczęśliwych mieszkańców tej ziemi, a lochy zamkowe pełne były cierpiących więźniów. Ich jęki słyszano jeszcze długo po wygnaniu z zamku okrutnych rycerzy zakonnych. W innych podaniach występują cztery zjawy kobiece. Za życia wszystkie mieszkały na zamku. Jedna  to jasnowłosa dziewica w koronie i złotych bucikach - ponoć córka któregoś z królów. Pozostałe to brunetka na niedźwiedziu, kobieta w habicie i zaklęta panna z pieskiem, którą postanowił wybawić pewien odważny parobek.
Pewnego dnia owa panna ukazała mu się na murach zamku i powiedziała, aby przyszedł nazajutrz, zakreślił wokół siebie koło święconą kredą i pod żadnym pozorem z niego nie wychodził. Gdy chłopiec zrobił wszystko co powiedziała, nagle w jego kierunku zaczęło nadchodzić wojsko, jednak on ani nie drgnął. Podobnie nie przeraził się gdy następnego dnia zjawiły się wokół niego wilki, niedźwiedzie i lisy. Na trzeci dzień przyszła do niego wielka żaba, która chciała go pocałować. Tego nie wytrzymał i uciekł z zaklętego kręgu. Wtedy pojawiła się piękna panna, płacząc, że straciła kolejnego wybawcę… i musi czekać na niego do dziś…

Jest też legenda, która zdaje się mieć swoje potwierdzenie na kartach starych krzyżackich kronik. Otóż bracia zakonni, w czasie ataku wojsk pruskich na zamek, tak byli pochłonięci modłami, że nie usłyszeli odgłosów nadciągającego wojska. W ich zastępstwie, przez pierwszą godzinę czoła stawiali przybyli z nieba aniołowie.

Z oblężeniem wiążą się także legendy dotyczące Chełmna.
Kiedy pod miasto nadciągał ze swym wojskiem pomorski książę Świętopełk, w obrębie murów nie było nikogo z mężczyzn. Wszyscy bowiem brali udział w wyprawie wojennej. Pozostałe w mieście kobiety nie zamierzały jednak oddać Chełmna bez walki. Znalazłszy męskie odzienie i broń stanęły mężnie na murach w pełnym rynsztunku. Postrzegłszy to Świętopełk, zdziwiwszy się, że miasto przygotowane jest do obrony - odstąpił od oblężenia.
Inny, nie mniej chytry fortel, także był dziełem mieszkańców Chełmna.
W czasie wojen szwedzkich, kiedy oblężonemu miastu groził głód i załoga nie miała już siły się bronić - chełmnianie zebrali całą pozostałą w mieście mąkę i wyszukali ostatniego wołu. Następnego dnia, ryczącego zwierzaka przeganiali po murach zaś w stronę oblegających wojsk wystrzelili z katapulty upieczony w nocy bochenek chleba. Widząc to Szwedzi pomyśleli, że w mieście jest jeszcze dużo zapasów i odstąpili od oblężenia. Wcześniej, gdy niebezpieczeństwo było największe Matka Boska ukazywała się na murach Chełmna w otoczeniu aniołów i odbijała wrogie kule w kierunku nieprzyjaciół.

                               

Pozostańmy jeszcze w pięknym Chełmnie, gdzie nie tylko znajdują się relikwie patrona zakochanych, św. Walentego, ale także obraz Piety w miejscowej farze i cudowne źródełko w parku. Posłuchajmy, co mówi o nim miejscowa legenda.

W dawnych czasach na przedmieściu Chełmna zwanym Rybaki, mieszkało bardzo ubogie małżeństwo. Jedyne ich dziecko - chłopczyk - niewidomy był od urodzenia. Gdy był dorósł, nie chciał stanowić ciężaru dla zapracowanych opiekunów, zajmował się więc wypasaniem kozy. Pewnego dnia, niesforne zwierzę, trzymane przez chłopca na postronku, poczęło uciekać, ciągnąc za sobą w kierunku zamykającej miasto Bramy Grudziądzkiej przestraszone ślepe dziecię. Gdy koza zatrzymała się, chłopiec usiadł, aby odpocząć. Wtedy poczuł zapach smakowitego miodu. Po chwili natrafił ręką na pszczele gniazdo w leżącym obok spróchniałym pniu. Ledwo zaczął drążyć go w poszukiwaniu smakołyku, gdy spod ręki nagle wytrysnęła źródlana woda. Wówczas to chłopcu przypomniał się sen z minionej nocy. Śniła mu się Matka Boska, która powiedziała, że jeżeli przetrze oczy źródlaną wodą - odzyska wzrok. Natychmiast wypełnił podaną we śnie wskazówkę i zaraz potem zobaczył, że miasto w którym żyje jest piękne, otoczone czerwonymi murami, położone na wyniosłym wzgórzu. Wszystko było tak jak opowiadali mu jego rodzice. Rozpoznał wzrokiem swój dom, znany mu dotąd z opowiadań. Ale radość prędko zmieniła się w rozpacz - domostwo całe stało w płomieniach, trawiących dobytek biednej rodziny. Wtem nad płonącym dachem ujrzał obraz Matki Boskiej - największy skarb rodzinnego majątku. Przesuwający się w stronę miasta wizerunek Maryi przykuł uwagę wszystkich mieszkańców, zwłaszcza gdy zatrzymał się na ścianie Bramy Grudziądzkiej. Chłopiec opowiedział zebranym tłumnie mieszczanom o doznanym cudzie uzdrowienia i o cudownym źródełku, do którego ciągnąć poczęły rzesze pielgrzymów z całego Pomorza i ziemi chełmińskiej.

Odkąd Chełmża przestała być stolicą biskupstwa chełmińskiego, skończyły się czasy jej świetności. Ale i współcześnie traktowana jest po macoszemu… także przez turystów. Zupełnie niesłusznie. Wszak to jedno z najstarszych miast ziemi chełmińskiej. Dzieje tej pierwszej stolicy biskupstwa chełmińskiego obfitują w dramatyczne, ale i wzniosłe wydarzenia. Ślady po nich, do dziś żywe, można znaleźć w Konkatedrze Świętej Trójcy. Świątynia ta należy do najokazalszych i najciekawszych zabytków Pomorza, wybudowana głównie w stylu gotyckim. Barokowe zakończenie wieży wzniósł w 1699 r. Magistrat Miasta Torunia.

Na przestrzeni wieków świątynia odwiedzana była przez wielu polskich królów: Władysława Jagiełłę, Kazimierza Jagiellończyka, Zygmunta Augusta, Zygmunta III Wazę wraz z synem Władysławem oraz przez Jana Sobieskiego (który podarował świątyni, zdobyty podczas odsieczy wiedeńskiej i zachowany po dziś dzień, przerobiony na kapę czaprak Kara Mustafy).
Do najważniejszych zabytków konkatedry należą: gotyckie siedziska dla celebransa i asysty; ceglana faktura prezbiterium, przykryta gwiaździstymi sklepieniami z żebrem przewodnim i żebrami wpisanymi; granitowa kropielnica; fragmenty płyty nagrobnej pochowanego w  konkatedrze,  w  1311 r., wielkiego mistrza Zygfryda von Feuchtwangen,
który przeniósł stolicę Zakonu Krzyżackiego do Malborka; barokowy ołtarz główny Giovanniego Gisleniego z około 1650 r.; ołtarz Św. Krzyża Giovanniego Cocchiego z 1744 r.; ambona późnorenesansowa z 1604 r.; drewniany ołtarz w stylu barokowym ufundowanym przez bp. Andrzeja Leszczyńskiego; malowany na płótnie obraz "Pokłon trzech króli" z przełomu XVII i XVIII wieku pędzla Luca Giordano. Ponadto w Konkatedrze znajdują się wizerunki świętych, którzy wywodzili się z Chełmży: ołtarz barokowy Bł. Juty z około 1739 r. Błogosławiona Juta pochodziła z okolic Chełmży. Jej sanktuarium znajduje się w Bielczynach (ok. 3 km od Chełmży). Wsławiła się niesieniem pomocy dla chorych, biednych i opuszczonych, co przy wielkiej wierze i cudach, na które było wielu świadków przydało jej opinię świętej. W efekcie tego została beatyfikowana.  Jest też epitafium oraz obraz błogosławionego księdza Stefana Wincenta Frelichowskiego. Błogosławiony ks. S.W. Frelichowski urodził się i mieszkał do 1931 r. w Chełmży przy ul. Chełmińskiej 5 . Zmarł w opinii świętości w 1945 r. w obozie koncentracyjnym w Dachau, gdzie niósł heroiczną pomoc potrzebującym i chorym. Ogłoszony błogosławionym 7 czerwca 1999 r. przez papieża Jana Pawła II podczas uroczystości w Toruniu.
Jedną z ostatnich sensacji historycznych Chełmży było odkrycie tajemniczego podziemia w pobliżu konkatedry Świętej Trójcy, które może są częścią tunelu łączącego różne ważne obiekty w mieście oraz odkrycie nad jeziorem w Grodnie (gmina Chełmża), w czasie prac wykopaliskowych osiedla obronnego z epoki brązu, datowanego na przełom 8 i 7 stulecia przed Chrystusem, a więc rówieśnika słynnego Biskupina.

Ale wróćmy do świata legend. Jutta ze swojej pustelni w Bielczynach codziennie udawała się na mszę do Chełmży, przechodząc na skróty, w cudowny sposób po powierzchni jeziora. Jeszcze w dzisiejszych czasach istnieje przekonanie miejscowej ludności, że w pogodne poranki można na jeziorze zobaczyć ślady stóp błogosławionej Jutty. Po jej śmierci katedra chełmżyńska napełniła się podobno zapachem kwiatów.
Z kościołem tym wiąże się legenda, która ma swe źródło w historycznym zdarzeniu.
Kiedy w 1690 roku protestanci toruńscy znieważyli katolicką procesję, sąd nakazał im, jako  wyrok, zapłacenie wysokiej kary i wykonanie blaszanego zwieńczenia, niedokończonej w średniowieczu gotyckiej wieży. Niewdzięczna dla luteran praca na rzecz chełmińskiego biskupa trwała długo. Po jej zakończeniu, główny budowniczy cisnął ze szczytu nowego barokowego hełmu wieży gliniany garnek, mówiąc: „Tak, jak ten garnek rozbije się na drobne części, niech rozsypie się twoja wieża, biskupie!” Jakże wielkie było zdziwienie przechodniów, gdy naczynie upadło na ziemię i potoczyło się po niej bez szkody.

               

Na pamiątkę tego wydarzenia garnek oprawiono w srebro i złoto i do dziś przechowuje się go w zbiorach chełmżyńskiej Konkatedry. W tym roku, wieczorem 21 czerwca,  przed Konkatedrą odbyła się inscenizacja pod nazwą: „Kubek chełmżyński 2008”, przygotowana przez p.p Piotra Bireckiego i Marzannę Matyasik z udziałem dzieci i ich rodziców. Widowisko miało na celu  odtworzenie historii kubka. Zakończeniem przedstawienia było zrzucenie z wieży Konkatedry repliki garnuszka. Uczestnicy otrzymali certyfikat, dotyczący ich uczestnictwa w tak niecodziennym wydarzeniu. Po zakończeniu inscenizacji można było obejrzeć oryginał garnuszka, który został wystawiony w Konkatedrze, a także wejść na wieżę.


Na szlaku legend - felieton filmowy Stanisława Gazdy (wmv) .



Tekst, zdjęcia i felieton filmowy: Stanisław Gazda
potrawyregionalne.pl - Bydgoszcz
© JM Media 2008. All rights reserved.
 
Wróć ...
Napisz komentarz
  • Prosimy o komentarze odpowiadające tematowi newsa.
  • Personalne odniesienia do autorów artykułów i innych komentarzy będą usuwane.
  • Prosimy nie dodawać w komentarzach odnośnikow do swoich stron WWW. Takie komentarze również będą w całości usuwane.
  • Komentarze pozostawiane przez anonimowych, niezarejestrowanych użytkowników ukażą się na stronie dopiero po zaakceptowaniu przez moderatora.
Autor:
Komentarz:
NATURA FOOD' 2011
PIERWSZY FESTIWAL ROSOŁU !!!
ŚLIWKOWY SZLAK ZAPRASZA
IV ŚWIĘTO RYDZA - WYSOWA'2011
MAŁOPOLSKI FESTIWAL SMAKU
FESTIWAL ŚLĄSKIE SMAKI
TAPETY Z KALENDARZEM - 2012.
BABCIA ALINA NA FACEBOOKU
NASZ PROFIL NA fACEBOOK'U - ZAPRASZAMY