W owych czasach, nad Czeską Strugą, która wpada do Kamiennej, tam gdzie dziś stoi motel „Relaks”, mieszkał ze swoją córeczką pracownik huty szkła niejaki Zdziel.
Dobry był z niego człowiek i pracownik, toteż nikt nie wołał go po nazwisku, ale po prostu Śklarz. Córkę jego zwano Śklarką.
Któregoś dnia spotkała ona Ducha Gór - Liczyrzepę.
Zmęczony i z zafrasowanym obliczem siedział był na pniu drzewa przewróconego przez wiatr. Śklarka pozdrowiła go serdecznie i usiadłszy obok jęła mu opowiadać tak śmieszne historyjki, że Duchowi Gór prędko powrócił dobry nastrój i śmiał się do rozpuku.
Nazrywała Śklarka dla Liczyrzepy kwiatów z pobliskiej łąki i odprowadziła go do lasu, opowiadając po drodze to o sobie, to o swojej rodzinie. Spotykali się jeszcze kilkakrotnie.
Razu pewnego Duch Gór przyprowadził ze sobą śliczną małą sarenkę. Miała złamaną nogę. Śklarka wyleczyła zwierzątko, nie chcąc za to żadnej zapłaty. Spodobała się Duchowi Gór ta skromna i dobra dzieweczka. Na pożegnanie Duch Gór sypnął do jej koszyczka garść słodkich malin i długo jeszcze patrzył za odchodzącą dziewczyną. Wyleczona przez Śklarkę sarenka nie chciała rozstać się ze swoją opiekunką. Zabeczawszy żałośnie ruszyła za nią. Liczyrzepa widział jak dobiega do Śklarki, a potem jak przez pewien czas szli razem brzegiem Wrzączki. Sarenka skręciła w bok i pogalopowała ku Kamiennej, płynącej głęboką, zalesioną doliną.
Dziewczyna ruszyła pędem za nią. Duch Gór zadrżał ze strachu na myśl o tym, że lada chwila Śklarka może stanąć oko w oko z groźnym Krakiem. Ruszył w stronę dziewczyny, ale ta zniknęła mu z oczu za gęstymi zaroślami.
Chciał krzyknąć, ostrzec Śklarkę przed smokiem, ale nie znał jej imienia. Zaczął więc biec, gdyż wydawało mu się, że słyszy odgłosy jakie zawsze towarzyszyły piciu wody przez smoka. Nie mylił się. Teraz już wyraźnie słyszał jak Krak wlecze się na krótkich swych łapach i grubym brzuchem i ciężkim ogonem trze o gałęzie i kamienie.
Śklarka była już tak blisko niego, że tylko chwila a znajdzie się w zasięgu smoczego oddechu.
Liczyrzepa ujął w dłonie głaz leżący nad brzegiem Wrzączki, nabrał rozmachu i rzucił, celując w głowę smoka.
Kamień upadł w sam środek potoku. Od uderzenia pękło jego dno, powstała szczelina, którą zaraz zaczęła płynąć woda. Potężny jej rozbryzg zachlapał twarz dziewczyny, która nie widząc niczego spadła w urwisko.
Liczyrzepa dobiegłszy do Śklarki zastał ją martwą, leżącą w nienaturalnej pozie w skalnej szczelinie pod urwiskiem. Na jej bose stopy spływała z góry kaskada wody. I tylko przez szum wodospadu słychać było groźne pomruki i sapanie oddalającego się smoka.
Rozpłakał się Duch Gór i ze łzami w oczach niósł zwłoki nad Czeską Strugę oddając je zrozpaczonemu ojcu dziewczyny.
Na pamiątkę tego tragicznego wydarzenia ludzie nazwali Wrzączkę Śklarką, przemienioną później na Szklarkę.
Inną pamiątką po tamtych wydarzeniach jest wodospad i stojąca obok olbrzymia skała, na powierzchni której niektórzy ludzie dostrzegają zamarłe, smutne oblicze Ducha Gór.
potrawyregionalne.pl - Bydgoszcz
© JM Media 2008. All rights reserved. |