A i piechurzy zachwycić mają się czym, zmierzając do Piły-Młyna, to wznoszącą się, to opadającą - towarzyszącą wijącej się rzece ścieżką - pośród czarnych topoli, osik, dębów bezszypułkowych, grabów zwyczajnych i brzóz omszonych. A gdy przez tę gęstwinę drzew przebiją się słoneczne promienie - miejsce to zyskuje niepowtarzalny, nieco tajemniczy urok.
W miejscowości Piła-Młyn był kiedyś młyn, tartak i kopalnia węgla brunatnego „Olga”. Były czasy świetności i upadku…Doskonale „pamięta” je, stojąca na rozwidleniu dróg prowadzących do Świtu, Gostycyna, Zamrzenicy i Szumiącej, biała kapliczka, w której umieszczono figurę Matki Bożej Niepokalanie Poczętej. Tradycją polską jest stawianie na rozdrożach krzyży, można więc zadać sobie pytanie: dlaczego w tym miejscu stoi taka figura? Posłuchajcie tamtejszej legendy, pochodzącej z przełomu XIX i XX wieku, przekazywanej przez miejscowych z ust do ust. Ku przestrodze…

W pobliżu ujścia Szumionki do Brdy, stał w Pile młyn. Jego koło terkotało, latem współgrając ze śpiewem ptaków, a zimą ze świstem mroźnych wiatrów. Pracował w nim i mieszkał młynarz z żoną. Dbała ona o niego, gotowała, prała, smakołykami karmiła. Jednak wzrok jego umykał w dal. Razu pewnego rozkochał w sobie do szaleństwa piękną dziewczynę. On cieszył się w duchu z odmiany, a jej zdawało się, że już do końca życia tak szczęśliwą będzie. Oddała mu więc wszystko. Jak pisklę złożyła w jego dłonie swój los, zapominając o całym bożym świecie. Radość i szczęście trwały jednaki krótko. Młynarz, dowiedziawszy się, że ona spodziewa się z nim dziecka, kazał jej odejść. Już nie był tak miły jak dawniej, już tak nie spoglądał ciepło ani nie przytulał do serca. Stał się lodowaty jak Brda podczas najgorszego mrozu; i straszny jak wicher, uginający swym potężnym tchnieniem najtęższe drzewa. Mimo przemiany w zachowaniu młynarza, dziewczyna odeń odejść nie chciała. Ciągle z miłością na niego spoglądała, płakała, tuliła się do jego stóp, piękna jak niewinny kwiat rosnący nad brzegiem rzeki. Czas płynął nieubłaganie. Lada moment wszystko mogło się wydać! Umówił się więc młynarz z dziewczyną w nocy, tam; gdzie Szumionka z Brdą się łączyła. Woda cicho szemrała, koło młyńskie, jak zawsze ochoczo terkotało w oddali, gwiazdy migotały przyjaźnie. Zda się wszystko było jak dawniej… Ona przybiegła z nadzieją, on przyszedł pełen chmurnych myśli... Tylko księżyc był ich świadkiem.
Gdy następny dzień rozświetliły słoneczne promienie, dziewczyny nikt już nie spotkał, a nad młynem jakby jakaś klątwa zawisła. Przy drodze do niego straszyć zaczęło, konie stawały dęba, do młyna wozów z ziarnem ciągnąć nie chciały, a koło młyńskie mimo płynącej wody samo się zatrzymywało.

Po krótkim czasie młynarz się wyprowadził. Nowy właściciel, aby zło odpędzić, za namową tutejszych mieszkańców figurę Matki Bożej Niepokalanej przy drodze kazał wystawić.
Stoi ona po dziś dzień w miejscu gdzie, jak mówią, młynarz ową nieszczęsną dziewkę zabił i pochował...
Lud tu mieszkający szacunkiem otacza to miejsce, bacząc, aby zawsze było zadbane. Wszak od tego, jak wierzy, zależy jego spokojne bytowanie...
Tekst i foto: Stanisław Gazda
potrawyregionalne.pl - Bydgoszcz
© JM Media 2008. All rights reserved. |