Oczywiście, pozostał tak zwany befsztyk tatarski, nie wiadomo dlaczego u nas jadany powszechnie w tak zubożałej formie, to znaczy tylko w postaci niezbyt dobrego, posiekanego, surowego i nie przyprawionego mięsa. Sami Tatarzy by się go chyba wstydzili. Tymczasem okazuje się, że istnieje jeszcze baranina i ryba po tatarsku. Baranina do dziś dnia jest pożywieniem ludów pochodzenia tatarskiego i ludów o kulturze pasterskiej. Przyrządza się ją z dużą ilością tłuszczu i łoju. Potrawa, jaką podam, też powinna być tłusta.
Trzeba wziąć mięso baranie, takie jak na kotlety, przekręcić przez maszynkę razem z łojem, choć lepiej byłoby posiekać - ale to bardzo męczące. Dodać trochę soli i pieprzu do smaku, połączyć z obgotowanym ryżem i nakładać w sparzone liście białej lub czerwonej kapusty; zawinąć(jak gołąbki). Ułożyć w rondlu, zalać śmietaną i łyżką rosołu oraz dusić pod przykryciem.
Niestety, potrawa jest dosyć wyczerpująca dla przewodu pokarmowego. Prawie tak, jak gnanie w jasyr.
Baranina jest mięsem pożywnym, ale nie przez wszystkich jest lubiana z powodu specjalnego odoru tłuszczu. Dlatego należy baraninę bardzo starannie, przed przyrządzeniem, obrać z tłuszczu, użyć samo czyste mięso, sparzyć octem dla nadania jej kruchości. Gdy się baraninę obsmaża, trzeba to robić prędko, na bardzo gorącym tłuszczu, by w środku była różowa i pulchna.
„Gawędy o jedzeniu” - Maria Iwaszkiewicz |