Bliżej tradycji (fragment)
Czym różni się ziarno pszenicy od ziarenka żyta? Gdzie dzieci mogą wsiąść na prawdziwy traktor? Odpowiedzi na wszystkie pytania znajdują się w Chlebowej Chacie w Górkach Małych koło Brennej. W Górkach Wielkich natomiast czeka na nas opowieść o beskidzkim skrzacie Kacperku.
„Jo je stela” (jestem stąd) - mówi właścicielka „Chlebowej Chaty” w Brennej, pani Jadwiga Dudys. Wraz z mężem Marianem oprowadza wycieczki po świecie, którego już nie ma. To świat tradycyjnie wypiekanego chleba i masła robionego w maselnicy. Niektóre dzieci po raz pierwszy w życiu poznają smak własnoręcznie zrobionego podpłomyka. Żeby jednak ciasto na podpłomyki już na nas czekało, musimy wcześniej umówić się na zwiedzanie „Chlebowej Chaty”. Indywidualni turyści zostaną dołączeni do grup.
Drewniany budynek, w którym spędzimy trzy godziny, „przyjechał” aż ze wsi Markowa pod Łańcutem. Państwo Dudysowie, belka po belce, odtworzyli ten dom w Górkach Małych. Wszystko po to, by pokazać proces tradycyjnego wypiekania chleba w specjalnym piecu chlebowym. Zaczyna się oczywiście od rozróżnienia ziarna. (…) Turyści maja też szansę samodzielnie zemleć zboże na tradycyjnych żarnach. Największy problem zaczyna się podobno przy pytaniach o masło. Pani Jadwiga mówi, że większość dzieci o maśle wie jedynie tyle, że można je kupić w sklepie. Gdy oprowadzający pytają - z czego robi się masło? - dzieci odpowiadają, że z mąki podbarwianej żółtkiem jajka. Zapewniam, ze po wizycie w „Chlebowej Chacie” na pewno zapamiętają, że jest nieco inaczej. Gdy podpłomyki trafią do pieca, a masło jest już gotowe, goście mogą zwiedzić malutki skansen w stodole. Tam zobaczymy narzędzia, które przez wieki pomagały człowiekowi uprawiać ziemię. Największym zainteresowaniem cieszy się jednak stary. zielony, wysłużony traktor, do którego wejść może każde dziecko
Pobyt w chacie kończymy degustacją własnoręcznie przygotowanych podpłomyków z masłem lub smalcem. Do tego jeszcze prawdziwa kawa zbożowa z mlekiem.
Teraz najedzeni i szczęśliwi wyruszamy w dalszą podróż...
Anna Dudzińska |