Wiara godom wom, jak żyje,
Nie od jedzy człowiek tyje!
Można spucnąć giyre z krzanem,
Karmonade tuż nad ranem,
A wieczorem pyre z gzikiem
I berbeli popić łykiem.
Rano zaś gdy przyńdzie smaka
Na gulorza, czy kuraka,
Nie martw sie, że znów przytyjesz,
Ciesz sie jednym, tym że żyjesz!
Jednak sekret w tym ukryty,
Czyś jezd głodny czy tyż syty,
Choć w tym dziebko jezd mozołu,
Zawsze w pore wstań od stołu.
(Waldemar Kurowski)
Od Wydawcy:
Codziennie w „Expressie Poznańskim” i w Radiu Plus spotykaliście się z Babcią Monika. Na gazetowych łamach i falach eteru gotowała tanie i tradycyjne obiady poznańskie.
Smutna wiadomość dla licznych Radiosłuchaczy, Czytelniczek i Czytelników Babci Moniki:
Babcia ta nie istnieje.
Stworzyli ją dwaj dziennikarze „Gazety Poznańskiej” - i to właśnie Waldemar Kurowski oraz Andrzej Niczyperowicz są autorami radiowych i gazetowych obiadów, zebranych w tej książce.
Waldemar Kurowski - poznaniak z dziada, pradziada - jest znakomitym kucharzem, laureatem wielu konkursów kulinarnych i zwycięzcą festiwali w grillowaniu i potrawach z ziemniaków.
Andrzej Niczyperowicz, poznaniak z kresowymi korzeniami, jest wicemistrzem Polski w grillowaniu oraz Kucharzem Medialnym (w finale warszawskim pokonał poznańską kaczką z pyzami 33 ekipy radiowe, prasowe i telewizyjne).
Przepisy obu autorów, którzy czerpali je z doświadczenie własnych oraz życzliwych konsultacji i podpowiedzi uzdolnionych kulinarnie mieszkańców Pyrlandii, zgromadziliśmy w „365 obiadów poznańskich babci Moniki”. To pierwsze tego rodzaju przedsięwzięcie. Dotąd potrawy poznańskie nie doczekały się wydania książkowego. Nieliczne akcenty dotyczące kuchni poznańskiej można jedynie znaleźć w rożnych książkach kucharskich.
* * *
PYRLANDZKA KUCHNIA (Fragment rozdziału wstępnego).
Ziemniaki odegrały chyba najważniejszą rolę w pożywieniu poznaniaków. Od czasu sprowadzenia tych dziwnych bulw z Peru, każdy Polak wie, gdzie jest Pyrlandia. Najpierw nad Wartą mówiono na te podziemne okrąglasy - perki, potem zostały już na wieki wieków pyrki.
Pyra jest nieomal symbolem Poznania. W Polsce przywykło się mówić żartobliwie na mieszkańców Poznania - „poznańska pyra”.
Poznaniacy tak umiłowali pyry, że nawet powstał wierszyk na ich cześć, znany chyba w całej Polsce:
W antrejce (przedpokój)
na ryczce (mały stołek)
stały pyry w tytce (torebka papierowa).
Przyszła niuda (świnia)
spucła (zjadła) pyry,
a w wymborku (wiadrze)
Kto i kiedy odkrył, ze pod małymi krzaczkami rosną bulwy, które na surowo są niejadalne, za to po ugotowaniu znakomite, do tej pory nie wiadomo.
Do Europy trafiły dopiero między 1560 a 1570 rokiem, na dwór króla hiszpańskiego, Filipa II. W Polsce już w XV wieku słyszano o ziemniakach.
Worek tych owoców przysłał Marysieńce Jan III Sobieski, by je rozmnożyła w ogrodach wilanowskich, ale tutaj przyjęto je nieufnie. Popularność zdobyły dopiero za panowania Sasów, trafiając pod strzechy i stając się podstawą wyżywienia. Dzisiaj w Polsce znamy ponad sto odmian ziemniaków.
(…)
Układ książki.
Ten pierwszy w historii gastronomii zbiór przepisów kuchni poznańskiej podzieliliśmy na cztery części, według pór roku. Osobno zgromadziliśmy dodatki do dań obiadowych, typowe poznańskie kompoty oraz sosy i dipy. Potrawy wigilijne i wielkanocne umieściliśmy osobno.
Dla ułatwienia wyszukiwania potraw podajemy w końcowej części książki ich alfabetyczny spis wraz z odnośnikami.
Wszystkie proporcje składników przewidziane są na cztery osoby; w wypadku, gdy jest inaczej, zaznaczamy to przy przepisie.
W prezentowanych przepisach kulinarnych w wydaniu książkowym zachowaliśmy tok gawędziarski. Przecież sympatyczna babcia Monika z poznańskich Jeżyc żyje w naszej wyobraźni.
Tylko dla „cudzoziemców” odwiedzających Poznań przeznaczony jest słowniczek pyrlandzko- polski.
Waldemar Kurowski i Andrzej Niczyperowicz
|