Ze wstępu (fragmenty):
(…) Pewnego dnia w browarze Amber, w którym mam zaszczyt pracować od 2002 roku, zjawili się goście, którzy spowodowali, ze odtąd Żuławy stały się dla mnie zarówno intrygujące, jak i bogate w doznania, nie tylko duchowe. Tymi wyjątkowymi ludźmi, i jak okazało się później, wspaniale nawiedzonymi pasjonatami, byli założyciele i prezesi Stowarzyszenia „Żuławy Gdańskie”. Prawdziwym przełomem okazała się jednak moja rewizyta w trutnowskiej siedzibie stowarzyszenia i jednocześnie domu Państwa Elżbiety i Daniela Kuflów. Klimat wnętrza żuławskiego domu natychmiast przeniósł mnie o kilkaset lat wstecz: zapach, skrzypienie powykręcanych schodów, kształty z cienia i świateł dobywających silę ze szczelin ścian na strychu, prostota i jednocześnie misterność detali świadcząca o wyjątkowym smaku ówczesnych budowniczych, a wszystko uzupełnione historiami opowiadanymi przez gospodarzy... Wyczułem w nich tak mi bliską pasję działania, poznawania i tworzenia.
Potem zwiedziłem jeszcze jedną chatę, z pietyzmem odtwarzaną przez członka stowarzyszenia, Pana Janusza Morawskiego, i w jego towarzystwie zwiedziłem ruiny krzyżackiego zamku w Grabinach - Zameczku. I ... poddałem się - najpierw urokowi przyjaciół ze Stowarzyszenia „Żuławy Gdańskie”, potem miejsc, jakie mi w wyjątkowej formie pokazali, a wkrótce uległem też doznaniom towarzyszącym delektowaniu się dziełami sztuki kulinarnej. Pasjonaci ze stowarzyszenia zajęli się bowiem również chronieniem od zapomnienia tej części dziedzictwa kulturowego, jakim jest regionalna kuchnia. Organizowane przez nich konkursy na najlepsze potrawy powiatu gdańskiego z roku na rok gromadzą coraz więcej uczestników, ale i łasuchów (do których i ja się zaliczam), czerpiących zmysłową przyjemność z jedzenia potraw wonnych, smacznych, tradycyjnych, w kontekście miejsca, historii i sztuki.
Jako przewodniczący Pomorskiego Klubu Dobrej Marki, inicjatywy przedsiębiorców branży spożywczej województwa pomorskiego, ale i osobiście jako mieszkaniec tego regionu z radością przyjąłem informację, że kolejnym zrealizowanym przez Przyjaciół ze Stowarzyszenia „Żuławy Gdańskie” projektem jest książka kulinarna.
Książka nie zastąpi bezpośredniego obcowania ze smakami, ale lektura i realizacja przepisów, a zwłaszcza ich degustacja przybliży ten nieco zapomniany i niedoceniany region. Namawiam też właścicieli lokali gastronomicznych, by wprowadzali potrawy żuławskie do menu karczm i restauracji. Jestem przekonany, ze lokal z regionalną kuchnią okaże się sukcesem, wszak region to nie tylko historia, zabytki i krajobrazy, to również smak i zapach potraw, w dodatku przyrządzanych ze świeżych produktów. Nie tylko turyści szukają takich miejsc. Mam nadzieję, że ta książka przyczyni się do sukcesu Żuław i całego powiatu gdańskiego, również w kategorii Smak Regionu, a autorom przyniesie należne uznanie.
Zachęcam nie tylko do aktywnej lektury i korzystania z przepisów, ale i do poznawania Żuław. Najlepiej zacząć w Trutnowach, przy kuflu bielkowskiego piwa i z... Kuflami ! A żuławskim pasjonatom życzę realizacji następnych pomysłów, zwłaszcza mini-skansenu (...)
Sławomir Pahlke
|