wprowadzenie do rozdziału „Wesele”
Orszak weselny, zwany też weselną drużyną, z czasem stał się nieodłącznym elementem tradycyjnego polskiego wesela. Drużynę tworzono tuż po przyjęciu swatów. Byli w niej reprezentanci obu rodów i zgodnie z obowiązującym obyczajem tworzono ją z przedstawicieli obu stanów - wolnego i małżeńskiego. Dawniej cały orszak występował w strojach ludowych, a szlachecki w strojach narodowych, często z szablami lub w rynsztunku bojowym.
Orszak weselny jest pozostałością dawnego obyczaju szlacheckiego, który objaśnia legenda: Rycerz polski jadąc sobie z przyjaciółmi po żonę trafił na straż nieprzyjacielska, którą rozgromił. A od tego czasu nastały wielkie poczty swatów, kiedy się kto jechał żenić obawiając się nieprzyjaciela ... lub zemsty odrzuconego zalotnika. Odtąd pan młody zawsze starał się o jak najliczniejszą konną drużynę zwaną też „swacią”, składającą się ze wszystkich mężczyzn - kawalerów i żonatych sąsiadów i przyjaciół pana młodego. Według tradycji jako pierwsi jechali konno drużbowie, za nimi muzykanci, a później w powozie państwo młodzi lub panna młoda, wtedy obok, konno, pan młody.
Cały orszak weselny składał się z dwóch części - drużyn rówieśniczych i starszyzny weselnej, reprezentującej oba rody.
Drużyna rówieśnicza to drużyny panny młodej i pana młodego.
Drużyna panny młodej składała się z niezamężnych sióstr, przyjaciółek i kuzynek panny młodej, zwanych drużkami, druhnami, swachami albo przydankami, podporządkowanych przewodzącej im starszej druhnie. Wszystkie dziewczęta występowały w wiankach lub koronach kwiatowych, symbolizujących stan panieński. W skład drużyny pana młodego wchodzili kawalerowie - bracia, krewni i przyjaciele, zwani drużbami lub przydonami.
Druhny i drużbowie podczas uroczystości kościelnych i domowych tworzyli pary, którym przewodził starszy drużba, często pełniący rolę marszałka, na znak swojej godności noszący rózgę weselną lub tak jak na Rzeszowszczyźnie i ziemi sądeckiej - przewiązaną białą chustą ciupagę z metalowymi kółeczkami.
Drugi człon orszaku weselnego składał się z par małżeńskich; w zależności od regionu Polski mężczyzn z tej grupy zwano kumami, swatami lub rajkami, a ich żony starościnami, swaszkami, swachami, swokami.
Żaden orszak weselny nie mógł obyć się bez kapeli. Weselnej orkiestrze przewodził prymista - pierwszy skrzypek, zwany także wesółkiem, wesółką, a u górali huślarem, czyli gęślarzem.
Osobną grupę w orszaku weselnym stanowiły kucharki, które nie tylko piekły, gotowały i podawały potrawy podczas weselnej uczty, ale w jej trakcie wygłaszały też dowcipne kwestie, tańczyły, śpiewały i zbierały datki.
Orszak zamykali pozostali goście weselni, a każdy miał określone w nim miejsce, zwyczajowo ustalone obowiązki i przydzieloną rolę.
Najważniejszą rolę odgrywał starosta weselny, często będący wcześniej swatem lub starszym drużbą; przewodniczył on weselu, dyrygował drużyną, wygłaszał stosowne oracje i czuwał nad całością obrzędu.
Na Kurpiach nazywano go rajem, na Lubelszczyźnie - marszałkiem, na ziemi sądeckiej - mówistą. I ta ostatnia nazwa najlepiej chyba wyraża jego obowiązki. Bo starostą (marszałkiem) zostawał zawsze człowiek poważany i szanowany, dobry mówca i wodzirej, doskonale orientujący się w prawie zwyczajowym i obyczaju weselnym. W zależności od regionu rożne bywały atrybuty starosty - weselna rózga, wstęgi, laska ozdobiona kwiatami, mazowiecki bizun, czyli rzemień z byczej skory przewiązany chustką i wstążkami, poznański ręcznik przewieszony przez ramię czy sądecka chusta malowana.
Staroście towarzyszyła swaszka, pełniąca wiele ważnych funkcji w weselnym obrzędzie, dlatego nazywano ją też weselną niewiastą lub starościna. To ona nakładała i zdejmowała wianek pannie młodej, podawała pierścionki w kościele, czepiła młodą. To ona tez najczęściej piekła (rzadziej zamawiała) kołacz weselny, na wschodzie zwany korowajem i od tych funkcji nazywana była także „ubieraczką”, „czepiarką” czy korowajnicą.
Cała drużyna przystrojona była mirtowymi bukiecikami przyczepionymi na piersiach, a orszak pana młodego obowiązkowo był w kapeluszach ustrojonych kwiatami i wstążkami.
Obrzęd zaślubin zawsze był i nadal jest rodzajem wielkiego widowiska, którego pełne ukrytego znaczenia składniki wróżebne rozstrzygają o szczęściu lub nieszczęściu młodej pary.
Strojenie samochodów wstążkami wywodzi się ze zwyczaju majenia gałęziami i strojenia czerwonymi wstążeczkami koni lub konnych wozów wiozących młodą parę do ślubu: wstążki miały chronić ją od uroku i zapewniać, że „złe oko” zatrzyma się na dekoracji wozu, a nie padnie na nowożenców. Majenie wozów było powszechnym zwyczajem w Polsce, w Niemczech, we Francji czy we Włoszech. W tych też krajach dzisiaj wstążkami i kwiatami dekoruje się samochody. A lalka na masce to pozostałość po dawnych życzeniach doczekania się szybkiego potomstwa.
Hanna Szymanderska - „Śluby Polskie” |