Pośród różnych mód, trendów i tendencji kulinarnych, które zawitały nad Odrę, Wisłę i Bug w czasach mozolnego powrotu do normalności, gdzieś z początkiem lat 90. minionego już wieku, jedna zasługuje szczególnie na ciągłe podtrzymywanie i dbałość o dalszy rozkwit. To moda sałatkowa, która dzielnie opiera się fastfoodowemu, plastikowemu jedzeniu, chipsomanii, frytkomanii i hotdogizacji.
Stoiska warzywno-owocowe w każdym szanującym się sklepie wręcz trzeszczą od wszelakiego dobra możliwego do „upakowania” w sałatce.
Zdziwienie przestały budzić różnokolorowe fasole i grochy, miniaturowe pikle, papryczki o ostrości mierzonej od zera do 12 stopni w skali Beauforta, ananas, melon, kumkwat czy najfikuśniejsze frutti di mare, a kiwi przestało się kojarzyć wyłącznie - co lepiej wykształconym - z nielotem lub… ekskluzywną pastą do obuwia.
Renesans sałatek zawdzięczamy w znacznej mierze naszym fascynacjom kuchniami orientalnymi - szczególnie indyjską, którą dość umiejętnie potrafili przybliżyć polskiemu podniebieniu rodzimi wyznawcy buddyzmu czy krisznaizmu oraz rozkwitowi barów sałatkowych.
Ach, te kolejki do niegdysiejszej krakowskiej „Chimery”, która szeroko otworzyła podwoje na parterze „Pałacu Pod Baranami”, a później także ogródek na Rynku. Ach, ta radość wybierania po 5, 10 dag to tego to tamtego, to jeszcze innego lub owego nigdy nie widzianego i nie smakowanego, a na dodatek polewanego - według indywidualnego uznania konsumenta - sosami do wyboru do koloru!!! Zanurzając się w atmosferze smakowitych wspomnień, zachęcam Państwa do czerpania z tej książeczki przepisów na najrozmaitsze sałatki. Pewien mój znajomy, wypijając dziesiąte piwo, zwykł mawiać: …i widzisz, bez wódki też może być przyjemnie. Trawestując ten bon mot, zważywszy na zawartość książeczki, rzekłbym: bez mięsa też da się żyć, choć nie do końca, bo szlachetna wędlina, czy białe mięso w dobrze skomponowanej sałatce jest nieocenioną… „przyprawą”.
Do dzieła zatem, do dzieła drodzy Czytelnicy! Nie zapominajcie wszakże, iż znakomitym dodatkiem do sałatek jest także prawdziwy oscypek i prawdziwa bryndza, które niedawno zdobyły sobie prawo pełnego obywatelstwa w Unii Europejskiej i są chronione jako nasze dobro niemal narodowe. Polecam także świeży owczy lub krowi bundz tudzież wędzone kozie sery wołoskie, z których produkcji zaczyna słynąć Podkarpacie.
Leszek Horwath www.potrawyregionalne.pl

< - - - - - Ksiegarnia internetowa
|