Mam przed sobą kolejną książkę kucharską opisującą tradycyjną kuchnię, tym razem ze Śląska i zamiast wstępu zacytuję pierwszy przepis, napisany gwarą, składający się z dwóch produktów: „nudelzupa”- składniki:1 jajko, mąka.
Trza na miska wsuć mąka i wbić jedno jajco. Potym mieszać to widełką jak się z tego zrobi tako lito kula, to ręką tak długo gniyść, aż bydzie z tego jednolita masa. Rozkulkać ciasto nudelkulą i leko wysuszyć. Pokroić na desce w paski, poskładać je i poszatkować na paseczki. Wciepować do wrzoncyj zupy uwarzonej na kościach.
Rozdział „Zupy, żury, polewki”, to ciekawe przepisy na zupy proste, często robione ze składników rzadko używanych, takich jak np. jarmuż w „zupie z jarmużu” czy też szczaw i pokrzywy w „zielono zupie”. Zachwyca piękne, gwarowe nazewnictwo. „Kurzina” to zupa z młodych pokrzyw a „ajntopf”- ziemniaczana. Z humorem- „parzybroda” z kapusty włoskiej i ziemniaków, na wywarze z mięsa lub kości, z dodatkiem nasion kopru. „Wodzianka”, „zalewajka”, „polywka piwna”, „grzybionka” (z grzybów), „migdałowa z ryżem”, i „siemieniotka”, którą przyrządza się z konopi.
„Mięsa i wędliny” to prawdziwy festiwal wyobraźni. „Szwarc - czernina”- oryginalna nazwa potrawy - składniki również: krew z gęsi lub z kaczki, nóżki i kości z drobiu, żołądek, serce z drobiu, suszone jabłka, śliwki i gruszki, rodzynki, gałuszki maczne strzepate lub kluski kładzione, mąka i sól, cukier, ocet do smaku.
Na uwagę zasługuje „śląskie niebo” czyli boczek z owocami suszonymi i powidłem. „Żymloki śląskie” z głów wieprzowych, ”galareta ze skór wieprzowych” no i śląski odpowiednik kiszki ziemniaczanej - o zadziwiajacej nazwie „bachor”.
Ziemniaki, fasola i kapusta też znalazły swoje miejsce w „Kuchni ślaskiej”. Jest „modro kapusta”, „faszerowana”. Jest „kartofekkraut” - ziemniaki z kapustą kiszoną, „prażuchy z gotowanych ziemniaków”, „garus”- ciekawa potrawa na słodko z ziemniaków, owoców suszonych, bakalii, cynamonu z dodatkiem piernika, oraz „copa” z ziemniaków, śliwek węgierek, z dodatkiem smalcu wieprzowego i gęsiego.
Kluski „biołe”, „czorne” z ziemniaków, „gałuszki” i wszędzie uznane „śląskie” polecam bo i w tym dziale możecie znaleźć coś do wykorzystania w swojej kuchni.
Słodka „szpajza” z dobrą radą: „jak dwóch to robi, to to gibko idzie. Możno by tak matka z cerom to zrobiły albo z synkiem, kiej kiero cery niy mo”.
Przepis podany gwarą - imponujący i do tego z procentami.
Z innych słodkości: „skubaniec”, „moczka”, „kołoczki śląskie”, „pierniki i pierniczki”...same pyszności.
A do tego wspaniałe „Napoje i alokohole”, gdzie królują kwasy (np. chlebowy, imbirowy, jałowcowy).
Ostanie dwa działy to „Potrawy z ryb” i „Coś do chleba”. A w nich śledzie ulubione przez Ślązaków w postaci past, placków, sałatek, smażone, w oleju.
Do chleba - smalce, masło z koziego mleka, sery smażone, gomółki, konfitury i marmolady, miód z maślanki i melasę.
Myślę, że ta książka zadowoli każdego miłośnika kuchni i gotowania, a na pewno pobudzi wyobraźnię kulinarną no i... podniebienie. To także znakomita okazja, by zaprzyjaźnić się z kuchnią śląską.
Joanna Piejko-Horwath - potrawyregionalne.pl |