|
10 marca 2006 roku wpisany na Listę Produktów Tradycyjnych
Charakterystyka:
Chleb kopulasty o lekko popękanej, zrumienionej skórce z odciśniętym splotem koszyka piekarskiego; na przekroju miękisz o strukturze gąbczastej i równomiernej porowatości. Kształt okrągły, na przekroju owalny. Średnica bochenka chleba - 25-35 cm; wysokość 12-15 cm; waga netto (po wypieku) - 2-3 kg.
Wierzchnia część bochenka w kolorze od jasno- do ciemnobrązowego, spód mocniej przypieczony, na przekroju miękisz w kolorze szarym. Skórka twarda; miękisz pulchny, sprężysty. Smak i zapach lekko kwaśny, charakterystyczny dla chleba żytniego.
Chleb chwałowski z uwagi na zawartość składników pochodzących z własnego, indywidualnego gospodarstwa rolnego położonego z dala od dróg komunikacyjnych i ośrodków przemysłowych, posiada wysokie walory jakościowe, smakowe, zdrowotne i odżywcze; zachowuje wilgotność i naturalną świeżość przez cały tydzień, nie pleśnieje; posiada wysoką zawartość białka, mikro- i makroelementów oraz witamin z grupy B.
Tradycja, pochodzenie oraz historia:
Tradycja pieczenia chleba chwałowskiego sięga przełomu XIX i XX wieku i jest kontynuowana do dzisiaj. Sposób jego wytwarzania i wypieku nawiązuje do tradycji wsi Chwałowice, od której wywodzi się nazwa chleba. Tradycyjna technika pieczenia chleba żytniego jest przekazywana z pokolenia na pokolenie ustnie lub w formie starych przepisów.
Tradycyjne formy chleba, również jako pieczywa obrzędowego, a także przybory i narzędzia piekarskie mają bardzo długą historię. O dawności sposobu przygotowywania i pieczenia na obszarze południowo-wschodniej Polski chleba „na zakwasie”, czyli takiego samego chleba żytniego jak chleb chwałowski, świadczą opisy zawarte w opracowaniu Krzysztofa Ruszela pt. Chleb w ludowej gospodarce - komentarzu do wystawy Droga do chleba (wyd. Muzeum Okręgowe w Rzeszowie 1968), gdzie na str. 39 i następnych czytamy: Do dzieżki (…) wlewała gospodyni ciepłą wodę i wsypywała kilka garści mąki, a ponadto trochę zakwasku z dna garnka, w którym kiszono barszcz. Dzieżkę z rozczyną stawiano w ciepłym miejscu, na nalepie przy piecu. Rankiem następnego dnia, gdy rozczyna była lekko spieniona, tzn., gdy już dobrze fermentowała, dosypywano znacznie więcej mąki i mieszano. Tak przygotowane ciasto pozostawiano na kilka godzin w ciepłym miejscu, „by wyrosło”. Z wyrośniętego ciasta gospodyni formowała na drewnianej łopacie posypanej mąką chleby o średnicy około 30 cm i wsadzała je do gorącego pieca. I dalej: Zakwas nazywany także „rozczyną” używany jest przy pieczeniu chleba żytniego. Wokół utrzymania i odnawiania kwaśnego ciasta koncentruje się wiele zabiegów gospodyni. Nie myje się więc nigdy dzieży, bo chleb nie chciałby później w niej rosnąć, lecz skrobie się łyżką. Kolejny fragment opisuje, że „wyrośnięte już w dzieży ciasto nabiera się rękoma i wkłada do wiklinowych lub słomianych koszyków (…), by dalej rosło. Po nałożeniu ciasta do form rozpoczynano palenie w piecu. Po rozgarnięciu żaru w piecu drewnianym pocioskiem, wyrośnięte ciasto przekładano na drewniane łopaty (…) i wsuwano je do pieca. Przy jednym wypieku chleba pieczono od 4 do 6 czterokilogramowych bochenków, w zależności od wielkości rodziny. O tym od jak dawniej były używane do pieczenia chleba niektóre przybory i narzędzia gospodarskie świadczy ich powszechny udział w tradycyjnych zwyczajach dorocznych i rodzinnych. Na „dziżce” wymoszczonej słomą i przykrytej chustką spożywano jeszcze przed I wojną światową wieczerzę wigilijną w okolicach Leżajska i Kolbuszowej. Pod dzieżę kładziono ponadto chleb, opłatek i ziele święcone na „Zielną”. To samo źródło podaje, że w okolicy Rozwadowa na dzieży wito rózgę weselną. Znany był również zwyczaj sadzania na dzieży panny młodej dla dokonania ceremonii oczepin. Natomiast łopata do wsadzania chleba do pieca znajdowała zastosowanie w praktykowanych zabiegach magicznych, mających na celu uchronienie pól przed klęską gradobicia. W czasie silnej burzy gradowej kładziono łopaty na polu (Rzeczyca Okrągła, pow. Nisko), aby od nich odbijały się kulki lodu. Wierzono, że czynność ta zapobiegnie dalszym opadom gradu. W Charzewicach, pow. Tarnobrzeg (obecnie Stalowa Wola) wystawione przed dom łopaty miały zapobiec burzy piorunowej.
Składniki i wykonanie: Będą nam potrzebne: 10 - 12 kg mąka żytnia, zakwas, woda lub zsiadłe mleko, maślanka, serwatka, sól drożdże. Do dzieży drewnianej wsypujemy 10- 12 kg. mąki żytniej. Do części mąki dodajemy 10 dag drożdży wymieszanych z 3 łyżkami soli, zakwasem i odrobiną wody. Rozczyniamy wieczorem i zostawiamy w ciepłym miejscu na 10 godzin. Rano wsypujemy resztę mąki, dodajemy wodę, aby uzyskać "dość" gęstą konsystencję, aż ciasto odkleja się od ręki, podsypujemy mąką mieszając w jedną stronę od zewnątrz do środka. Następnie przykrywamy kocem. Po upływie dwóch godzin z wyrośniętego ciasta formujemy kule, wkładamy do okrągłych koszyków (wisu - tatarak). Wkładamy chleb do pieca chlebowego na około 1,5 godziny. W trakcie pieczenia przekładamy od tyłu do przodu. Po wyjęciu z pieca smarujemy po wierzchu wodą, a następnie przykrywamy lnianą ściereczką w celu pochłonięcia nadmiernej wilgoci.
CHLEB FLISACKI
ZWANY CHRUPACKIM
10 października 2005 roku wpisany na Listę Produktów Tradycyjnych
Charakterystyka:
Chleb koloru złocistego o zarumienionej skórce, na przekroju z widocznym kawałkami skwarek. Kształt podłużny, na przekroju prostokątny. Bochenki chleba o masie netto 500g - 800g, o długości 25 - 35 cm. Barwa złocista, na przekroju jasnoszara. Lekko kwaśny, o zapachu smażonych skwarek
Chleb flisacki ze względu na zawarte w nim skwarki charakteryzuje się dużą wilgotnością oraz wyjątkowo długim okresem świeżości (około dwóch tygodni). Jest bardzo smaczny, pożywny.
Tradycja, pochodzenie oraz historia:
Chleb flisacki - jego oryginalna historyczna nazwa to chleb chrupacki - łączył się bezpośrednio z wykonywaniem zawodu flisaka i jest przypisany do jednej miejscowości - Ulanowa. Ulanów od XVII do XIX wieku był bardzo silnym ośrodkiem flisactwa w Polsce i jest jedynym obecnie miejscem gdzie kultywuje się polskie tradycje flisackie.
Flisacy wyruszając w czterotygodniowy (bywały i dłuższe) spław tratwą do Gdańska, potrzebowali produktu spożywczego, który miałby specyficzne właściwości, był pożywny, a jego proces czerstwienia był odpowiednio długi. Chleb chrupacki - flisacki spełniał te oczekiwania i ponadto był bardzo smaczny. Nie wiadomo dokładnie od kiedy zaczęto wypiekać w Ulanowie chleb chrupacki, niemniej tradycja ta istniała w drugiej połowie XIX wieku, trwała do wybuchu II wojny światowej, gdy ostatecznie zaprzestano długodystansowych spławów drewna.
Chleb chrupacki - flisacki był wypiekany przez matki, żony, córki, siostry flisaków (głównie retmanów) w Ulanowie, indywidualnie we własnych domach. Używano do niego produktów lokalnych - mąki żytniej, razowej lub zwykłej z dodatkiem mąki pszennej, serwatki, skwarków z przetopionej słoniny lub smalcu, „chrupacki - chleb flisacki wypiekany według specyficznej receptury przez zamożnych Ulanowian z żytniej mąki razowej z dodatkiem usmażonej słoniny albo smalcu. Przed wsadzeniem do pieca ciasto chlebowe „zagniatano” z owym tłuszczem, a nawet tylko „z suchymi skwarkami”. Z tej masy formatowano duże bochenki, które wkładano do blaszanych brytfanek. Sposób takowego wypieku utrzymywał się nieprzerwanie w praktyce ulanowskich flisaków aż do lat 30 XX stulecia”. (Ks. dr hab. Wilhelm Gaj-Piotrowski Z flisackich tradycji Ulanowa - „małego Gdańska” Stalowa Wola 2001 r. str. 126, Maria Misińska „Prace i materiały muzeum archeologicznego i etnograficznego w Łodzi, seria etnograficzna nr 6 - Tradycyjny spław drewna w Polsce (druga poł. XIX w. i wiek XX) Łódź 1962 r., str. 98).
Odtworzony według receptury sprzed co najmniej 150 lat chleb stanowi część tradycji flisackiego Ulanowa i jest obecny na organizowanych uroczystościach i spławach flisackich.
CHLEB RAZOWY ŁAŃCUCKI
NA LIŚCIU KAPUSTY
19 stycznia 2007 roku wpisany na Listę Produktów Tradycyjnych
Charakterystyka:
Skórka lekko rozerwana, porowata, ciemna; dolna - przypieczona z odciskiem liścia kapusty oraz podsypana otrębami żytnimi. Miękisz elastyczny, ciemny, porowaty, o dobrej krajalności, ze śladami otrąb. Kształt okrągły, lekko kopulasty. Średnica - 33 cm, waga - 3,2 kg po wypieku. Skórka górna i dolna ciemnobrązowa. Skórka górna suto posypana otrębami gruboziarnistymi, dolna z odciskiem liścia kapusty i śladami otrąb. Na przekroju – miękisz barwy ciemnobrązowej, charakterystycznej dla mąki żytniej razowej z zawartością otrąb żytnich. Smak kwaskowaty - charakterystyczny dla chleba żytniego o delikatnym zapachu mielonego kminku. Dolna skórka o smaku i zapachu liścia kapusty.
Tradycja, pochodzenie oraz historia:
Chleb razowy na liściu kapusty wypiekany był w okolicach Łańcuta od pokoleń. Urządzenia i sprzęt służący do poszczególnych etapów (dzieże, kosze, pociasek, pomietło) zostały przeniesione z okolicznych wiosek do małej piekarenki opalanej drewnem.
Metoda wypieku chleba nie uległa zmianom, jest to podtrzymanie tradycji szeroko rozpowszechnionej na ziemiach powiatu łańcuckiego i w jego okolicach. Kiedyś w niemalże każdym domu wypiekano chleb. Chleb taki, dzięki dodaniu ugotowanych ziemniaków zachowywał świeżość do około 2 tygodni. Jest to bezpośrednio związane z tradycją wypiekania chleba, ponieważ w zależności od wielkości gospodarstwa i rodziny, chleb pieczono co tydzień, co dwa tygodnie lub wyjątkowo - co kilka tygodni. Proces przygotowania ciasta i wypieku chleba był mozolny i długotrwały, regulowały go liczne nakazy oraz wykonywane zabiegi magiczne, dlatego w tradycji ludowej ma on obrzędowy charakter. Najważniejszą rolę we wstępnych etapach pieczenia chleba odgrywała dzieża, w której zwykle wieczorem, w przeddzień pieczenia chleba, gospodyni przygotowywała zakwas zwany także „rozczyną”. Najważniejszym naczyniem do pieczenia chleba była od zawsze dzieża, dzieżka, naczynie klepkowe, spięte obręczami z drewna lub żelaza.
Podstawowymi składnikami zakwasu były resztki ciasta, które pozostawały na ściankach dzieży z poprzedniego wypieku. Rozpuszczano je ciepłą wodą i niekiedy dodawano trochę kwasu z barszczownika, w którym kiszono barszcz, ponadto rozgotowane ziemniaki przetarte na sicie, a następnie wsypywano około dwóch garncy mąki i dokładnie mieszano. Dzieżę z zakwasem gospodyni przykrywała wiekiem i ustawiała na noc w ciepłym miejscu w pobliżu pieca, niekiedy okrywając dodatkowo pierzyną. Rano, przed przystąpieniem do wyrabiania ciasta, przygotowywano drewno w postaci suchych polan, najlepiej z drzew szpilkowych. Drewno układano w formie rusztu w przedniej części pieca i następnie przesuwano do tylnej ściany. Gospodyni po upewnieniu się, że rozczyn jest odpowiednio kwaśny, dosypywała mąkę, sól oraz różne przyprawy, najczęściej kminek, mak lub czarnuszkę, niekiedy również suszone gruszki i jabłka, mielone nasiona lnu i roślin strączkowych. Wyrabianie ciasta trwało tak długo, aż przestało się lepić do rąk. Gotowe ciasto wkładano do form w postaci koszyków wykonanych ze słomy lub rzadziej korzeni sosny, by dalej rosło. Po włożeniu ciasta do form, rozpoczynano palenie w piecu. Gdy wnętrze pieca było jednolicie czerwone i odpowiednio nagrzane, wygarniano żar na nalepę przy pomocy pociaska i pomiotłem zmoczonym w wodzie dokładnie zamiatano trzon pieca. Następnie gospodyni sprawnie przekładała ciasto z formy na drewnianą łopatę do chleba, wygładzała powierzchnię zmoczonymi dłońmi i kolejno wsuwała do pieca. W lecie pod ciasto podkładano liście kapusty, chrzanu, czasem dębu, dzięki czemu chleb nabierał lepszego smaku. W trakcie formowania i wkładania bochenków do pieca zakazywano rozmów, wyrażania podziwu nad wyrośniętym ciastem, otwierania drzwi i powodowania przeciągu. Wierzono, że przestrzeganie tych zakazów chroniło przed nieudanym wypiekiem. Niektóre bardziej religijne gospodynie kreśliły znak krzyża nad każdym bochenkiem wsuwanym do pieca.
Przy braku zegarów, czas potrzebny do upieczenia chleba, ustalano następująco: do garnuszka z wodą wrzucano kulkę ciasta, która najpierw tonęła. Po pewnym czasie ciasto rozpuszczało się w wodzie i wypływało na powierzchnię wskazując, że chleb można wyjmować z pieca. Gospodyni wyjmowała najpierw jeden bochenek i pukając w spód sprawdzała, czy jest należycie upieczony, następnie pociaskiem wyjmowała pozostałe bochenki i obmywała wierzch wodą, co czyniło skórkę miękką i błyszczącą. W pozostałej wodzie myły się dziewczęta w przekonaniu, że zapewni im to zdrowie i urodę.
CHLEB SĘDZISZOWSKI ŻYTNI
18 maja 2007 roku wpisany na Listę Produktów Tradycyjnych
Charakterystyka:
Skórka dolna przypieczona, z wierzchu porowata, lekko rozerwana. Miękisz elastyczny o równomiernej porowatości i dobrej krajalności, z nasionami kminku i nasion lnu. Kształt okrągły, kopulasty, z odciskiem gałązek kosza wiklinowego na powierzchni. Średnica: 30-35 cm, waga 2-3 kg (po wypieku). Górna skórka od jasnej do ciemnobrązowej, dolna ciemnobrązowa, na przekroju miękisz o jasnej barwie z dodatkiem kminku i siemienia lnianego. Lekko kwaskowaty smak, zapach kminku i siemienia lnianego. Chleb jest obecnie pieczony według starodawnej receptury w nowoczesnej piekarni opalanej gazem ziemnym.
Tradycja, pochodzenie oraz historia:
Jak wynika z wywiadów etnograficznych przeprowadzonych w okolicach Sędziszowa przez etnografów z Muzeum Etnograficznego im. Fr. Kotuli w Rzeszowie, sztuka wypieku chleba przekazywana była ustnie z pokolenia na pokolenie. Mieszkanka Wolicy Piaskowej 84-letnia pani Zofia (gm. Sędziszów Małopolski) bardzo dobrze pamięta, jak kiedyś pieczono chleb. Natomiast 73-letni pan Stanisław pochodzący z Borka Wielkiego, który od dziecka interesował się, jak jego mama piekła chleb w domu, sam również nauczył się tej czynności, a później przez wiele lat pracował jako piekarz w piekarni w Sędziszowie. Mama pana Stanisława piekła chleb raz na tydzień, a czasami dwa razy w tygodniu. Z każdego pieczenia w dzieżce zostawiała zakwasek (odrobina ciasta), który później przed rozpoczęciem nowego pieczenia rozprowadzała wieczorem ciepłą wodą, dodawała trochę przesianej mąki żytniej i trochę drożdży. Rozczynę pozostawiała na noc w ciepłym miejscu, najlepiej w pobliżu pieca. W zimie przykrywała dzieżę pierzyną. Pan Stanisław pamięta, jak ciasto nieraz wykipiało z dzieży. Rankiem mama układała drewno sosnowe w piecu i przystępowała do mieszenia ciasta w dzieży. Sprawdzała, czy zaczyn jest wystarczająco kwaśny. Ciasto wyrabiała dotąd aż przestało się lepić do ręki, później przekładała do słomianych koszyków, aby podrosło. W tym czasie rozpalała w piecu, a gdy był on dobrze nagrzany, wygarniała pociaskiem żar i wrzucała do środka pieca trochę mąki, jeśli ta się spaliła, można było wkładać chleb. Bochenki chleba przekładała na drewnianą, posypaną mąką łopatę. Każdy bochenek obmywała wodą, zaznaczała znakiem krzyża, robiła palcem małą dziurkę i wkładała do pieca. Chleby piekły się około 1,5 godziny. Chleb, który był dobrze upieczony podczas opukiwania „oddawał głos”. Pani Zofia wspomina, że najlepszy był ostatni chleb zwany wyskrobkiem. Chlebek ten był nieco mniejszy od pozostałych i chętnie zjadały go dzieci.
Chleb sędziszowski żytni nie zmienił swojego smaku i wyglądu od wieków. Nie kruszy się podczas krojenia, a ze względu na starą niezmienioną recepturę wytwarzania ma nie tylko wyjątkowy smak, ale także wspaniały wygląd i długo zachowuje świeżość. Można powiedzieć, że warunkiem zachowania tych cech jest produkcja chleba na żytnim zakwasie piekarskim. Dzięki specjalnie wyizolowanym szczepom bakterii mlekowych i drożdży pieczywo charakteryzuje się najwyższymi walorami smakowymi. Chleb na zaczynie (zakwasie) ma swoisty kwaśny aromat i smak oraz twardą skórkę. Ciasto robi się z mąki, drożdży i kwaśnego mleka z dodatkiem ciepłej wody. Pozostawia się je na kilka godzin do wyrośnięcia. Gdy ciasto wyrośnie, piecze się je w piecu opalanym gazem.
CHRUPACZKI
4 stycznia 2007 roku wpisane na Listę Produktów Tradycyjnych
Charakterystyka:
Kolor złocisty o zarumienionej skórce, na przekroju brązowy. Kształt dowolny - w zależności od foremki, na przekroju - prostokątny. Wielkość zależna od wielkości foremki. Kolor złocisty, na przekroju brązowawy. Twardawe, smak słodkawy o zapachu smażonej słoniny. Chrupaczki cechuje wilgotność i długotrwała świeżość, są bardzo smaczne, pożywne i wysokokaloryczne.
Tradycja, pochodzenie oraz historia:
Chrupaczki to tradycyjny produkt wytwarzany tylko w miejscowości Ulanów i nawiązujący bezpośrednio do zawodu flisaka. Jak pisze dr Michał Janik, filozof i regionalista pochodzący z Ulanowa, w artykule do Ludu pt. Flisacy, wydanym we Lwowie w 1904 roku: Początek flisu sięga prawdopodobnie tej doby, kiedy nad rzekami osiedlili się ludzie, a więc kiedy u nas nad Wisłą zamieszkali Polanie. Rzeka była naturalnym gościńcem, a flis koniecznym w razie potrzeby zajęciem. Gdy społeczeństwo zorganizowało się w stany i zawody, otrzymał flis swoją organizacyę. U nas w Polsce nie była ona rodzimą, lecz jak wiele innych dobrych i złych rzeczy, przyszła od rządnych i gospodarnych Niemców. Świadczy o tem terminologia flisowska, która jest prawie wyłącznie niemiecką. Była ona jednak dość dawną, skoro Klonowiczowi znane są wcale dokładnie obyczaje i język flisacki. Nie umiałbym powiedzieć, które miejscowości w Polsce posiadały organizacyę flisacką. Od trzystu lat, a do pewnego stopnia jeszcze i dzisiaj, posiada ją galicyjskie miasteczko Ulanów, położony przy ujściu Tanwi do Sanu. W Ulanowie do dzisiaj flis jest głównym zarobkiem przeważającej części ludności i ma dość dawną tradycyę.
Jak napomknął już o tym dr Michał Janik w cytowanym wyżej artykule, Ulanów jest miasteczkiem położonym w widłach dwóch rzek Sanu i Tanwi. Już od początku swego istnienia, od około 1616 roku, Ulanów wykorzystywał swoje dogodne położenie i w krótkim czasie zdobył sławę silnego ośrodka szkutniczego, a następnie najbardziej znanego ośrodka flisackiego w Polsce. W XVII i XIX wieku flis stał się dla przeważającej części ludności głównym zarobkiem. Flisacy wyodrębnili swoje zawodowe nazewnictwo, zwyczaje i obyczaje, pieśni oraz wyżywienie.
Z upływem czasu kolej żelazna stała się konkurencją dla spławu drewna i innych towarów, a wybuch II wojny światowej stał się końcem spławów długodystansowych Sanem i Wisłą do Gdańska. Wraz z nim zostały zapomniane dawne tradycje, w tym również dotyczące kuchni flisackiej.
W 1991 roku powstało Bractwo Miłośników Ziemi Ulanowskiej pod wezwaniem Świętej Barbary, które za główny cel swego działania przyjęło przywrócenie dawnych tradycji flisackich w Ulanowie w tym także wyżywienia flisackiego.
W artykule dra Michała Janika pt. Flisacy na stronie 8 czytamy: Nadaremnie pani majstrowa piecze smaczne chrupaczki (rodzaj mazurków) dla zjednania małżonka i inny wikt zamieszcza w rajzetaszu, boć trudno przecież nie pamiętać o kolegach, zwłaszcza gdy takie jest prawo zwyczajowe.
Z kolei dr Maria Misińska w książce pt.: Tradycyjny spław drewna w Polsce (druga połowa XIX wieku i wiek XX), wydanej w Łodzi w 1962 roku, na stronie 98 pisze: Ulanowskim retmanom żony przygotowywały na drogę specjalne ciasto, które nie wysychało, tzw. chrupaczki. Było ono pieczone na drożdżach z mielonej na żarnach pszennej mąki, z dodatkiem jaj, mleka, słoniny i cukru.
Z powyższych informacji należy wnioskować, że chrupaczki były przywilejem majstrów, w terminologii flisackiej zwanych retmanami, których zarobki były nieporównywalnie większe niż zarobki innych flisaków.
Po odtworzeniu receptury wytwarzania chleba flisackiego, który został wpisany na Listę Produktów Tradycyjnych w 2005 roku, chrupaczki są kolejnym tradycyjnym produktem kuchni flisackiej przywróconym po wielu latach niebytu współczesnej rzeczywistości flisaków z Ulanowa. Chrupaczki są stałym elementem życia flisaków nie tylko na wodzie, ale są również podawane podczas spotkań i różnych uroczystości flisackich.
FUTOMSKI BULWIOK
12 czerwca 2007 roku wpisany na Listę Produktów Tradycyjnych
Charakterystyka:
Ciasto o zawiniętych brzegach wypełnione farszem ziemniaczano-serowym z dodatkiem dużej ilości mięty. Ciasto o kształcie owalnym lub okrągłym. W przekroju wypiek ma wygląd nieregularnego czworoboku. Gotowy wypiek ma średnicę 20 cm. Na zewnątrz ciasto ma kolor brązowozłoty, w przekroju - pszeniczny. W dotyku wypiek jest miękki i puszysty. Wypiek jest lekko słonawy, nieco pikantny, ma wyraźny zapach mięty.
Tradycja, pochodzenie oraz historia:
Futoma to niewielka wieś w Gminie Błażowa (pow. rzeszowski), położona na uboczu głównych dróg, otoczona niewielkimi wzniesieniami i lasami, które w przeszłości dostarczały mieszkańcom środków do życia: zwierzyny, jagód, grzybów itp. Geograficznie obszar należy do Pogórza Dynowskiego. Jest to obszar typowo rolniczy o dużych walorach turystyczno-krajoznawczych. Występują tu zróżnicowane warunki glebowe i klimatyczne, przeważają gleby klasy IV. Na wierzchołkach i zboczach, w dolinach potoków występują gleby lepsze, nadające się do uprawy warzyw. Zbocza o większym nachyleniu wykorzystywane są do uprawy zbóż i sadownictwa. Głównym źródłem utrzymania mieszkańców gminy Błażowa od początków istnienia osady było rolnictwo. Pomimo upływu wieków i wielu przemian gmina nie utraciła swego typowo rolniczego charakteru, z przeważającą prywatną własnością ziemi.
Mieszkańcy wsi Futoma w przeszłości zajmowali się głównie rolnictwem. Na przestrzeni wielu pokoleń kształtowały się obrzędy ludowe i kultura chłopska. Dzięki społecznym zamiłowaniom mieszkańców, przekazom rodzinnym i sąsiedzkim do dzisiaj przetrwały i są z pietyzmem kultywowane tradycje regionalne. Działający tam od 1991 r. zespół obrzędowy Futomianie – laureat wielu nagród na przeglądach i festiwalach folklorystycznych – zawsze budził wielkie zainteresowanie swoją naturalnością i autentycznością. W swoim repertuarze oprócz wielu innych widowisk posiada on także przygotowane dla potrzeb sceny i przełożone na język teatru przedstawienia obrzędowe takie jak: „Wigilia w Futomie”, „Pieczenie chleba”, „Kiszenie kapusty”, „Wieńcowiny”, w których jako rekwizyty występują oryginalne naczynia: szafliki, cebrzyki, konewki, putnie, sagany itp., a widownia może zakosztować dawnego jadła przygotowywanego na jej oczach. Członkowie zespołu, a także inni mieszkańcy wsi bardzo chętnie uczestniczą w lokalnych i ponadlokalnych imprezach kulturalnych, mając świadomość utrwalania obyczajów i czynią to z całym wewnętrznym przekonaniem. Tradycyjnie już Gminny Ośrodek Kultury w Błażowej organizuje imprezę o nazwie „Starych potraw smak i urok” promującą walory regionalnej kuchni. W trakcie imprezy przeprowadzany jest plebiscyt publiczności „Potrawa roku”. Futomski bulwiok zdobył ten tytuł w IX edycji konkursu przeprowadzonej w 2004 r.
Przepis na bulwiok jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Placek był daniem sezonowym, pieczono go głównie w okresie wykopków. Podczas rolnych prac sezonowych takich jak sianokosy, żniwa, czy wykopki, ludzie mogli liczyć na wzajemną pomoc, zwłaszcza starsi mieszkańcy Futomy mogli polegać na młodszych, silniejszych sąsiadach. Dla spracowanych rolników gospodyni, w której gospodarstwie trwały wykopki, piekła bulwiok i wynosiła go w pole jako tzw. „jużynę”. O potrawie tego typu wspomina dr Krzysztof Ruszel, rzeszowski etnograf, kustosz Muzeum Etnograficznego im. Fr. Kotuli w Rzeszowie, w Leksykonie kultury ludowej w Rzeszowskiem (Rzeszów 2004 r.). Autor pisze o „bryi” albo o „papciaku” na „jużynę”.
Z wywiadów przeprowadzonych przez etnografów z Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej w latach 1995-1997 wynika, że na terenie Podkarpacia jeszcze na przełomie XIX i XX wieku wypiekano bułki razowe, do których dodawano mąki tatarczanej, aby były bielsze. Specjalnością regionu były pieczone pierogi. Biedni piekli je z okazji świąt z pszennej mąki razowej, natomiast bogatsi – z mąki białej. Pani Maria Kozłowa wspomina, że do tego pieczywa ludzie „gdzieś skądś przywozili drożdże. Zanim były przywożone, to na zakwasku było robione”, ale „to nie dobre, panie, robić tak na zakwasku. A na drożdżach całkiem inne”. Pani Maria opowiada, w jaki sposób robiła ciasto jej mama: „no i to ciasto wyrabiała i wyrabiała ręką. Dotąd robiła, aż jej zeszło i nie miała nic na rękach”. „No to to były te placki na święta, sam i ze serem przeważnie”. Gotowe ciasto wałkowało się, wyklejało brzegi formy, zaginając do środka. Wypełniano je różnym farszem: kaszą, burakami, serem z miętą itd.
Według informacji luźnych – ustnych, uzyskanych podczas badań etnograficznych w okolicach Połomii i Baryczki (obóz etnograficzny – Strzyżów 1995 r.) ziemniaki z serem i z miętą „pchali” do pierogów jako nadzienie „bidne”, ponieważ samego sera byłoby potrzeba zbyt wiele. Farsz mieszano z przesmażoną cebulką. Ser powszechnie zaprawiano miętą.
W gminie Błażowa takie drożdżowe, pieczone w piecu chlebowym pierogi nazywano bulwiokami, ponieważ farsz składał się głównie z ziemniaków. Placek jest najsmaczniejszy, gdy poda się go na ciepło. Smakuje też bardzo dobrze posmarowany masłem lub serem wymieszanym z „cybuchami” i śmietaną. Tradycyjnie, podczas wykopków, podawało się go z kawą zbożową zabielaną mlekiem. W 2006 r. bulwiok został nagrodzony „Perłą”.
KRUPNIAK
10 marca 2006 roku wpisany na Listę Produktów Tradycyjnych
Charakterystyka:
Kształt różny w zależności od formy (blaszki). Wielkość zależna od wielkości formy (blaszki). Kolor na zewnątrz - jasnobrązowa; na przekroju - od złotego do ciemnobrązowego. Smak wytrawny; zapach mięty
Tradycja, pochodzenie oraz historia:
Krzeszów leży w południowo-wschodniej części Polski, w powiecie niżańskim, województwie podkarpackim. Nazwę miejscowości odnaleźć można w dokumentach z 1390 roku wystawionych dla niejakiego Jaska Kustry - znanego historykom jako dziedzica Krzeszowa. Krzeszów leży na prawym brzegu Sanu, który był ważną drogą handlową. Spławiano nim towary do Warszawy, Elbląga i Gdańska. Mieszkańcy Krzeszowa, jak wynika z zachowanego protokołu powszechnej konskrypcji domów, zajmowali się sadownictwem i uprawą roli. Lessowe urodzajne gleby sprzyjały uprawie drzew owocowych, a szczególnie popularnej tu śliwki węgierki, jabłoni, grusz i winogron. Na polach zwanych namuliskiem uprawiano ziemniaki, jęczmień i grykę. Z gryki wyrabiano kaszę gryczaną służącą do wypieku krupiaka. Ponieważ jest on pożywny, spełniał rolę całodziennego wyżywienia podczas ciężkiej pracy na roli. Tradycja wypieku krupiaka w Krzeszowie przechodzi z pokolenia na pokolenie. Zajmowały się tym krzeszowskie gospodynie (matki, żony, córki) głównie indywidualnie we własnych domach, używając do wypieku produktów lokalnych – kaszy gryczanej, ziemniaków, jaj, sera i tłuszczu. Przed włożeniem do pieca zwartą masę wkładano do blaszanych brytfanek. Tradycja takiego wypieku przetrwała wśród krzeszowskich gospodyń aż do dzisiaj. Wytwarzany tak produkt stanowi część kulinarnej historii Krzeszowa i jest podawany na wszystkich uroczystościach jako przysmak krzeszowski.
19 lipca 2006 roku wpisana na Listę Produktów Tradycyjnych
Charakterystyka:
Kolorowy, prostokątny placek w kształcie prostokąta, w przekroju również kształt prostokąta. Z zewnątrz kolor słomkowy, w przekroju warstwy: słomkowo-brązowo-biała. Smak kakaowo-waniliowy.
Tradycja, pochodzenie oraz historia:
Przepis na kruszonkę przekazywany był tradycyjnie z pokolenia na pokolenie, z matki na córkę. Do dziś wiejskie gospodynie kontynuują tradycję tego wypieku. W piecu chlebowym piekło się kilka placków i na gorąco kroiło się je w kwadraty, po wystygnięciu wkładało się je do pudełek i zanosiło do spiżarni, w której mogły być przechowywane do tygodnia. Placek podawano z mlekiem.
Obszar dawnej puszczy sandomierskiej na terenie, której leży część regionu mieleckiego zamieszkuje grupa etnograficzna kulturowo jednolita zwana Lasowiakami. Tereny w zachodniej części powiatu pozostawały pod wpływem kultury Krakowiaków Wschodnich. Centrum regionu podlegało zatem zróżnicowanym kulturowo naleciałościom tych grup. Można jednak przyjąć, że pomimo położenia na terytorium tzw. przejściowym, niektóre aspekty kultury materialnej i folkloru dają się wyodrębnić jako w miarę charakterystyczne dla tego regionu.
Gmina Borowa leży na północny zachód od miasta Mielca w widłach rzek Wisły i Wisłoki, graniczy z gminami Czermin, Gawłuszowice, Mielec, Połaniec. Na zachodzie Wisła jest naturalną granicą między gminą Borowa a gminą Mielec.
MAKOWIEC SĘDZISZOWSKI
25 kwietnia 2007 roku wpisany na Listę Produktów Tradycyjnych
Charakterystyka:
Złotobrązowe, podłużne ciasto w kształcie wałka. Z zewnątrz oblane białym lukrem. Na przekroju elipsa kremowo-żółta z ciemną, szeroką spiralą makowo-bakaliową. Ciasto ma długość około 30 cm, szerokość 7-9 cm, wysokość 5-7 cm. Z zewnątrz ciasto ma barwę złotobrązową, oblane białym, lekko przeźroczystym lukrem. Na przekroju barwa kremowo-żółta z ciemną, szeroką spiralą makowo-bakaliową. Słodki smak ciasta drożdżowego i maku, zapach ciasta drożdżowego i bakalii.
Tradycyjne pochodzenie oraz historia:
Z przeprowadzonych w okolicach Sędziszowa wywiadów etnograficznych wynika, że makowce piekło się w tych okolicach od bardzo dawna. Kiedyś było to ciasto pieczone i spożywane tylko na wyjątkowe okazje, jak np. na Święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc. Szczególną rolę odgrywał mak jako dodatek do potraw wigilijnych. Według licznych opowieści miał on zapewnić szczęście. „Dziewczyny tarły mak na Wigilię aby rychło wyjść za mąż” pisze w artykule „Wigilia w polskiej tradycji i obyczaju” dr Grzegorz Russak.
Pieczenie ciast dawniej należało do zajęć wyłącznie kobiecych. Sędziszowskie gospodynie domowe sporządzały makowiec z ciasta drożdżowego i masy makowej z dodatkiem bakalii. Półprodukty do pieczenia pochodziły dawniej z własnego gospodarstwa, współcześnie część jest kupowana w sklepie. Aby sporządzić ciasto drożdżowe najpierw w rondlu roztapiało się pół kostki masła, dodawano troszeczkę mleka (pół kwaterki), nieco cukru (trzy piąstki), wsypywało się mąki, tak aby zgęstniało. Oddzielnie mieszało się z podgrzanym mlekiem drożdże. Wszystko to wyrabiało się i mieszało w rondlu blaszanym. Ciasto wyrabia się tak długo, aż jest gęste i odrywa się od ręki. Na koniec sędziszowskie gospodynie dodawały szczyptę soli i pozostawiały do wyrośnięcia. Gdy wyrosło, dzielono je na 3 części i każdą rozwałkowywano na stolnicy podsypanej mąką. Wypłukany, ugotowany do miękkości mak, ucierano w makutrze lub mielono 3 razy, dodawano ubite z cukrem białko jaja kurzego, bakalie i wykładano na rozwałkowane placki. Następnie zwijano w wałek, wykładano na posmarowane tłuszczem brytfanki i pieczono około 1 godziny. Przy przygotowywaniu makowca należało pamiętać, aby wszystkie składniki miały taką samą temperaturę, dlatego mąka, która miała być użyta do makowca, musiała być wcześniej odpowiednio długo trzymana przy piecu, aby nie była zimniejsza od innych składników. Ważne było również, żeby przed włożeniem drożdży do mleka sprawdzić czy nie jest ono za gorące, bo można było bardzo łatwo „sparzyć” drożdże i ciasto wtedy nie wyrosło.
Udany, nie popękany, świąteczny makowiec był dumą sędziszowskiej gospodyni. Najlepszy był wtedy, gdy z wierzchu ciasto delikatnie się zrumieniło, a w środku było żółte ze spiralą słodkiej masy makowej z rodzynkami.
PROZIAKI
10 marca 2006 roku wpisane na Listę Produktów Tradycyjnych
Charakterystyka:
Placki pieczone na płycie kuchennej. owalne lub prostokątne. Wielkość: szerokość10x15 cm, wysokość: 1,5 cm. Barwa zewnętrzna - beżowo-słomkowa; na przekroju - kolor ciasta chlebowego. Przypominająca konsystencję upieczonego chleba; w dotyku gładkie, z wypieczoną skórką. Przyjemny, delikatny smak wiejskiego chleba
Tradycja, pochodzenie oraz historia:
Proziaki to potrawa spożywana przez mieszkańców Podkarpacia od ponad 150 lat. Prosty przepis na proziaki jest przekazywany ustnie z pokolenia na pokolenie. Właśnie z przekazu ustnego wiadomo, że proziaki sporządzało się z mąki pszennej – najlepiej razowej, jajek, kwaśnego mleka i śmietany, dodając niewielką ilość sody, soli i cukru. Proziaki należą współcześnie do prawdziwych rarytasów kuchni staropolskiej. Dziś nadal są chętnie przygotowywane i spożywane. Ich smak i aromat odbiega znacznie od współczesnych produktów. Niezastąpionymi dodatkami do proziaków jest świeże wiejskie masło lub słodka śmietana. Można podawać je także z zimnym mlekiem. Ze względu na szybkie przygotowanie często zastępowały podstawowy produkt – chleb wiejski. Pieczono je bez tłuszczu bezpośrednio na płycie kuchennej. Na Podkarpaciu proziaki znane są także pod innymi, ale bardzo zbliżonymi nazwami np.: prołzioki, prouzioki czy prozioki.
RZESZOWSKI KOŁACZ WESELNY
14 czerwca 2006 roku wpisany na Listę Produktów Tradycyjnych
Charakterystyka:
Przypominający chleb lub tort, skórka z wierzchu lekko przypieczona, miękisz elastyczny, pulchny z rodzynkami. Kształt owalny, okrągły. Wysokość ok. 12 cm, średnica ok. 40 cm. Kolor ciemnobrązowy do jasnego brązu w zależności od tego czy ciasto jest mniej lub bardziej przypieczone, po przekrojeniu barwa jasnozłota z ciemnymi, porozmieszczanymi równomiernie rodzynkami. Smak bułki drożdżowej, lekko słodki, rumowy zapach.
Tradycja, pochodzenie oraz historia:
Według legendy, nazwa wsi Matysówka (w dawnych zapisach brzmi: Matyszowka) pochodzi od imienia jednego z wojów, Matysa, żyjącego tu w czasach Bolesława Chrobrego (pocz. XI w.). Obowiązkiem Matysa było pilnowanie wzgórza i w razie potrzeby palenie ognia ostrzegającego przed niebezpieczeństwem leżący w dolinie, niewidoczny z góry, rzeszowski gród. Trzej jego przyjaciele: Białek, Drabik i Słocik także mieli swoje zadania: Białek pilnował brodu na Wisłoku, Drabik przyjmował i wysyłał posłańców, Słocik organizował kryjówki dla wojska. Ponieważ był to teren przygraniczny, służba była trudna. Roiło się tu nie tyle od wrogich wojsk, co bardziej od zbójów i rabusiów. Z nimi najdzielniej dawał sobie radę Matys, organizując na nich zasadzki i pułapki. Na wzgórzu, na którym sprawował kiedyś straż Matys stoi od niepamiętnych czasów krzyż, wymieniany kilkakrotnie, gdyż ulegał zniszczeniu.
Kołacz weselny zwany także korowajem lub korowalem był w większości krajów słowiańskich jednym z najważniejszych atrybutów obrzędowych wesel wiejskich. Pieczeniem kołacza w formie dużego, okrągłego chleba zajmowała się swaszka weselna i był to jej dar dla panny młodej. Ciasto na kołacz wyrabiano z najlepszej mąki pszennej z dodatkiem mleka oraz jaj. Kołacze wypiekano w okrągłych blaszanych formach. Na wierzch kołacza, jako ozdobę, nakładano wykonane z ciasta ptaszki, postaci ludzkie oraz dekoracyjne ząbki, warkoczyki itp. Dodatkowym przybraniem były sztuczne kwiaty, pióra gęsi oraz gałązki mirtu, rozmarynu, szałwi i barwinku. Zdarzało się także, że na wierzchu kołacza umieszczano jabłka oraz złocone orzechy laskowe na patyczkach. Rano w dniu ślubu kołacz wieziono do domu panny młodej i oddawano starszemu drużbie zwanemu marszałkiem, który brał go na głowę lub ramię, tańczył i śpiewał, a następnie odnosił do komory. Kołacz wieziono do kościoła i w trakcie ślubu umieszczano na balaskach. Przy końcu wesela, po oczepinach starszy drużba wynosił kołacz z komory i tańczył trzymając go na głowie. Przy wynoszeniu kołacza z komory drużki śpiewały:
Witajże nam, witaj piękny korowalu,
Bo wodeńka w tobie z samego dunaju,
Pięknyś korowalu z pszenicznego ciasta,
A mąka jest w tobie aż z Paryża miasta,
Bierzemy go ręce z Boskiej opatrzności,
A drużbina daje ze swej szczodrobliwości.
Z kolei drużba tańcząc z kołaczem, śpiewał:
Hej, nasa pani swasko, ulżyj mej męce,
Weź kołoc ode mnie, bo mnie bolo ręce.
Po tańcu drużby swaszka „sprzedawała” kołacz staroście i oboje przy-stępowali do jego dzielenia. Goście weselni zaczynali śpiewać:
Nas pan drużba kołac kraje, nas pan drużba kołac kraje,
Środecek młodym daje, środecek młodym daje.
Najpierw zdejmowano ozdoby z kołacza i drużki śpiewały:
Kołacyku, piękne ziele,
Święciliśmy cię w kościele, w kościele,
Nasza swasia sfrasowana,
Cztery noce nie wyspana, nie wyspana,
W pierwszą nockę kołacz piekła,
W drugą nockę ziele siekła, ziele siekła,
W trzecią nockę ubierała,
W czwartą nockę tańcowała, tańcowała.
Często pierwszy kawałek kołacza wręczano rodzicom państwa młodych, pozostałe innym gościom weselnym. Współcześnie kołacz weselny zastąpiono tortem, który jest zwyczajowym darem starościny dla państwa młodych.
SEROWIEC SĘDZISZOWSKI
25 kwietnia 2007 roku wpisany na Listę Produktów Tradycyjnych
Charakterystyka:
Prostokątny placek, z wierzchu polany polewą czekoladową lub polukrowany. Na przekroju wąski, trójkolorowy prostokąt. Od spodu warstwa kruchego ciasta o barwie słomkowo-żółtej, lekko przypieczonego, pośrodku kremowo-żółta masa serowa z widocznymi, równomiernie rozmieszczonymi bakaliami (rodzynkami, skórką pomarańczową), z wierzchu biały lukier lub ciemna polewa czekoladowa. Prostokąt o wymiarach wykorzystanej do pieczenia formy. Na przekroju wąski prostokąt składający się z wyraźnie wyodrębnionych trzech warstw. Wielkość w zależności od użytej blaszki, wysokość od 5 do 6 cm. Z zewnątrz, w zależności od użytej polewy, sernik ma barwę biało-kremową (jeżeli jest polukrowany) lub ciemno-czekoladową (jeżeli polany jest polewą czekoladową). Na przekroju wąski, trójwarstwowy prostokąt. Od spodu warstwa kruchego ciasta o barwie słomkowo-żółtej, lekko przypieczonego, pośrodku kremowo-żółta masa serowa z widocznymi, równomiernie rozmieszczonymi bakaliami (ciemnobrązowymi „piegami” rodzynek i rudymi skórki pomarańczowej). Zapach i smak słodkiego sera i bakalii.
Tradycyjne pochodzenie oraz historia:
Jak wynika z wywiadów etnograficznych przeprowadzonych w okolicach Sędziszowa przez etnografów z Muzeum Etnograficznego im. Franciszka Kotuli w Rzeszowie, sernik jest potrawą, która stanowi element dziedzictwa kulinarnego Ziemi Sędziszowskiej. Kiedyś w tych okolicach sernik nazywany był serowcem lub syrowcem i był sporządzany jedynie na wielkie święta tj. Wielkanocne i Bożego Narodzenia. Pomimo, iż wszystkie produkty potrzebne do przygotowania sernika były dostępne i pochodziły z własnego gospodarstwa to serniki częściej pieczono jedynie w bogatych domach, gdyż ser i jajka sprzedawano na targu, aby kupić inne produkty niezbędne w gospodarstwie (cukier, nafta). Niemal w każdym gospodarstwie hodowano krowy, jednak ser był produktem luksusowym, a sernik słynął jako smakołyk.
Biały ser gospodynie domowe robiły z mleka krowiego, które po ukwaszeniu podgrzewały, aż oddzieliła się serwatka, a następnie odcedzały serwatkę od sera na sicie lub w serowym worku. Ser na sernik kiedyś przepuszczano przez praskę lub dokładnie rozkruszano w rękach, natomiast gdy gospodynie miały maszynki, to mieliły 2 razy w maszynce. Do sera dodawano żółtka utarte z tłuszczem (masłem) i cukrem pudrem. Dodawano pianę ubitą z białek, trochę mąki ziemniaczanej, rodzynki, skórkę pomarańczową lub startą skórkę z cytryny. Ciasto pod ser robiono z mąki zmieszanej z cukrem, margaryną lub masłem, odrobiną soli i proszku do pieczenia. Szybko zagniatano ciasto i rozwałkowane kładziono na blachę. Na ciasto wlewano masę serową i wkładano do pieca kaflowego, w którym piekł się około 1,5 godziny. Po upieczeniu sernik musi ostygnąć na blaszce, nie można gorącego wykładać, bo by się rozpadł.
Przepis na sernik gospodynie z okolic Sędziszowa przekazywały z pokolenia na pokolenie.
Serniki są jednymi z najbardziej wartościowych ciast pod względem wartości odżywczych. W porównaniu z innymi wyrobami cukierniczymi, dostarczają pełnowartościowego białka i wapnia.
SĘDZISZOWSKIE CIASTO Z JAGODAMI
25 kwietnia 2007 roku wpisane na Listę Produktów Tradycyjnych
Charakterystyka:
Złotożółte, podłużne ciasto. Prostokątny placek z jagodami i kruszonką na wierzchu. Na przekroju wąski prostokąt z widocznymi trzema warstwami: na spodzie dosyć gruba warstwa ciasta drożdżowego, na nim warstwa jagód, na wierzchu kremowa, delikatnie przypieczona kruszonka. Podłużne, prostokątne ciasto o wymiarach użytej do pieczenia blaszki (25-35 cm). Na przekroju wąski trójwarstwowy prostokąt. Wielkość w zależności od użytej blaszki, z reguły jest to blaszka o wymiarach 25-35 cm. Wysokość placka - od 5 do 6 cm.
Z zewnątrz ciasto ma barwę złotożółtą z wyraźnie widoczną jaśniejszą, a w niektórych miejscach delikatnie przyrumienioną kruszonką. Spod kruszonki wyraźnie widać ciemnogranatowe jagody. Na przekroju widoczne są trzy warstwy: na spodzie kremowo-żółte ciasto drożdżowe, w środku ciemnogranatowe jagody, na wierzchu jasna, gdzieniegdzie przyrumieniona na brązowo kruszonka. Słodki smak i zapach ciasta drożdżowego oraz jagód.
Tradycyjne pochodzenie oraz historia:
Na podstawie wywiadów etnograficznych przeprowadzonych na terenie Sędziszowa Małopolskiego i okolic należy uznać, że ciasto z jagodami jest elementem dziedzictwa kulinarnego Ziemi Sędziszowskiej.
Wszystkie składniki potrzebne do upieczenia tego ciasta pozyskiwane były z własnych gospodarstw domowych, były więc łatwo dostępne. Natomiast borówki zbierano sezonowo w okolicznych lasach. Prawie 80-letnia mieszkanka z Borku Wielkiego (gm. Sędziszów) wspomina, że odkąd tylko sięga pamięcią ciasto z borówkami należało do często przygotowywanych i szczególnie lubianych ze względu na wyjątkowy smak borówek. Było ono pieczone, wyłącznie w niedzielę i tylko w okresie letnim (lipiec-sierpień), kiedy można było zbierać dojrzałe owoce, ponieważ dawniej nie dało się owoców długo przechowywać.
Rodowita mieszkanka regionu zamieszkała w Krzywej (gm. Sędziszów), uchodząca w swojej miejscowości za znawczynię wszelkich wypieków, pieczenia nauczyła się od swojej mamy, a teraz stara się swoją wiedzę przekazać innym. U niej w domu również od wielu lat było pieczone ciasto z jagodami. Należało ono do szczególnie lubianych, zwłaszcza przez dzieci. Pieczenie ciast należało kiedyś do zajęć wyłącznie kobiecych. Aby przygotować ciasto należało w pierwszej kolejności wymieszać drożdże z niedużą ilością lekko podgrzanego mleka, dodać trochę mąki, parę łyżek cukru i pozostawić, wszystko do wyrośnięcia. Następnie trzeba było roztopić nieco masła, dodać trochę mleka (pół kwaterki), nieco cukru (trzy piąstki), jajko, kilka żółtek oraz tyle mąki, aby ciasto zgęstniało i dało się wyrabiać ręką. Na końcu dodać szczyptę soli dla smaku i znów pozostawić wszystko do wyrośnięcia. Gdy ciasto już podrosło rozwałkowywano je na stolnicy. Aby ciasto nie kleiło się do stolnicy trzeba było ją posypać mąką. Owoce posypywało się cukrem i lekko oprószało mąką, żeby nie puściły za dużo soku. Następnie układało się ciasto na wysmarowanej tłuszczem blasze i wysypywało się na nie borówki. Wierzch ciasta posypywało się kruszonką. Całość piekło się około 40 minut.
Już Jan Czernikowski w swojej książce pt. „Ciasta, ciastka, ciasteczka” z 1958 roku pisze: „nadzienia z surowych owoców używane są szczególnie do ciast drożdżowych, kruchych i półkruchych. Drobne owoce jagodowe dodaje się w całości, np. do placka drożdżowego przed jego upieczeniem (...).” Tymczasem przepis sędziszowskich gospodyń jest na pewno przepisem dużo starszym, ponieważ w tych okolicach był on przekazywany ustnie z pokolenia na pokolenie od bardzo wielu lat.
STAROPOLSKI CHLEB SANACYJNY
PIECZONY NA DREWNIE
I LIŚCIACH KAPUSTY
19 września 2005 roku wpisany na Listę Produktów Tradycyjnych
Charakterystyka:
Skórka lekko rozerwana, a dolna lekko przypieczona z odciskiem liścia kapusty lub chrzanu oraz otrąb żytnich. Miękisz elastyczny o równomiernej porowatości o bardzo dobrej krajalności z nasionami kminku lub czarnuszki. Kształt okrągły, kopulasty, nie gładki z odciskiem gałązek wiklinowego kosza na powierzchni. Średnica: 35 cm, waga: 3,3 kg (po wypieku). Górna skórka ciemna, brązowa, dolna lekko przypalona - ciemniejsza. Na przekroju - miękisz o barwie ciemniejszej, charakterystycznej dla mąki żytniej. Smak i zapach kwaskowaty - charakterystyczny dla chleba żytniego o delikatnym zapachu. Dolna skórka o smaku i zapachu liści kapusty
Chleb pieczony na trzonie, tzn. bezpośrednio na rozgrzanej drewnem sosnowym cegle, stąd na powierzchni dolnej skórki zdarza się zauważyć kawałki węglików drzewnych
Tradycja, pochodzenie oraz historia:
Produkt nosi nazwę: „Chleb Sanacyjny pieczony na drewnie i liściach kapusty”, gdyż nazwą, metodą wyrobu oraz techniką wypieku nawiązuje do tradycji Polski Sanacyjnej. We wsi Białobrzegi k. Łańcuta wypiekano chleb wiejski regularnie. Metoda wypieku chleba nie uległa zmianom – jest to kultywowanie szeroko rozpowszechnionej tradycji.
Metody produkcji „Chleba Sanacyjnego pieczonego na drewnie i liściach kapusty”, są takie same jak dawniej - cyt: „Chleb pieczono z grubo zmielonej mąki żytniej, pszennej, a do mąki dodawano t.z.w. różne „przymieszki” aby powiększyć objętość pieczywa. Były to ugotowane i przetarte ziemniaki, otręby, liście kapusty oraz chrzanu.”
Zasadnicze znaczenie w procesie przygotowania ciasta na chleb miała dzieża, wykonana z klepek spojonych obręczą. Dzieża przykrywana jest drewnianym wiekiem. W całej Polsce powszechne było przekonanie, że „jeśli weźmie się drewno rażone piorunem i całą dzieżę zrobi z jednego pnia, to chleb w takiej dzieży będzie rósł tak szybko, że nie zdąży się w piecu napalić”. „Gdy chleb się nie udaje, potrzeba wywrócić dzierżę dnem do góry i wykadzić ją wewnątrz wianeczkami święconymi, mchem i purchawką”. Bardzo ważnym, wręcz magicznym urządzeniem jest piec chlebowy, zwykły z cegły, bez zegarów i innych parametrów, opalany drewnem iglastym, nadającym niepowtarzalny zapach i aromat, oraz przyrządy t.j. pociasek, zwany również ożogiem, do wygarniania węglików drzewnych, pomietło do obmywania posadzki pieca z popiołu oraz łopata. |