 |
| |
|
|
|
 Topienie Marzanny jest jednym z nielicznych, kultywowanych współcześnie prasłowiańskich (pogańskich) obyczajów witania wiosny oraz odradzającego się na nowo życia.
Dopełniał się on w czwartą niedzielę Wielkiego Postu, zwaną Białą, Czarną albo Śmiertną Niedzielą (stąd Marzanna w wielu regionach nazywana była także „Śmiercichą”, „Śmierztecką” czy „Śmiertką”).
Współcześnie topienie Marzanny następuje 21 marca - w pierwszym dniu kalendarzowej wiosny. | | |
| |
 „Przepisy o postach” to niewielki rozdział z książki zatytułowanej „Oszczędne obiady postne”, autorstwa Juliuszowej Albinowskiej, wydanej we Lwowie (około 1900 r.) jako uzupełnienie do innego kulinarnego dziełka tej autorski zatytułowanego „Dom oszczędny”.
To nie tylko książka z przepisami, w której autorka podaje przepisy na obiady postne - zestawione miesiącami, z uwzględnieniem artykułów żywnościowych dostępnych w danym miesiącu - ale także ciekawe źródło wiedzy dotyczącej postów w dawnej Polsce. | | |
| |

Najważniejszy czas postu to czterdzieści dni poprzedzających Wielkanoc (łac. jejunium quadragesimae), wyraz czci okazywanej cierpiącemu Chrystusowi. Według przekazów został on wprowadzony przez samych apostołów.
W kościele pierwotnym był to okres, w którym katechumeni przygotowywali się do chrztu udzielanego uroczyście w dzień Zmartwychwstania, a także czas pokuty, postu i wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, których spożywanie zakazane było na pamiątkę poszczenia Jezusa na pustyni (Ewangelia wg św. Mateusza 4, 1-11).
| | |
| |

Czas Wielkiego Postu był niegdyś prawdziwym ciała umartwianiem. Wszelkie garnki, kadzie, miski czy inne sprzęty kuchenne mające kontakt z żywnością musiały być starannie wyszorowane (jeszcze przed „Popielcem”), by nie ostała się w nich ni odrobina tłuszczu.
Spożywać wolno było tylko chudy żur z ziemniakami, groch z kapustą i zupę lub kompot ze śliwek suszonych. Do tych ostatnich dodawano niekiedy kluski krajane.
Nie wolno było pić też serwatki, którą zlewano do beczek i podawano bydłu.
| | |
| |
Wielki Post zbliża się ku końcowi, nie sposób więc wspomnieć o Niedzieli Palmowej i palmach, które jak Polska długa i szeroka niesione są do święcenia, na pamiątkę wjazdu Chrystusa do Jerozolimy. Warto pamiętać, że wielkanocne palmy to także swoista magia mająca swój prapoczątek w słowiańskich wierzeniach zabobonach.
Wierzono, a dowody tej wiary spotyka się po dziś dzień, w szczególną moc poświęconych bazi zdobiących palmy. Wszak był to pradawny symbol odrodzenia życia i przebudzenia przyrody z zimowego snu.
| | |
| |
Traktowanie gałązek wierzbowych i bazi jako jednego z symboli odradzającego się życia wzięło swój początek jeszcze w czasach pogańskich.
Gałęzie i wierzbowe witki stały się głównym budulcem wielkanocnych palm, a bazie jedną z ich naturalnych ozdób.
We współczesnej nam obrzędowości wielkanocnej nadal spotykamy wzajemne przenikanie się prasłowiańskich wierzeń pogańskich i elementów liturgii chrześcijańskiej.
| | |
| |

Z zainteresowaniem przeglądnęliśmy ostatnio kilka prac o obyczajowości i obrzędowości związanej ze Świętami Wielkanocnymi w dwóch niezbyt od siebie odległych miejscowościach: Żegocinie w powiecie bocheńskim i Szczyrzycu w powiecie limanowskim
Natknęliśmy się na sporo ciekawych, wartych zacytowania informacji, związanych nie tylko z obyczajowością i obrzędowością, ale także osobliwymi, świątecznymi praktykami, które miały za zadanie m.in. odpędzanie złej mocy, zaklinanie pogody i urodzaju.
Zapewne niektóre z owych praktyk mają swoje korzenie w czasach przedchrześcijańskich. Do niedawna stanowiły integralną część obrzędowości świątecznej, jednak coraz więcej z nich odchodzi w zapomnienie i zanika. | | |
| |

Przed Państwem cztery piękne gawędy przybliżające tradycje Świąt Wielkanocnych.
Ich autorką jest Irena Styczyńska (1923-2007) - przewodnik PTT „Beskid”, kustosz Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu, harcerka Szarych Szeregów, łączniczka AK, honorowy obywatel miasta Nowego Sącza.
Była prawdziwą skarbnicą wiedzy o Sądecczyźnie, jej historii i mieszkańcach.
| | |
| |
Większości z nas drugi dzień Świąt Wielkanocnych nieodmiennie kojarzy się z wodą i śmigusem dyngusem, a właściwie z samym już dyngusem, bo o śmigusie zapomniano.
Poniedziałek Wielkanocny obfituje także w inne, lokalne obrzędy warte przypomnienia. Mamy więc: dziady śmigustne (śmigurtne, śmiguśne), Siudą Babę, a w Krakowie (na Zwierzyńcu), sięgająca XII wieku, tradycję odpustu zwanego ”Emausem”. | | |
| |

”…Żniwa jeszcze za górami, a przednówek za progiem. (…)
- Za progiem! W chałupach już siedzi, za brzuchy ściska, że ledwie zipią” - czytamy w III części ”Chłopów” (”Wiosna”) Władysława Reymonta.
”Wtej nojwięksy głód, kiedy kwitnie bób...” - dodaje Wanda Czubernatowa, przypominając stare, podhalańskie powiedzenie, w ”Gwarzeniu przy warzeniu” z czerwca ubiegłego roku.
Jeszcze pół wieku temu czas pomiędzy końcem zimy, a początkiem lata, kiedy kończyły się zapasy żywności nagromadzone na zimę, budził u mieszkańców polskiej wsi - nie tylko wyjątkowo biednej Galicji - obawy i lęk. Niecierpliwie oczekiwano pierwszych zbiorów.
| | |
| |
|
|
|
|