 |
| |
|
|
|
„Kwiaty z pół okolicznych uszczknięte i zioła,
Przenajmilsze ofiary pracowitej wioski
Przyniosły swe zapachy do wnętrza kościoła,
Przyniosły przed oblicze dobre Matki Boskiej.
W górze jako głos starczy, organ przepowiada,
W dole z piersi ludu płynie pieśń kościelna,
U stóp Twych, jasna Pani, wieś swe dary składa,
O pół rządczyni mądra, o królowo zielna. | | |
| |

Tylko na Orawie, Spiszu i na Śląsku zachował się jeszcze zwyczaj stawiania
„moja”, „mojki” lub „jedlicki”.
„Moj” to okorowane drzewo, o wysokości co najmniej 10 metrów, na końcu którego pozostawia się jedynie nietknięty wierzchołek przystrajany kolorowymi bibułkami.
Zwyczaj stawiania mojów sięga ponoć korzeniami czasów antycznych, kiedy Grecy, Etruskowie i Rzymianie stawiali drzewka na domach i budynkach gospodarskich, by chronić je przed złymi duchami i chorobami. | | |
| |

”…Żniwa jeszcze za górami, a przednówek za progiem. (…)
- Za progiem! W chałupach już siedzi, za brzuchy ściska, że ledwie zipią” - czytamy w III części ”Chłopów” (”Wiosna”) Władysława Reymonta.
”Wtej nojwięksy głód, kiedy kwitnie bób...” - dodaje Wanda Czubernatowa, przypominając stare, podhalańskie powiedzenie, w ”Gwarzeniu przy warzeniu” z czerwca ubiegłego roku.
Jeszcze pół wieku temu czas pomiędzy końcem zimy, a początkiem lata, kiedy kończyły się zapasy żywności nagromadzone na zimę, budził u mieszkańców polskiej wsi - nie tylko wyjątkowo biednej Galicji - obawy i lęk. Niecierpliwie oczekiwano pierwszych zbiorów.
| | |
| |
|
Nasza izba umajona,
Tatarakiem obstawiona,
Tatarakiem, wodną trzciną
I czeremchą, i kaliną
Zielone Święta! La, la, la, la!
Zielone Święta! La, la, la, la!
Maju, maju, świeży gaju,
Pachniesz ty dziś w całym kraju!
Niosą chłopcy gałązeczki,
Wiją wianki panieneczki
Zielone Święta! La, la, la, la!
Zielone Święta! La, la, la, la!
(Maria Konopnicka) | | |
| |
 Noc świętojańska i następujące po niej święto Narodzenia św. Jana Chrzciciela (24 czerwca) od niepamiętnych czasów uważane były za najbardziej niesamowity moment roku. Najkrótsza noc i najdłuższy dzień zachęcały do ludowych zabaw i zachowań o charakterze magicznym.Obchody świętojańskie, których rodowód sięga czasów pogańskich, w Polsce nazywane były Sobótką (od obrzędowych ogni palonych nocą, czyli „sobótek”) lub Kupanocką (być może od imienia pogańskiego bożka Kupały lub słów „kupało” bądź „kupała”, które na pograniczu polsko-ruskim oznaczało kąpiel, zanurzenie w wodzie).
| | |
| |

Procesje Bożego Ciała wyruszają z kościołów po głównej mszy św. (tzw. sumie). Wierni, niosą feretrony (ruchome ołtarze), chorągwie kościelne, sztandary cechowe, dziewczęta sypią kwiaty, biją dzwony, unosi się dym kadzideł, pieśni eucharystycznym często towarzysza orkiestry.
Procesje zatrzymują się przy czterech ołtarzach, wykonywanych i ozdobionych przez wiernych zielonymi gałązkami brzozowymi, lipowymi oraz wieńcami z kwiatów i ziół.
Właśnie tym kwiatowo-zielnym wieńcom przypisuje się szczególną moc. | | |
| |
WYŁĄCZNIE U NAS !!!
WSPOMNIENIA DANUTY SZAFLARSKIEJ
Z DZIECIŃSTWA SPĘDZONEGO
W KOSARZYSKACH K/PIWNICZNEJ.
| | |
| |

Czas Wielkiego Postu był niegdyś prawdziwym ciała umartwianiem. Wszelkie garnki, kadzie, miski czy inne sprzęty kuchenne mające kontakt z żywnością musiały być starannie wyszorowane (jeszcze przed „Popielcem”), by nie ostała się w nich ni odrobina tłuszczu.
Spożywać wolno było tylko chudy żur z ziemniakami, groch z kapustą i zupę lub kompot ze śliwek suszonych. Do tych ostatnich dodawano niekiedy kluski krajane.
Nie wolno było pić też serwatki, którą zlewano do beczek i podawano bydłu.
| | |
| |
Wielki Post zbliża się ku końcowi, nie sposób więc wspomnieć o Niedzieli Palmowej i palmach, które jak Polska długa i szeroka niesione są do święcenia, na pamiątkę wjazdu Chrystusa do Jerozolimy. Warto pamiętać, że wielkanocne palmy to także swoista magia mająca swój prapoczątek w słowiańskich wierzeniach zabobonach.
Wierzono, a dowody tej wiary spotyka się po dziś dzień, w szczególną moc poświęconych bazi zdobiących palmy. Wszak był to pradawny symbol odrodzenia życia i przebudzenia przyrody z zimowego snu.
| | |
| |
Traktowanie gałązek wierzbowych i bazi jako jednego z symboli odradzającego się życia wzięło swój początek jeszcze w czasach pogańskich.
Gałęzie i wierzbowe witki stały się głównym budulcem wielkanocnych palm, a bazie jedną z ich naturalnych ozdób.
We współczesnej nam obrzędowości wielkanocnej nadal spotykamy wzajemne przenikanie się prasłowiańskich wierzeń pogańskich i elementów liturgii chrześcijańskiej.
| | |
| |
|
|
|
|