Za zwyczajnym jadłem, nawet niezbyt obfitym tęskniono tak bardzo, że w okolicach Szczyrzyca (Małopolska), około połowy Wielkiego Postu, urządzano w niektórych domach ważenie żuru.
Rzecz jasna nie mówimy o gotowaniu, bo wówczas napisalibyśmy o „warzeniu”, lecz o bardzo specyficznym, wesołym obrządku.
W artykule pt. „Zwyczaje wiosenne mieszkańców ziemi szczyrzyckiej”, opublikowanym na łamach „Kuriera z Jodłownika” (4/2003), Halina Matykiewicz, na podstawie materiałów zebranych przez Walerię Cudek, tak pisze o tym nietypowym obyczaju...
W połowie postu, w niektórych domach, urządzano ważenie żuru. Uczestniczyły w tym dwie wybrane osoby. Jedna z nich, znająca zabawę, wychodziła na drzewo, druga natomiast stawała pod drzewem. W tym momencie rozpoczynało się ważenie. Osoba stojąca pod drzewem, podawała gliniany garnek, pełen żuru, osobie siedzącej na drzewie, a ta powoli przechylając garnek, udając że waży, wylewała jego zawartość na głowę stojącego pod drzewem. Radość obserwatorów była wielka, ponieważ wylanie połowy żuru zwiastowało rychły koniec postu.
W tym samym artykule znajdujemy również zwyczaj „oddawania żuru” praktykowany w Szczyrzycu i okolicznych miejscowościach w Wielką Sobotę popołudniu.
Wyglądało to tak: chłopcy do wiadra z wodą wsypywali popiół i udawali się do domów, w których mieszkały dziewczęta. Ukradkiem wchodzili do ich mieszkań i wylewali brudną wodę na pięknie wyszorowane podłogi.
Im bardziej złościły się dziewczęta, tym bardziej zadowoleni byli chłopcy.
Opracowanie: jph
Foto: archiwum potrawyregionalne.pl
© JM Media 2009. All rights reserved |