O swoim zainteresowaniu Podegrodziem i kulturą Lachów Sądeckich tak piesze we wstępie do książki Autorka:
Książeczka „Co to za gwiozdecka nad Osowiom świyci” jest opisem tego kolędowania w Podegrodziu i okolicznych wsiach.
W dużej mierze powstała na podstawie relacji mieszkańców gminy. Po raz pierwszy odwiedziłam Podegrodzie prawie czterdzieści lat temu, przyjeżdżałam potem często, corocznie przyglądałam się występom na przeglądach kolędniczych. Fascynacja kulturą ludową tego terenu, a w szczególności tradycją kolędową, spowodowała, że wiele lat mojego życia poświeciłam tej problematyce.
Dzięki współpracy z Gminnym Ośrodkiem Kultury w Podegrodziu uzupełniłam i opracowałam materiały. Książka prezentuje miejscowe zwyczaje kolędnicze na wybranych przykładach. Nie wszędzie dotarłam, nie wszystkich kolędników opisałam. Sądzę, że nie zmienia to ogólnego obrazu zagadnienia. Natomiast wszystkich pominiętych proszę o wybaczenie.
Z kart książki poznajemy m.in. jak wyglądało - i jak jeszcze dzisiaj wygląda - kolędowanie w Podegrodziu i okolicznych miejscowościach. Jest to spore bogactwo grup chodzących z gwiazdą, z turoniem, z niedźwiedziem, z konikiem, z żywym koniem,. To także szopka podegrodzka oraz Trzej Królowie, herody, draby, szczodraki i nowolecięta.
Grupy kolędnicze były bardzo różnorodne. W Podegrodziu i okolicy kolędowanie charakteryzowało się swego rodzaju „specjalizacją”. Chłopaki z Podegrodzia tworzyli grupę z Turoniem, z Gostwicy - przede wszystkim z Konikiem, z Mokrej Wsi - z Herodem. W Juraszowej, Olszanie, Olszance królowała szopka kukiełkowa, w Stadłach - też Herod. Podział ten nie był zbyt konsekwentny, w Gostwicy przygotowywano również Heroda, w Podegrodziu - szopkę. W Podrzeczu, Długołęce, Brzeznej, Naszacowicach czy Rogach - pojawiali się szopkarze, Herody, szalał Turoń. Poza tym kolędnicy chodzili nie tylko po swojej wsi, czasem zapuszczali się dość daleko, a z reguły odwiedzali sąsiednie wsie.
Kolędowanie zaczynało się w św. Szczepana. Boże Narodzenie było tak wielkim świętem, że należało je spędzić w domu, a nie chodzić w odwiedziny. Ale już od północy w drugi dzień świąt grupy ruszały. Niektórzy uważają, że kolędowania z turoniem nie należało zaczynać przed Nowym Rokiem. Podobnie nie ma zgodności, kiedy był koniec obchodów. Jedni mówią, że na Trzech Króli, inni, że na Matkę Boską Gromniczną, jeszcze inni, że chodzono nieprzerwanie aż do ostatków. Niewątpliwie jednak największe nasilenie kolędowania to okres od Szczepana do Trzech Króli - pisze Magdalena Kroh.
Do książki dołączono kilka pastorałek z zapisem nutowym („Pastorałka podegrodzka”, „Bracia patrzcie jeno”, „W dzień Bożego Narodzenia”, Śtyry lata”, „Kukułecka”, „Pudomy bracia”, „Wedle mego stowka” czy „Zagrzmiała, runoła”) oraz kilka przykładów tekstów przedstawień kolędniczych (turoń z Podegrodzia , konik z Podegrodzia, herody z Podegrodzia, herodyody z Naszacowic, herody z Gostwicy i szopka lalkowa z Podegrodzia).
W tradycji podegrodzkiej kolędowanie było czymś tak oczywistym, że trudno wyobrazić sobie bez niego życie dawnej wsi. Było częścią bogatego zespołu wierzeń, zwyczajów, obrzędów i działań magicznych w okresie Bożego Narodzenia, czyli Godnich Świąt - zauważa w jednym z rozdziałów Autorka.
Książkę, pełną pięknych, plastycznych opisów, choć to przecież praca etnograficzna i dokumentalny zapis obyczajów, czyta się z dużą przyjemnością.
Jest też ona swoistą zachętą do odwiedzania dorocznych Ogólnopolskich Spotkań Dziecięcych i Młodzieżowych Grup Kolędniczych „Pastuszkowe Kolędowanie”, które odbywają się w Gminnym Ośrodku kultury w Podegrodziu.
* * * * *
„CO TO ZA GWIOZDECKA NAD OSOWIOM ŚWIYCI.
Zwyczaje kolędnicze w Podegrodziu”.
Tekst: Magdalena Kroh
Zdjęcia: Jacek Kula, Marek Bieszczad, archiwum Muzeum Okręgowego w Nowym Sączu, archiwum GOK w Podegrodziu.
Zapis nutowy: Jadwiga Adamczyk
Opracowanie graficzne: Jacek Kula
Wydawca: Urząd Gminy i Gminny Ośrodek Kultury w Podegrodziu
Podegrodzie 2008
Leszek Horwath - potrawyregionalne.pl
Foto: archiwum GOK w Podegrodziu |