Jak się wydaje, choć nie ma po temu źródeł pisanych, ryby słodkowodne (głównie pstrągi i karpie) pojawiać się zaczęły na góralskich stołach dopiero między I a II wojną światową, a ich obecność na góralskim wigilijnym stole to niewątpliwie wpływ „ceperskiego obycaju”.
Co innego solony śledź, którego można było kupić w żydowskich karczmach na Podhalu i Pogórzu prawdopodobnie już w XVIII wieku.
Jeśli chcemy zjeść najbardziej smakowitego karpia, musimy gdzieś „upolować” rybę ze stawów w Zatorze koło Oświęcimia. To najlepsze ze znanych nam karpi, hodowane na naturalnych paszach, w przepływowych stawach. I co najważniejsze, za ich hodowlą stoi tradycja sięgająca XIII wieku.
No cóż, ilość karpia zatorskiego jest ograniczona i nie wszyscy mogą go mieć, ale warto spróbować podać w wigilijnych zestawie 12 dań nie tylko tradycyjnego karpia panierowanego, ale także karpia po zatorsku. Jego wykonanie to nie żadne „mecyje”.
KARP PO ZATORSKU.
Składniki:
1 kg ryby, 2 jajka, 10 dag sera żółtego, 10 dag pieczarek, zielona pietruszka, sól, papryka, pieprz, mąką, śmietana, masło tub margaryna.
Wykonanie:
Sprawioną rybę pokroić na kawałki i osolić, kawałki obtoczyć w mące, wymieszanej z papryką i odrobiną pieprzu. Piec na gorącym tłuszczu, na złoty kolor. Upieczone kawałki układać warstwami w prodiżu lub w naczyniu żaroodpornym. Każdą warstwę przysypać ugotowanymi na twardo i pokrojonymi jajkami, zieloną pietruszką (posiekaną), tartym żółtym serem oraz smażonymi pieczarkami. Na wierzch położyć kawałki masła lub margaryny i mocno zapiec pod przykryciem przez pół godziny. Przed podaniem zalać kwaśną śmietaną i ponownie zapiec.
My wybraliśmy się onegdaj przed świętami do Zatora nie tylko po karpia świeżego, ale także po słynnego karpia zatorskiego wędzonego i podczas wigilii pałaszowaliśmy karpia na 3 sposoby: panierowanego tradycyjnie, przygotowanego po zatorsku oraz wędzonego.
Tekst i foto:
Leszek Horwath - potrawyregionalne.pl |