Rodzina dostaje skrętu kiszek bo kto by to jadł takie robactwo.
- Co kraj to obyczaj - usiłuje załagodzić skręt ów ojciec.
- No, rzeczywiście, Warszawa to obcy kraj - mruczy matka.
- Kie patrze na poziyradło cyli na ten współcesny ogłupiac świata, to mi sie widzie, ze ta Warszawa to cołkiem obcy kraj! Zamamlała z kąta babka. - Co oni tam wyprawiajom z KRZYZEM to pojęcie ludzkie przechodzi! Nie dziwota ze Syroki spusco na nos wszystkich wselakie klęski!
- Bo tamci ludzie chcom występować w telewizorze, a przy okazji udawać, że broniom Pana Boga ! Brat się włącył i zachmuroł coło.
- I pomyśleć, ze jo odbudowywoł stolice razem z moimi kogami i koleginiami z SP! Zamyślił się dziadek.
Matka szybciej wróciła do rzeczywistości i jak to matka zakrzątnęła się po kuchni.
- Wszystko wszystkim, ale jeść trzeba. Niech jedzą co chcą, my nie musimy.
- My jodomy ino takie stworzynia, przeboc Panie, zabijać musimy, ale ino takie co majom sierść, abo pióra, chrumcała babka z kątka. - Reśta to gady i niech se je zjodo kto chce, zgodnie z wolom bozom.
Przeróżne rośliny zjadaliśmy od wieków i zjadamy nadal, tyle, że teraz pod postacią mrożonek, albo gotowych dań, tyz piyknie, zdrowo i bezpieczniej. Owoce, grzyby, zboża! Robaczki zostawmy ptakom. Dziś jesteśmy w Europie z następną wyższością mówi ta z konferencji. Ba, jesteśmy obywatelami świata!
Dobrze, dobrze, ale na razie to my som głodni. Matka, pytom cie piyknie uworz zuru jabłkowego... - rzekł ojciec - i poszedł pod jabłonkę zabierać padołki, czyli spady.
Papierówka w tym roku marnie obrodziła, jak zresztą wszystkie odmiany. Zawsze jest kilka jabłuszek, na które i robaczki mają ochotę, ale się wykroi, okroi, posieka z robaczkami się podzieli na żur będzie.
2 litry rosołu ze skrzydełek kurzych z jarzynami, 60 deka pokrojonych ze skórką papierówek, przyprawy -pieprz, sól,cukier, majeranek, kminek, co kto lubi, śmietana, łyżka mąki.
Do rosołu z jarzynami, wkroić jabłka ze skórkami i rozgotować, przetrzeć prze sitko, zaprawić mąką ze śmietaną( taką swojską, gęstą), zagotować. Dać trochę cukru, tak dobrą łyżkę, mielony kminek, majeranek, kto lubi może być kropelka przyprawy maggi, świeży pieprz i zielenika, najlepsza drobno posiekana natka lubczyka. Z okrągłymi, gorącymi ziemniaczkami - pyszne.
Babka i dziadek lubią gęsty żur, reszcie rodziny obojętne.
A dziewczyna od konferencji będzie opowiadać swoim kolegom z egzotycznych krajów, wiecie, jadłam na wsi taką zupę...
Smacznego i zdrowego od gaździny.
Wanda Czubernatowa - potrawyregionalne.pl
© JM Media 2010. All rights reserved. |