Były 22 lipce, kiermasze sztuki ludowej, festyny i odpust w Rabce u Marii Magdaleny, jawnogrzesznicy, której Pan się nie brzydził, tylko wybaczył.
Kwitły w każdym ogródku przydomowym krakowioki i turonie czyli floksy i rudbekie, a ludzie byli szczupli!
Teraz czytam, że obecnie ważymy o kilka kilogramów więcej, niż nasi rówieśnicy 40 lat temu!
Wtedy nie było w sklepach nic, raczej było nic. Ale żyliśmy, jadaliśmy jako tako i wyrośliśmy bez cipsów pipsów i hamburgerów. Jadaliśmy tłuste rosoły i spyrkę smażoną, skóry ze spyrki gotowane w kapuście, a mimo to byliśmy szczupli. Wiem, bo byłam tam!
„Otyłość i nadwaga dotyczy 18 % chłopców i 14 % dziewcząt. W grupie wiekowej 9-18 lat łączna liczba dzieci dotkniętych nadwagą i otyłością stanowi 20%”!
Za naszych młodych szkolnych lat podstawowych w naszej wsi ja byłam w całej szkole najgrubsza! A rodzice mi mówili ty chudzielcu!Dobrobyt do którego tak dążymy niesie choroby. He he! Ale
jak to przyjemnie siedzieć przy komputerze i pojadać słodkości reklamowane jako: „jedyne z witaminką”.
Nasze młode lata pragnęły słodkiego - były jagody w lesie i na brzegach urwisk, maliny koło lasków i jakieś tam jabłko jeszcze kwaśne, ale już soczyste. Kto miał papierówki wczesne w ogrodzie to je miał nie długo. Wieczorami obrali chłopaki do ostatniej psiorki!
Kiedy tylko była chwilka wolna już sie bawiliśmy w podchody, grali w pliske, albo w koze, we wołanego, albo choćby w cupiąckiego.
Kiedy zawołali na obiad, flaki były tak puste, jak wyślamowane na krupnioki!
Co tam mogli to uwarzyli, często był galas z grulami. To było naprawdę dobre, ale przeleciało przez ciało i zaś się jeść chciało...
Pół kila jabłek słodkich, pół szklanki śmietany, 2 litry wody, sól, cukier.
Jabłka obrać, wyciąć gniazda nasienne, włożyć do gorącej wody, ugotować na miękko, przetrzeć przez sitko, zaprawić śmietaną z łyżeczką mąki, zagotować, posolić i trochę pocukrzyć. Jeść z całymi ziemniakami.
Niektórzy dawali do gotowania goździk, albo szczyptę cynamonu, a była i taka biedusia, że galas był bez śmietany, bez przypraw tylko z solą i grulami, a jabłka się same rozgotowały i zostały wchłonięte przez dorosłych i dzieci! I dalej do roboty, na gonitwę, żadne telewizory, ani komputery.
A gdy się chciało zobaczyć, to nie przez telefon się umawiało, ale na odpuście, albo po kościele.
I nie autem na spotkanie, ale na nóżkach własnych, nawet rower rzadko kto miał. I będziesz tłusty?
Czasem jedliśmy też pyszną zupę orzechową jeśli stryk miał czas i ochotę ją uwarzyć:
Półtora litra wywaru jarzynowego czystego, pół szklanki śmietany, dwie garście orzechów laskowych (albo włoskich, ale wtedy rzadko mieliśmy te drugie), 2 żółtka, sól, cukier, pieprz.
Orzechy uprażyć na suchej patelni, utłuc (teraz zmiksować) zmieszać ze śmietaną, gorący rosół zaciągnąć żółtkami mieszając, żeby się nie ścięły, dodać masę orzechową, sól, cukier, pieprz, wymieszać, ale nie gotować. Jedliśmy to z bułką przypieczoną na grzanki.
Pozdrowienia lipcowe!
Starsza gaździna
Wanda Czubernatowa - potrawyregionalne.pl
© JM Media 2010. All rights reserved. |