A po obiadku zbacownaki nachodzom cłeka same. Wody! Dej wody, bo wor! I tak sie zbywomy - jakom pić zimnom z lodem, cy leko ciepłom? Abo ino takom ze stołu?
W Amaryce wszystka pijom wode z lodem i garła ich nie bolom! Ale u nos niy. Jo wole takom leko ciepłom i na kark i do wola.
WODA. Ej wodo, wodzicko ! Powiadajom ze juz koło roku 2039 nie bedzie sie cego napić.
Braknie wody! Nie godojze o tyj wodzie, bo dopiyro było tyj wody ponad wselkom obycajność! Coz pocnies, to juz Syroki tak daje, roz duzo, roz mało! Je, a może to dieboł ogónym miele, kie boskie media zajęte komputrami? Nie wiymy, ale ciesmy sie ze ciepło, a nase małe potocki i rzycki przy źródłach nie dokucyły nom za bardzo. Jakby co, to politycy wody nalejom kielo wlezie.
A bocys babko jak to woda nie roz uratowała pijoka od zguby? No potocek!
Kielo razy Tadek sed z Robki na dobryj bani to słaził z drogi do wody i macoł w ktorom strone sie tocy, ychy, trza iść pod prąd. I zawse docupkoł śpiywajęcy do chałupy i nie przejechało go nic na drodze. Woda ciece dołu a jo hore cupkom gorzołecka śpiywo, woda w kyrpcach chlupko. No.
Przepisów na chłodniki jest duzo, ale nie za bardzo dziadkowie lubiom zimne zupecki, casem, kie juz sie mu wmusi to ta zjy, ale kielo przy tym miamracki!
Teroz mu zrobie chłodnik na kwaśnym mlyku, co on nazywo zółto burda, bo to jest z pomidorami. To robimy se tak po swojemu: 2 litry kwaśnego mlyka ze śmietanom od Maliny, bo ona mo nojlepse mlyko trzy ząbecki cosnocku, dwie duze łychy przecieru pomidorowego i łyzecka słowackiej „harissy” (ostra zeleninowa pochutka) to jest taki przecier jarzynowy z ostrom papryckom, łyzecka soli, łyzecka cukru - do miksera i do zimna.
Do jedzynio - posuć duzo koperkiem, pokrajać drobniućko ołupionego pomidora, abo jojko gotowane na twardo, dosolić, dopieprzyć co kto lubi, a kto nie lubi koperku to parzątki, abo zielonyj pietruski.
Dobre to z cornym chlebem, ale nojlepse z plackami grulanymi z blachy.
Nima jak nom emerytom, śtucne ząbecki momy, co drugi kąsek łykomy, gryziemy na dwa razy, a w brzuchu ani skazy. I takie jest zycie emerytów. Kolegów spytoł, zjedli cały chłodnik, cyli tom zółtom burde, poskrzywiali sie, ponarzykali na rząd i partyje, pozbacowali jak to drzewiej bywało i na koniec dziadek rzók - na drugi roz to nom uworz uciwom grulanke na świńskyj raci.
I telo w tyn ciepły dzień letni. Pozdrowienka !
Babka Krzysia
Wanda Czubernatowa - potrawyregionalne.pl
© JM Media 2010. All rights reserved. |