A ja idę do sklepu i kupuję kilo ryżu za marne jakieś grosze, a on mi urośnie w garnków w trójnasób!
Jeśli zapomnę o trudzie jego rodzenia się, traktuję go lekkostrawnie. Warzę kleik, albo na sypko z jabłkami, najczęściej w zupie pomidorowej. Gołąbki z ryżem, zapiekany z mięsem, z pieczarkami, ze śliwkami, warzywami, kotlety ryżowo-mięsne, sałatka z ryżu z rybą, z groszkiem, z papryką!
Ho ho ho! Ile tego za złotego - można przywołać przedwojenne hasełko.
Nigdy natomiast nie udało mi się przyrządzić budyniu z ryżu. Ani z niczego innego.
Budyń to jest w sklepie. Torebka za 99 groszy. A formy budyniowe do prawdziwych budyni chyba zniknęły z naszych kuchni?
A może my wsioki po prostu nigdy nie jedliśmy wykwintnego budyniu z ryżu z gotowaną rybą, lub rakami, albo krabami! Chyba nie jedliśmy. A może mnie się nie chciało wiedzieć nic o budyniu z formy? Bo gdzieś w starych składzikach mam taką formę, zardzewiała...
Ale ma być dziś o ryżu.
W gotowaniu sprawia kłopot, wymyślają więc jakieś torebki dla leniwych, a sprawa jest prosta -3 szklanki wody, szklanka ryżu. Gdy wrze, wsypuję i mieszam, nic mu się nie robi, ugotuje się równo. Gdy wchłonie wodę - przykrywam szczelnie pokrywką i niech sobie stoi. I już.
Prościej jest ugotować po chińsku - w dużej ilości wody jak makaron, odcedzić, przykryć pokrywką i dodusić.
Można też i w piekarniku na chwilę, będzie bardziej sypki.
Jako że się zbliża Dzień Matki, proponuję stary przepis na świetny deser z ryżu :
TURBAN Z RYŻU.
Szklanka ugotowanego ma mleku ryżu, 3 łyżki cukru, szklanka śmietanki słodkiej, jajko, cukier waniliowy, garść orzechów włoskich, owoce z syropu, albo kompotu (brzoskwinie, morele, wiśnie).
Jajko utrzeć z cukrem, śmietankę zagotować, ubijając wlewać do masy, naczynie trzymać w kąpieli wodnej, sos powinien zgęstnieć. Wymieszać z ryżem i orzechami. Formę z kominkiem posmarować masłem, obsypać tartą bułką wyłożyć ryż ugniatając dobrze. Oziębić w lodówce. Po wyjęciu z formy w środek turbanu wyłożyć oziębione owoce.
Do deseru winko z ryżu z sokiem malinowym i gazowaną wodą mineralną.
Dawniej był syfon z wodą sodową i taki szprycer z lodem, albo i bez przyrządzało się kiedy przyszła ochota. Teraz jeszcze lepiej - butelka gazowanej wody mineralnej i hej hej!
Pozdrawiam wszystkie Mamy!!!
W te smutne majowe dni, dni katastrof, wypadków, powodzi, kilka słów otuchy dla ciała i duszy - śle babka Krzysia z rondelkiem ryżu z szafranem.
Wanda Czubernatowa - potrawyregionalne.pl
© JM Media 2010. All rights reserved. |