Rodzina, gdy się zejdzie, gwarzy o pracy, o pogodzie, o samochodach, cenach benzyny, zarobkach
pitach kitach mitach, o jej.
Dziadek ma kolegę - telewizor. Słuchają się nawzajem i nie bardzo sie słyszą. Dziadek klnie, a telewizor swoje. Jedzą co im tam uwarzę i albo narzekają, że za tłuste, albo za mało, za
dużo, albo tylko jedzą nie patrząc co to.
- Smaczne? Co?
- Acha, no, może być. A co to było?
- „Piżanki tęciwe w drżonie” - odpowiadam za Lemem.
- Tyz piyknie - na to dziadek.
Deser, kawa i kto myje garnki? Babka. Czyli gospodyni zawsze i od zawsze.
Śpiewamy sobie razem z rondlami, wspominamy co tam było 5 lat temu w tym pogiętym garnuszku i że on jeszcze się trzyma!
Dawniej to były garnuszki, oj były! Z Olkusza, do dziś emalię trzymają, a tyle lat, tyle lat! Przypaliła się grochówka, bo gospodyni pisała wierszyk:
Groch warzony ze spyrkom wędzonom
Coz mnie lepiyj do scęścia przekono ?
Kuśtyk sprawiedliwości
Posek nieba
Cy jesce co trzeba?
Zając w konicynie
Kotuś na pierzynie
Radość we wolu
Urodzaj na polu
Psu kość
I dość.
Garnek udało się uratować, grochówki nie.
Wiosna radzi sobie jak może, pszczołom gorzej bo deszcz. Ale nie narzekają. Ludziom dobrze to
narzekają. Naprawdę ludziom dobrze, jeśli pojęcie „dobrze” oznacza dobrobyt, spokój, praca lekka i przyjemna, baba zgodna, a chłop rozumny.
Sabała mawiał... „ino ty chłopie bob słuchoj, to ci wse źle wyjdzie. Jedna ci nagodo głupot,a drugo cie potem rozumu naucy.”
Weź pod uwagę, chłopie.
Na dzisiejszy obiad bulion jarzynowy z kluseczkami francuskimi i ryba duszona w jarzynach. Dwa ziemniaki opiekane. Postny dzień. Halinka się odchudza. Babka skończyła warzenie i zabiera się za pisanie.
Garnki umyją koty.
Pozdrawiam wszystkie Stasie, Stachy i Stanisławów jutrzejszych. Niech Wam się darzy w maju i przez cały rok!
Wanda Czubernatowa - potrawyregionalne.pl
© JM Media 2010. All rights reserved.
|