Wszystko wtedy było piękne i delikatne:króliczek ocierał się o brodę, kropelki rosy, gwiazdki śniegu, śpiew skowronka i krakanie gawronów.
Ciotka nas uczyła nowych ściegów.
Kiedy zaczynały kwitnąć jabłonie, mohery szły do naftaliny, my na spotkanie ze słonkiem i kawalerami. I znów było wszystko takie cudowne: zapach jabłek, siana, choć od grabi grabiały ręce, uśmiech dzieci, obfitość zbiorów ziemniaków wykopanych motyką, pieczonego bobu i smażonych grzybów...To było wczoraj, no, może dwa dni temu...
Dziś starsze panie mają swoją miłość, swoje zdanie, paciorki, wspomnienia i swoje zaczarowane moherowe berety.
Ja nie mam nawet nitki z mohera, tylko suche wierszyki, w których ani jedna literka nie jest prawdziwa. Hej.
P. S.
Moherem nazywaliśmy sierść królików angorów, o prawdziwych zwierzętach moherowych nic nie wiedzieliśmy. Hej hej !
Starsze panie moherowe - Wanda Czubernatowa (MP 3).
Wanda Czubernatowa - potrawyregionalne.pl
© JM Media 2010. All rights reserved.
|