i grzybecków w lesie
i malin na krzocku
i biydniyjsych braci
malućkich chrobocków
i tego i hawtego i chmurek i nieba
I to wszystko moje!
Cy mi telo trzeba?
Ojce Niebieski!
Jesce przysła ku mnie kura od Kaśki, kwoka, matka kurcąt i sie skarzy na koty, ze te wąsiate niecnoty napadły jom i jyj dzieci! O, jesce haw piórecko leci. Krewka cyrwono farbuje nawłocie i to jo mom sądzić i wyrok wykonać na kocie.
I jakoz jo, Panie, odróźnie co złe od dobrego
kie młode kurce jest d o b r e, zwolnij mnie od tego.
I jesce sie pobiły dwa małe chroboki
a jo nie wiym o co, choć pod moim krzokiem.
Nie wiym jak sie pisom,
jak sie nazywajom
i cy tam w środku małe duse majom?
Telo gór na około, wody jesce cystyj
(i jabłek i skoli, kotów i góroli)
pieronów siarcystych,
To moje, to dlo mnie!
I skiby i pole
Panie z Wysokości!
Jo juz nie wydole...
nie trza mi bogactwa, zabier mi to wszystko
jedno sprow o Panie
|