- Raz, dwa, trzy, cztery pięć
babunia, ciocia, zięć
Raz dwa
teraz ta
Raz, dwa, trzy
Teraz ty.
Boją się mnie nawet lekarze
i ksiądz dobrodziej omija
jak wszę.
(Choć bez grzechu, ale rozpuczona)
Żebym ich nie owionął ostatnim tchnieniem
nie zahaczył pazurem albo lewą stopą .
Tylko Tanatos wiernie przy mnie cupi.
Wywołuję Was moi znajomi, moje duchy. W Dzień Zaduszny będzie pełnia, przyjdźcie dziś na Stajanie! Zaśpiewamy wesoła piosenkę o umieraniu, wspomnimy dobre dni i zjemy pieconych grul z bryndzą. Moje zęby jeszcze pogryzą, a Wy fruwać będziecie ponad moje brzozy bezlistne, szumieć gałęziami smreków, strącać niedojedzone przez ptaszków maliny.
Tato, Stryku Wacku, Ludwiku! Franku!
Nasi krewni i znajomi moi, księże Jegomości Józefku razem z celadkom rajskom - Jaśkiem Mostowym, Jędrusiem Kudasikiem i Jaśkiem Dzikim Fudalom! Zabiercie pana Staicha i Henia Cyganika, Wieśka Kolarza, a kozdy niech se weźnie jakom janielice-poetke, abo ino kucharke.
Juzyna bedzie i nocka Wasa. Mozecie mnie postrasyć, abo opowiadać figle jako to se ksiądz katecheta przybocył na podstawie szóstego przykozania, kany zostawił rower...
Spotkajmy się póki jeszcze my żyjemy, bo już za chwilę możemy się minąć w wieczności...
...siódmom dziurke mi zatkali, po plecoskak poklepkali
syra dali kapke ciapke suchom kromke w chudom łapke
- Zryjcie babko, siostra rzece, moze sie wom dziś upiece
ale jutro o tyj porze, beecie na Niebieskim Dworze...
|