|
W ostatnim dniu ekspertowej wysyłki jagniąt odwiedziliśmy w Leśnicy k/Nowego Targu Kazimierza Furczonia - gazdę z dziada pradziada, założyciela Tatrzańsko-Beskidzkiej Spółdzielni Producentów „Gazdowie” , niestrudzonego propagatora wszelkich produktów owczych, tego samego, który jako pierwszy, rozpoczął produkcję oscypka i bryndzy zgodnie z normami przyjętymi przy rejestracji tych produktów przez Komisję Europejską.
Lada dzień możemy się spodziewać zarejestrowania w UE redykołki - specyficznych kształtów owczego sera wędzonego.
Do komisji Europejskiej trafił także wniosek o zarejestrowanie jagnięciny Podhalańskiej.
Trudna sytuacja polskich hodowców owiec, o której mówi się od wielu lat, nie uległa poprawie. Co więcej, tegoroczne ceny jagniąt w skupach na Podhalu były o 15 proc.
niższe, niż ubiegłym roku.
W ubiegłym roku ceny kilograma
jagnięciny w skupie wynosiły od 9,20 zł do 9,50 zł. W tym roku, kiedy
euro jest droższe, hodowcy za jagnię pierwszej klasy otrzymywali od 7,60 do 7,80 zł.
Prowadzenie przez państwo interwencyjnego skupu jagnięciny i baraniny nie jest jednak możliwe, bowiem Polskę, od czasu wejścia do Unii Europejskiej, obowiązuje
wspólna polityka rolna i jednolite zasady dla całej UE, które nie
obejmują interwencyjnego skupu jagniąt.

Niskie ceny skupu pogłębiają fatalną sytuację
hodowców, którzy pozbywają się
najlepszego mięsa, jakie jest produkowane na terenie Polski, niemal za pół darmo.
Próżno jednak szukań podhalańskiej jagnięciny w sklepach. Zdarza się w restauracjach, do których tuszki i półtuszki dostarcza Spółdzielnia „Gazdowie”.
Zdaniem hodowców niezbędne jest jak najszybsze opracowanie rządowego programu skupu jagniąt i interwencji państwa na tym rynku za pośrednictwem Agencji
Rynku Rolnego. W jego ramach, na terenach znanych z tradycyjnej hodowli owiec, powinny powstać ubojnie.
Na Podhalu, najbardziej chyba znanym i kojarzonym z hodowlą owiec, ubojni nie ma, zaś najbliższe są na Śląsku i Podkarpaciu.
Jakby tego było mało, coraz częściej podhalańska jagnięcina i baranina wypierana jest z rynku przez tańsze mięso sprowadzane z Bułgarii, Rumunii czy Węgier.
Tekst: Joanna Piekjko-Horwath
Foto i nagrania: Leszek Horwath
© JM Media 2009. All rights reserved. |