Nie przeszedł transformacji
Po 1990 roku nastał trudny czas dla spółdzielczości. Zmiany rynkowe, prężnie rozwijające się nowe firmy, a więc konkurencja, niewystarczający marketing, malejąca produkcja i coraz większe problemy ze zbytem nie wróżyły Kasztelance nic dobrego. Tym bardziej, że trzeba było spłacać zaciągnięty kredyt. Zaczęły się pierwsze pojedyncze zwolnienia, decyzje o grupowych zapadły w 2000 roku, gdy było już wiadome, że zakładu nie uda się uratować. Ostateczną upadłość ogłoszono w 2002 roku, cały majątek zabezpieczono. (…)
Piernik ”Kasztelański” z „Kasi”
Choć praktycznie nie ma już nadziei, że w sklepach znów pojawi się chleb kasztelański, to amatorzy kasztelańskiego piernika mogą być usatysfakcjonowani. Osiem lat temu Adam Pawlik wraz z żoną Marią utworzyli w Przedmieściu Górnym koło Biecza Firmę Piekarsko-Cukierniczą ”Kasia”. Od trzech lat, oprócz innych smakołyków wypiekają również piernik kasztelański.
- Przez pewien czas, po ogłoszeniu upadłości Kasztelanki, piernik z Biecza objęty był ochroną znaku towarowego. Teraz już takiego problemu nie ma. Uruchomiliśmy produkcję własnego piernika, zresztą o podobnej nazwie. Nasz nazywa się „kasztelański”, ten produkowany w dawnej” Kasztelance” nazywał się ”Kasztelan” - mówią właściciele piekarni.
Piernik rozprowadzany jest na rynku lokalnym
Tygodniowo sprzedaje się średnio pół tony. To wcale niemało.
- Byłam naprawdę zaskoczona, gdy podczas Małopolskiego Festiwalu Smaku w Nowym Sączu w ubiegłym roku, przy naszym stoisku zebrali się turyści i mówili ze wzruszeniem: O, wreszcie jest piernik „kasztelan”, wreszcie można go kupić! Potem pojechaliśmy do Krakowa i tam ku naszemu zdziwieniu była podobna sytuacja - opowiada Maria Pawlik.
- W naszym sklepie klienci często pytają o piernik. Jednego dnia sprzedawczyni zadzwoniła, by jak najszybciej dowieść do sklepu jakiekolwiek zapasy. Przyjechała bowiem wycieczka i trudno było jej uczestnikom wytłumaczyć, że w Bieczu zabrakło piernika - dodaje, potwierdzając utrzymujący się sentyment i uznanie dla starej marki.
Czy jednak możliwy jest renesans bieckich pierników na skalę sprzed kilkudziesięciu lat? To już nie tylko zależy od cukierników, choć - jak twierdzą smakosze - te produkowane przez państwa Pawlików w Przedmieściu Górnym, jakością nie ustępują piernikom z Kasztelanki.
Od redakcji
Gorliccy samorządowcy wytypowali w czerwcu (podczas imprezy „Dobre bo pogórzanskie”) trzy produkty, które ubiegać się będą o wpis na Listę Produktów Tradycyjnych: wino z kogutków i kołacz weselny z Kwiatonowic oraz koronkę z Bobowej. Szkoda, że w pierwszym ”podejściu” do zaznaczenia obecności Ziemi Gorlickiej na polskiej mapie produktów tradycyjnych zabrakło piernika „Kasztelańskiego”. Wszak tradycja jego produkcji jest wystarczająco udokumentowana.
Dobrze byłoby naprawiać to (jak sadzimy) niedopatrzenie i wspomóc „Kasię” w szybkim opracowaniu wniosku, bo „Kasztelański” jest tego wart.
W tekście Beaty Kosiński j pominęliśmy fragmenty opisujące perypetie i działania inwestorów i obecnych właścicieli obiektów dawnej „Kasztelanki”. |