Najważniejsze w każdym szanującym się szynku są - oczywiście - zakąski, proste tradycyjne potrawy i napitki. W „Szynku Rzeszowskim” (działającym przy Rynku) ich dobór nie był przypadkowy. Po prostu klasyka.
Króluje tatar, podawany w najbardziej klasycznej postaci: mięso, jajko przepiórcze, pokrojony drobno kiszony ogórek i cebulka. Do tego oczywiście dobrze schłodzona, czysta wódka.
Następnie studzienina (w innych regionach kraju zwana galaretą lub też nóżkami w galarecie), to oczywiście królowa zakąsek. O przepis na jej najbardziej klasyczną formę poproszono znanego w regionie smakosza z Przemyśla, Waldemara Sosnowskiego, zawodowego fotografa.
Na smakoszy czekają także flaczki po rzeszowsku z wyraźną nutą gałki muszkatołowej, a nie majeranku, jak we flaczkach po warszawsku.
Warto wiedzieć, że flaczki były tak popularne w Rzeszowie, że złośliwi jego mieszkańców nazywali flaczarzami.
W mieście o udokumentowanej trzechsetletniej tradycji obecności Żydów (niektórzy nazywali go nawet przed II wojną światową Mojżeszowem) nie mogło zabraknąć śledzia po żydowsku. Jest wyśmienity jako zakąska, przy okazji przypominając o wieloetnicznej tradycji Rzeszowa. Podobnie jak kolejna rybna delicja - śledź na różowo (z niewielka ilością buraczków). W mieście zawsze zjadano dużo ryb rzecznych i morskich wszelkiego rodzaju, a mistrzami w ich przyrządzaniu byli właśnie Żydzi.
Z dań bardziej treściwych godny polecenia jest żur rzeszowski, w opinii smakoszy miejscowa odmiana jest smaczniejsza, od klasycznej wersji.
Z kolei zamawiając porcję barszczu czerwonego, warto wiedzieć, że przepis na niego pochodzi z „Rzeszowskiej Książki Kucharskiej” opublikowanej w 1868 r. Kolejna potrawa to sztukamięs z kwaśną kapustą, klasyka prostej kuchni galicyjskiej.
Warto przypomnieć, że sztukamięs była ulubioną potrawą cesarza Franciszka Józefa I Habsburga. Do tego najlepiej smakuje „pięćdziesiątka” wódki albo węgrzyn czerwony wytrawny.
Pierogi ruskie to oczywistość w rzeszowskim szynku, po prostu nie mogło ich tu zabraknąć. Wyśmienite z piwem. Następnie kaszanka z wątróbką, specjalność regionalna, o niepowtarzalnym smaku, do tego jest pożywna i tania.
Należy też wspomnieć o kapuście kwaśnej duszonej, kiełbasie podsmażanej z cebulą czy paróweczkami z wody, a także tradycyjnie pieczonym chlebie, którego pajdy ze smalcem i ogórkiem cieszą się niezwykłą popularnością. Wszystkie zakąski i potrawy w cenach bardzo umiarkowanych.
Dużym powodzeniem cieszą się także świeże, tradycyjne kanapki. Solidne, klasyczne, nieudziwnione - po prostu do zjedzenia i przepędzenia... głoda.

Jedną z głównych atrakcji lokalu jest piwo szynkowe z beczki, produkowane specjalnie na zamówienie przez jeden z lokalnych, starych browarów, według tradycyjnej receptury nawiązującej smakiem do dawnych piw. Sprzedawane jest również w butelkach, niepasteryzowane, z unikatową etykietą. Można je wypić na miejscu lub zabrać jako pamiątkę.
„Szynk Rzeszowski” oferuje także węgrzyny, czyli wina węgierskie: czerwone i białe. Dobór wódek też nie jest przypadkowy, są to bowiem wódki z pobliskiego Łańcuta, a tradycja sięgająca czasów „Fabryki Likierów i Rosolisów” hrabiów Potockich zobowiązuje. Jest więc śliwowica i słynne łańcuckie rosolisy, o których w polskich lokalach niestety zapomniano. Na smakoszy czeka rosolis ziołowy, kawowy lub różany - wszystkie najwyższej jakości, bo tradycja ich wyrobu, sięgająca dwóch wieków, zobowiązuje.
Dodajmy, że jest również budafok - najbardziej chyba znana węgierska brandy, robiona z destylatu winnego z wybranych win tokajskich, tradycyjnie pity w Rzeszowie od dawna.
Na jednej ze ścian szynku odsłonięto „Galerię Wybitnych Rzeszowian”, znanych ale także i tych zapomnianych - od polityków i generałów, po sportowców i muzyków rockowych.
Bary przekąskowe robią ostatnio w naszym kraju oszałamiającą karierę. Proste dania w towarzystwie kieliszka czegoś mocniejszego, szklanki piwa czy lampki wina, a przy tym swobodna atmosfera, gdzie można miło spędzić czas w towarzystwie często przypadkowo spotkanych osób powodują, że wszędzie cieszą się one wielką popularnością. W tych miejscach wypada bywać, więc bywają tu wszyscy - studenci i profesorowie, artyści i biznesmeni, politycy z koalicji i opozycji, piękne kobiety i stateczni starsi panowie, modni hipsterzy i zakapturzeni hip-hopowcy, adwokaci i szemrane typki, lekarze i ich pacjenci, którym zabroniono picia… A gdy pojawi się mężczyzna z gitarą czy z harmonią - towarzystwo rusza w tany.
Do takich barów wpada się - w zasadzie - „na jednego”, ale klimat jest taki, że zostaje się na dłużej. Koloryt i swojskie klimaty są także dużą atrakcją dla turystów, zaś miejscowych w lekkie zdumienie może wprawić widok młodej Japonki wypijającej kieliszek zimnej wódki, zakąszającej go nóżkami w galarecie.
Tekst i foto:
Krzysztof Zieliński - potrawyregionalne.pl - Rzeszów |